Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przystawki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przystawki. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 marca 2020

Kimchi

Przedwiośnie i wirusowe szaleństwo to oczywiście idealny czas na kiszonki. Kimchi to jedna z moich ulubionych, a ostatnio też moje największe uzależnienie. Przygotowanie jej nie jest specjalnie trudne, choć wymaga trochę czasu i cierpliwości (czekanie aż sfermentuje to najtrudniejszy etap)
Polecam bardzo, nie tylko w czasach zarazy :)



poniedziałek, 7 stycznia 2019

"Ser" kanapkowy z nerkowców

Dawno na blogu nie było wytrawnych wyrobów seropodobnych... pomijając fakt, że generalnie ostatnio na blogu nie bywa wielu rzeczy :/ Skruszona nadrabiam zaległości, seropodobnym smarowidłem kanapkowym, które ostatnio wybitnie raduje moje serducho. W zależności od potrzeb, świetnie się rozsmarowuje na pieczywie, ale też daje pokroić na eleganckie kawałki.
Wybornie smakuje i urozmaica nasze zimowe kanapki...co podwójnie cenne, kiedy aura mocno ogranicza warzywno-owocowe wybory.



poniedziałek, 30 lipca 2018

Gazpacho

Idealny posiłek na upał, to oczywiście chłodnik. A najlepszy chłodnik dla takiego pomidoromaniaka jak ja, to hiszpański klasyk, czyli gazpacho. Ostatnio przypomniał mi o nim kukbuk, tym artykułem i przepisem KLIK (uwielbiam i polecam cały cykl "na tropie...").
Przepis klasyczny, taki właśnie lubię najbardziej, koniecznie z posypką z podsuszonej bagietki (fajnie kontrastują z aksamitnie gładką zupą) i pokrojonych warzyw, lekko pikantny, wyrazisty i delikatnie sycący.

czwartek, 23 listopada 2017

Caponata

Tegoroczny spóźniony urlop sprawił, że jeszcze bardziej zakochałam się w sycylijskich bakłażanach. Te listopadowe są zdecydowanie najlepsze, grillowane, pieczone, smażone, czy podane w formie caponaty. Stosunkowo rzadko można ją spotkać w sycylijskich knajpach (a szkoda), ale będąc w Palermo, warto zapuścić się na słynne targowiska. Najlepszą caponatę dorwaliśmy własnie tam, w małej targowej knajpce, gdzieś między straganami warzywnymi marcato Ballaro.
Urlop się skończył, Sycylia daleko, a jakoś ratować swój listopadowy nastrój trzeba. Bardzo polecam ratować go własnie caponatą (jako takie bakłażany da się na szczęście jeszcze u nas kupić),  podaną z pieczywem ... i butelką czerwonego wina :)


wtorek, 29 sierpnia 2017

Oliwki po marokańsku

Jeden z moich ukochanych wakacyjnych smaków i jedna z najlepszych pamiątek z Marrakeszu. Oliwki pachnące miętą, mocno pikantne, pożerane tonami w czasie codziennego szwendania po zakamarkach medyny. W domu co roku odtwarzamy ich smak - z bagietką i polskim sierpniowym pomidorem smakują równie wybornie.
Korzystam póki jeszcze mamy słońce... i ogródkową miętę.




wtorek, 22 sierpnia 2017

Tofu a'la feta

W letnich sałatkach czasem trudno uniknąć fety, słony serowy smak świetnie współgra z pomidorami, bobem, arbuzem czy grillowaną cukinią... Na szczęście nawet Ci, którzy unikają nabiału, mogą podkręcić ulubione sałatkowe zestawy bezmleczną fetą z tofu.
Przygotowanie zajmuje kilka minut, a efekt wart jest wszystkiego :)


wtorek, 7 lutego 2017

Placki z brokuła i fety

Zima nie jest łaskawa dla wegetarian. Nie zostało nam wiele rodzimych warzyw do dyspozycji (poza poczciwym zestawem korzeniowych), więc częściej sięgamy po te importowane. Dziś główną rolę gra, powszechny nawet o tej porze roku, brokuł. W swojskim zestawie (feta + czosnek), przerobiony na prościutkie placki, będzie dobrą propozycją na lekki obiad  lub kolację. U mnie podawany koniecznie w zestawie z którąś z buraczanych sałatek np. z buraków i soczewicy, z buraków i pomarańczy lub z buraków pęczaku i jabłka.



niedziela, 14 lutego 2016

Pasta buraczano-orzechowa

Buraki już dawno wyrwały się z roli jedynie tylko dodatku obiadowego. Brylują w ciastach, sałatkach, burgerach, a w modnych knajpach, buraczany krem z mlekiem kokosowym stał się chyba bardziej popularny niż swojski barszcz (!?)
Mimo delikatnej śmieszności mód wszelakich, akurat ta na wyciąganie na salony zwykłych rodzimych warzyw, bardzo mnie cieszy... A pieczone buraki zimą, to na naszym stole rzecz bardziej powszechna niż chleb... chyba, że chleb z burakiem, w formie pysznej orzechowej pasty...


niedziela, 20 grudnia 2015

Boczniakowe sledzie po kaszubsku

To moja ulubiona wariacja na temat roślinnych śledzi i pozycja, której na pewno nie zabraknie na naszym tegorocznym świątecznym stole. Jeśli boicie się, że bocznikowe śledzie w formie podstawowej KLIK, będą tylko i wyłącznie "śledziowe", to warto spróbować właśnie tych podkopconych pomidorami (szczególnie jeśli lubiliście wersję oryginalną). Jednak jak wszystkie udawane ryby, niosą spore ryzyko dyskusji przy stole, na tematy...  nazwijmy to "egzystencjalne". Dobrze mięć pewność, że to uniesiemy ;)



sobota, 19 grudnia 2015

Boczniakowe sledzie w oleju

Poza tym, że boczniaki same w sobie są oczywiście wyborne, mają wielki talent w graniu ról różnych mięsnych, czy rybnych zamienników... wie o ty każdy roślinożerca z dłuższym stażem. W kuchenne zamienniki od czasu do czasu bawimy się wszyscy, bez względu na to czy się do tego przyznajemy, czy nie. Bawimy się z różnych powodów - dlatego, że zwyczajnie tęsknimy za smakiem ryby, czasem bo mamy ochotę pobawić się w kuchennego magika, a czasem żeby utrzeć nosa rodzinie i zadrwić z ich kubków smakowych. Tym razem boczniaki udowadniają nam, że wege dieta, nie oznacza wykluczenia przy świątecznym stole, smaku klasycznych śledzi w oleju.


wtorek, 28 lipca 2015

Kuskus z kalafiora z migdałami i miętą

Kuskus z kalafiora już się na blogu pojawił KLIK, ale w wersji wiosennej - szparagowo groszkowej.
Uwielbiam to danie w wielu odsłonach, jest lekkie, łatwe i szybkie w przygotowaniu i rewelacyjnie smakuje w czasie upałów, podane w roli sałatki.
Dziś wersja podpatrzona na niezawodnej Jadłonomii. Ciut tylko pozmieniana (bez rodzynek, za to z marchewką i porem) i przygotowana moją starą metodą (czyli bez użycia piekarnika). Bazująca na tym samym zestawie przypraw, aromatyczna, lekka i pyszna.
Bardzo polecam obie wersje, oryginał Marty i moją wariację na temat.



środa, 27 maja 2015

Stek z kalafiora

Kalafiorowe steki to dla mnie odkrycie ostatnich kilku miesięcy... podobnie jak pyszne steki z czerwonej kapusty KLIK. Te kalafiorowe były już oczywiście na wielu blogach - nie pamiętam gdzie widziałam je po raz pierwszy, ale  na pewno wersja Wegenona KLIK była jedną z tych pierwszych :)
Wiem, nazwa średnio przypadnie do gustu mięsożercom, ale moim zdaniem pasuje tu idealnie... bo zadziornie ;)
Najbardziej lubię to danie w wersji półtwardej (i tą metodę przedstawiam dziś), czyli bez wcześniejszego gotowania kalafiora, lub długiego przetrzymywania go na patelni, ale oczywiście gusta są różne :)
Baaaaaardzo polecam - to świetna przystawka, lekki dodatek do obiadu i jedna z lepszych metod na wyzwolenie kalafiora z terroru okropnej tartej bułki...


czwartek, 30 kwietnia 2015

Kotlety marchewkowe ze słonecznikiem

Bardzo lubię wszystkie kombinacje pieczonej marchewki i słonecznika, za ich słodkawo-orzechowy smak. Pojawiła już się na blogu  marchewkowo-słonecznikowa pasta do pieczywa KLIK, a dziś ten duet wystąpi w formie prostych i szybkich do zrobienia kotletów.
Takie placko-kotlety sprawdzają się idealnie w roli przekąski, wkładki do wegeburgerów lub lekkiego drugiego dania (np po wysokobiałkowej, treściwej zupie). Ja najbardziej lubię podawane na sałacie, z sosem czosnkowym. KONIECZNIE w wersji pieczonej (jak w przepisie poniżej), bo nie trzeba się martwić ilością tłuszczu, stać i pilnować czy nieprzywieraną do patelni ;)

piątek, 3 kwietnia 2015

Rolada szpinakowo chrzanowa

W dzieciństwie wszelakie rolady kojarzyły mi się ze szczytem wykwintności...  później (w wieku nastoletnim) raczej ze szczytem obciachu i "ciotkowaniem" :)))) Dziś bardzo lubię takie wytrawne, twarogowo-szpinakowe cosie. Polecam szczególnie tym, którzy szukają czegoś lżejszego na uzupełnienie świątecznego menu. Taka rolada świetnie wygląda na stole, a w przygotowaniu nie jest tak trudna jak się wydaje ;) W wersji świątecznej koniecznie z chrzanem, ale przy innych okazjach, można kombinować z nadzieniem do woli, dorzucając do serka np. suszone pomidory i oliwki.


wtorek, 17 marca 2015

Sałatka z cykorii i pomarańczy

Dziś jeden ze sprawdzonych zestawów sałatkowych wczesnej wiosny/końca zimy i jednocześnie coś dla miłośników sałatek z dodatkiem owoców. Kolejna odsłona sałatki z pomarańczą (po mojej ukochanej sałatce z pomarańczy i czerwonej cebuli i sałatce z pieczonym burakiem i pomarańczą).
Proste i sprawdzone połączenie delikatnej goryczki cykorii, ze słodyczą późnych pomarańczy sprawdza się zawsze świetnie, a orzechy włoskie idealnie dopełniają całość. Jeśli dodatkowo mamy spiżarnię wyposażoną w dobre, tłoczone na zimno oleje, (u mnie dziś olej z orzechów włoskich) to nie będzie nam nawet potrzebny żaden fikuśny dresing. Nic tylko siekać, skrapiać oliwą i zajadać :)


czwartek, 15 stycznia 2015

Hummus z pieczonym burakiem

Był już hummus klasyczny, był dyniowy, nie może więc zabraknąć różowej wersji tej pasty :) Tym bardziej, że ma idealny zimowy skład.
Buraczany hummus jest słodszy od klasycznego, w naszym dodatkowo mniej dominuje nuta sezamu i chyba ogólnie najmocniej odbiega od klasycznego. Najbardziej lubię tą wersję robioną nie z oliwy z oliwek, a ze swojskim olejem lnianym, z mniejszą ilością sezamu, ale za to obficie posypany czarnuszką... Polecam szczególnie ze świeżym pieczywem i kiszonym ogórkiem :)




czwartek, 1 stycznia 2015

Frytki z pieczonego topinambura

Kiedy myślę o jedzeniu na "dzień po" automatycznie pojawiają się frytki... Tradycyjne ziemniaczane, selerowe, albo jak te dzisiejsze - pieczone frytki z topinambura.
Odkrywanie zapomnianych warzyw i przywracanie ich na salony to moda, która zdecydowanie mi się podoba. Czasem co prawda, bawi mnie jak spotykam takie szaro bure "pastewne" bulwy w delikatesach,  na stoisku z rarytasami i zaraz potem wzdycham widząc plakietkę z ceną, ale ... na szczęście robią się już coraz bardziej powszechne i coraz tańsze ;)
Ten przepis to coś w sam raz dla tych, którzy nie przyrządzali jeszcze topinambura (sama pierwszy raz przyrządzałam je własnie piekąc) i nie bardzo wiedzą co z nim począć. Pieczenie, jak wiadomo, każde warzywo wyciąga na wyższy level, jednocześnie  podkreślając i podkręcając jego smak. I tu nie mogło być inaczej. Są pyszne, aromatyczne, chrupiące z wierzchu i jedwabiste w środku, miło orzechowe.
Takie topinamburowe frytki świetnie się sprawdzą jako dodatek obiadowy, choć ja najbardziej lubię je jako osobne danie -  z twarożkiem lub sosem czosnkowym.



środa, 19 listopada 2014

Pieczony kalafior z papryką i sezamem

W dzieciństwie gotowany kalafior podawany z bułką tartą, był czymś, czego nie byłam w stanie przełknąć - lubiłam to warzywo tylko w postaci surowej. Dziś przygotowuję go na wiele różnych sposobów, ale i tak zawsze najbardziej lubię go w chrupiącej wersji. Ta sałatka (lub dodatek obiadowy), to propozycja kalafiora na ciepło, ale jednocześnie bez utraty, ulubionej przeze mnie, chrupkości. Pyszny zawsze i banalnie prosty do zrobienia. 
Można go od biedy przygotować w woku, ale dużo lepiej w piekarniku np. w czasie zapiekania czegoś innego.
Mój dzisiejszy zestaw przypraw jest bardzo prosty, ale to akurat kwestia drugorzędna - można go jeszcze bardziej ograniczyć lub szaleć do woli, w zależności od chwilowych fascynacji. U nas najczęściej występuje w tej wersji (lub z papryką zieloną, czosnkiem i czarnuszką), ale pyszny jest zawsze - zupełnie bez niczego, albo z dodatkami jakie nam tylko do głowy wpadną.


niedziela, 2 listopada 2014

Hummus

Pisałam już o hummusie z pieczoną dynią, ale nie wstawiałam tu jeszcze przepisu na klasyczny, więc dziś nadrabiam zaległości. 

Moja ulubiona wersja tej pasty niby nie różni się za bardzo od setki przepisów opisywanych w necie ... przynajmniej jeśli chodzi o składniki. Metodę przygotowania/jedzenia mam jednak trochę inną - moim zdaniem najlepiej smakuje robiony na świeżo, taki z jeszcze ciepłej/gorącej ciecierzycy.
Zdecydowanie też wolę korzystać z sezamu w ziarenkach (i sama go mielić w młynku), a nie gotowej sezamowej pasty ... Mogę wtedy, zamiast dużej ilości oliwy w kupnym tahini, dodać do hummusu ciepłej wody, a oliwą polać go obficie na talerzu...

Gęstość hummusu to kwestia drugorzędna. Zazwyczaj robimy dość rzadki, kremowy, bo taki najlepiej się wyjada bezpośrednio z miski (kawałkiem pieczywa czy surowych warzyw). Gęsty wtedy, kiedy ma służyć dzieciakom jako pasta do kanapek zabieranych do szkoły.


czwartek, 18 września 2014

Sałata z figami i gorgonzolą

Sprawdzony zestaw owoce i ostry ser, można eksplorować bez końca. Dziś proponuję jesienną, lekko dekadencką wersję ze świeżymi figami (ostatnio dostępne w całkiem przyzwoitej cenie w większości marketów czy delikatesów). Znakomita w roli przystawki lub ... na  babski wieczór przy winie :)