Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jabłka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jabłka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 października 2019

Surówka z czerwonej kapusty z majonezem

To jedna z najprostszych i najczęściej pojawiających się w naszym domu surówek. Nie było jej na blogu do tej pory, tylko dlatego, że wydawała mi się powszechnie znana. Ostatnio uświadomiono mi jak bardzo się mylę i... szybko naprawiam swój błąd.
Jest pyszna w wersji podstawowej, ale też łatwo poddaje się wszelkim modyfikacjom. Idealna do szybkiego obiadu, kiedy nie za wiele mamy w lodówce, ale też do takiego "niedzielnego" z teściami ;)


czwartek, 21 stycznia 2016

Sałatka z buraków, pęczaku i jabłka

Buraki w okresie zimowym stanowią bazę połowy moich sałatek. Uwielbiam je bezgranicznie i praktycznie każde odpalenie piekarnika wykorzystuję jako pretekst na dorzucenie gdzieś z boku kilku sztuk zawiniętych w folię (pieczone są zdecydowanie najlepsze). Buraczanych sałatek  jest już kilka na blogu np: efektowne buraczane carpaccio lub ta z pomarańczą), i te bardziej codzienne , wystarczające jako samodzielny posiłek, jak ta z buraków i kaszy gryczanej.
Dziś też jedna z tych codziennych, sprawdzająca się świetnie zabierana w pudełku do pracy, prosta, pyszna, sycąca, zdrowa i wykorzystująca wszystko to co najlepiej smakuje zimą.



niedziela, 6 grudnia 2015

Ciasto makowe z jabłkami, bezglutenowe

To ulubiony makowiec mojej mamy. Bardzo prosty w przygotowaniu, bezglutenowy z konieczności, lekki, delikatnie słodki i rozpływający się w ustach. Klasyczny, jak większość naszych świątecznych dań, pachnący rokrocznym czekaniem na wspólną, wielopokoleniową kolację. Jedna z tych pozycji, której nie umiem pominąć w podstawowym zestawieniu świątecznych potraw.


piątek, 20 lutego 2015

Owsianka pieczona w jabłkach

Ostatnio najczęściej sięgam po zwyczajności. Pieczone jabłka to jeden z tych smaków, które najlepiej radzą sobie z rozwiewaniem zimowych szarug i łatwiejszym czynią czekanie na wiosnę. Już sam ich zapach wydobywający się z piekarnika, działa jak balsam na duszę. Pyszne zawsze - zwyczajne bez dodatków (takie robiła mi babcia), w wersji deserowej - nadziewane czekoladą i ciasteczkami, ale ostatnio najczęściej jadamy je w owsiankowej wersji. Nie potrzebują wcześniejszego gotowania płatków i świetnie sprawdzają się w roli deseru przygotowywanego na ostatnią chwilę (np. kiedy wyziębionym dzieciakom zachce się czegoś słodkiego). Rano zwyczajną owsiankę zmieniają w pyszny deser - idealne weekendowe śniadanie do łóżka :)


czwartek, 12 lutego 2015

Zupa krem z białej fasoli z jabłkiem

Delikatna kremowa zupa, z leciutko słodkawą nutą i "drugim dnem" w postaci aromatu duszonego z jabłkiem czosnku. Mogłabym się długo nad nią rozwodzić, z zachwytem aż do granic egzaltacji, ale ... oszczędzę Wam czytania, a sobie wstydu. Powiem tylko oględnie, że jest PYSZNA :)
Prosta w przygotowaniu, choć nie szybka - fasola ma swoje ograniczenia czasowe....
Zazwyczaj przyrządzałam tą zupę z klasycznie moczonej przez noc i gotowanej (jak w TYM przepisie) fasoli. Ostatnio jednak, bardzo mi przypadła do gustu metoda miłośniczki Pięknego Jasia - Pani Janiny Molek ( PRZEPIS na jej stronie). Polecam. Ja nie widzę różnic jeśli chodzi o działanie na przewód pokarmowy (tak czy siak fasola mi nie szkodzi), ale gotowana w ten sposób wychodzi przepyszna, słodka i rozpływająca się w ustach i... nie trzeba jej wcześniej namaczać. Warto choć raz spróbować ugotować fasolę tą metodą, a do zupy zdecydowanie warto wracać wielokrotnie :)




środa, 11 lutego 2015

Surówka z czerwonej kapusty

Ot zwyklak, lekko tylko podrasowany. Ulubiona kapuściana surówka moich dzieciaków, ulubiona od zawsze.
W każdym domu obecna jest jakaś wersja surówki z czerwonej kapusty i jabłka - zazwyczaj z octem i cukrem. Ja obu tych składników (jeśli mogę) unikam, zresztą kiedy dodajemy jabłko i cytrynę, zupełnie nie są potrzebne inne dosładzacze czy dokwasacze.
W sezonie letnim podobną surówkę przyrządzam z dodatkiem nektaryn, ale ... to już inna historia :) Póki co dostępne są jabłka więc bazujemy na klasyce.
Konieczne są tu moim zdaniem orzechy laskowe, bo poza tym, że podbijają jeszcze wartości odżywcze surówki - idealnie uzupełniają jej smak.
Do szczęścia nie trzeba nic więcej choć... w wersji na "specjalne okazje" polecam dodać jeszcze połowę owocu granatu, wtedy "zwyklak" robi się dekadencki do granic :)


poniedziałek, 8 września 2014

Szarlotka rustykalna

To jedna z moich ukochanych wersji szarlotki. Na kruchym, razowym spodzie, prosta, codzienna. Nie, nie, nie do zjadania na co dzień  - kruche spody to jednak nie szczyt dietetycznego jedzenia, codzienna  w znaczeniu nie na specjalne okazje, tylko taka zwyczajna, swojska.
Łatwa do zrobienia przez dzieciaki, pachnąca cynamonem i ... jesienią.
Robię ją na spodzie pszennym razowym lub z dodatkiem mąki owsianej i z mąką orzechową, w myśl zasady, że jak już ma być grzesznie, to przynajmniej niech toto ma jakieś wartości odżywcze, a nie tylko puste kalorie.
Używam jabłek jakie akurat mi w ręce wpadną, ale lepsza jest z odmian słodkich, bo można dodać mniejszą  ilość cukru.
Ja o tej porze roku nie ratuję polskich sadowników, tylko własnych teściów,  którzy nie nadążają z przerabianiem zasobów własnego ogródka... ale można ją oczywiście robić pod dowolnym sztandarem.
Każdy pretekst dobry :)





piątek, 28 marca 2014

Fasolowy smalec

Przepisów na wegetariański "smalec" w necie jest mnóstwo, na temat sposobu doprawienie można się spierać godzinami, bo jedni wolą z zielem angielskim i liściem laurowym inni z tymiankiem, jeszcze inni nie wyobrażają sobie smalcu bez czosnku… Sposób doprawienia, to pewnie bardziej kwestia uruchomienia tego co nam podpowiadają wspomnienia z babcinych, czy maminych działań w kuchni. Moja babcia robiła go z jabłkiem i cebulką a doprawiała banalnie prosto– majerankiem. O „smalcu” przypomniałam sobie właśnie wspominając babcię i próbując pomóc wyobraźni w przywołaniu klimatu z czasów smarkackich. Robiłam go w wielu wersjach (np. na samym tłuszczu kokosowym) ale ten, który jako bazę ma fasolę, poza przyjemnością łechtającą wspomnienia,  ma jeszcze jakiś sens żywieniowy (białko), więc ostatnio taki robimy najczęściej.
Trochę rozbudowałam wachlarz smakowy pamiętany z dzieciństwa o jałowiec i sezam, bo oba ładnie podkręcają smak, a sezam dodatkowo dodaje trochę „tłuszczowo wędzonej” nuty paście, w której samego tłuszczu jest niewiele.