Pokazywanie postów oznaczonych etykietą groch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą groch. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 marca 2015

Grochówka w wersji wege

Grochówka to jedna z tych zup, która zwykle mięsojadom wydaje się być niemożliwa do zrealizowania w wersji wege. Oczywiście niesłusznie :)
Zawsze ją uwielbiałam i kiedy zmieniłam nawyki żywieniowe, grochówkę bez mięsnej wkładki robiła dla mnie babcia, przełykając z bólem "kaprysy" zbuntowanej nastolatki.
Liczyła wtedy po cichu, że bezmięsność z czasem mi przejdzie, ale ja zaprzyjaźniłam się na dobre i z jej grochówką w wersji wege i ze swoim zbuntowanym talerzem. A może to własnie ona pokazała mi niechcący, że wegetarianizm nie oznacza rezygnacji z ulubionych smaków...
Dziś nie robię tej zupy często, ale raz na jakiś czas, proszą o nią moje chłopaki, a i ja z przyjemnością karmię wtedy własne sentymenty. Grochówka syci jak żadna inna zupa i jak wszystkie smaki z dzieciństwa - krzepi duszę :)



wtorek, 2 grudnia 2014

Kapusta z grochem czy groch z kapustą

Na wigilijnym stole mojej babci lądowała zawsze i kapusta z grochem (tak się jadało u dziadka) i groch z kapustą (taką podawano w rodzinie babci)... Wiadomo - ilość tradycyjnych potraw na stole, pęcznieje w miarę przybywania do rodziny nowych członków, czasem z różnych stron Polski, czasem mocno przywiązanych do zupełnie innych smaków.
Stąd obowiązkowe są u nas jeszcze i makiełki i kutia, i barszcz i grzybowa... a później zdziwienie dzieci kiedy liczenie nie kończy się na tradycyjnym do 12.
Niby przeciwna jestem rozbuchaniu tych świąt do rozmiaru gigantycznej, tylko kulinarnej, bańki, ale lubię łączenie tradycji z poszanowaniem przyzwyczajeń wszystkich biesiadujących. A to w efekcie niestety  mało ma wspólnego z minimalizmem. Nasza kapusta z grochem to trochę takie danie pomiędzy tymi dwoma, które kiedyś lądowały na babcinym stole. Mocno grochowa, kremowa, ale jednak z przewagą kapusty, przynajmniej wagową przewagą :)
Obowiązkowa, ukochana przez moje dzieciaki - w sezonie zimowym robię ją przeważnie jeszcze kilkukrotnie (i podaję jako dodatek do ziemniaczanych klusek).
W wigilię pojawia się w formie osobnego dania, ale czasem też jako nadzienie do pierogów (obok pierogów z kapustą i grzybami). Już dziś przygotowałam jej pierwszą porcję przeznaczoną do lepienia pierogów właśnie. Zamrożone poczekają na 24 grudnia :)