Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oliwki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oliwki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 listopada 2017

Caponata

Tegoroczny spóźniony urlop sprawił, że jeszcze bardziej zakochałam się w sycylijskich bakłażanach. Te listopadowe są zdecydowanie najlepsze, grillowane, pieczone, smażone, czy podane w formie caponaty. Stosunkowo rzadko można ją spotkać w sycylijskich knajpach (a szkoda), ale będąc w Palermo, warto zapuścić się na słynne targowiska. Najlepszą caponatę dorwaliśmy własnie tam, w małej targowej knajpce, gdzieś między straganami warzywnymi marcato Ballaro.
Urlop się skończył, Sycylia daleko, a jakoś ratować swój listopadowy nastrój trzeba. Bardzo polecam ratować go własnie caponatą (jako takie bakłażany da się na szczęście jeszcze u nas kupić),  podaną z pieczywem ... i butelką czerwonego wina :)


wtorek, 29 sierpnia 2017

Oliwki po marokańsku

Jeden z moich ukochanych wakacyjnych smaków i jedna z najlepszych pamiątek z Marrakeszu. Oliwki pachnące miętą, mocno pikantne, pożerane tonami w czasie codziennego szwendania po zakamarkach medyny. W domu co roku odtwarzamy ich smak - z bagietką i polskim sierpniowym pomidorem smakują równie wybornie.
Korzystam póki jeszcze mamy słońce... i ogródkową miętę.




piątek, 22 maja 2015

Sałatka ze szparagami, na modłę włoską

Świetne samodzielne lekkie danie lub dodatek obiadowy idealny do dań kuchni włoskiej (np. makaronu, ravioli czy risotta). Prościutkie i oczywiste zestawienie, typowo włoskich składników, przypadnie do gustu niemal każdemu. Nie wymaga przyrządzania sosu  (dobra oliwa sprawdzi się tu wystarczająco dobrze), ale jeśli bardzo chcemy możemy ją podać z sosem z dodatkiem pesto - jak w TEJ sałatce szparagowej, o której pisałam w zeszłym roku.
Najsmaczniejsza oczywiście taka przyrządzona z jak najlepszych, słodkich pomidorów... czyli pod koniec sezonu szparagowego. Pyszna zapowiedź lata :)



niedziela, 27 lipca 2014

Sałatka z kalafiora i pomidorów

W dzieciństwie nienawidziłam gotowanego kalafiora, ale od zawsze uwielbiałam go w formie surowej i zupełnie nie mogłam pojąć, z jakiego powodu mama go tak psuje, przetwarzając.
Kiedy nie widziała, podżerałam surowe kalafiorowe różyczki namiętnie, mimo przestróg, że będzie mnie bolał brzuch, bo ... jakoś nigdy nie bolał.
Dziś oczywiście bezkarnie zjadam go na surowo, w przeróżnych formach.
To zdecydowanie moja ulubiona sałatka drugiej połowy lata i jedna z tych najukochańszych w ogóle.
Niezmiennie gości na naszym stole od kilkunastu lat i nie znudzi mi się chyba nigdy.
Prosta, dobra podawana w ramach drugiego śniadania z pieczywem i jako dodatek obiadowy (np. w duecie z pieczonymi ziemniakami).
W wersji podstawowej można spokojnie pominąć oliwki i kukurydzę - dobra jest zawsze :)



piątek, 16 maja 2014

Makaron z zielonymi szparagami i pomidorami

Na temat makaronu mogę tylko na dwa sposoby - albo się rozwodząc do granic, miłośnie, albo krótko bo ... co tu mówić o prostocie zawsze trafiającej w sedno :)
Niestety makarony to moja największa słabość i mimo, że ograniczam się jak mogę, to zrezygnować z nich nie zamierzam - mimo wszędobylskiej fazy antyglutenowej :P


Ten przepis to mała zapowiedź lata, makaron nie z ciężkim sosem, tylko bardziej "sałatkopodobny".
Da się już kupić w miarę dobre pomidory, szparagi wdzięczą się na każdym straganie więc już jest pysznie i dobrze to wykorzystać ... choć w związku z tym ze ja szparagi mrożę w dużych ilościach wiem, że pod koniec lata, z najlepszymi na świecie pomidorami smakować będzie równie wybornie :)