Pyszne danie z resztek a'la smaki PRLu. Zalet ma wiele: jest odwiecznie uwielbiane przez dzieciaki, banalnie łatwe do przygotowania, a podane z mizerią, furą surówki z młodej kapusty, czy ogórków małosolnych, świetnie się sprawdza w roli lekkiego letniego obiadu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NAJPROSTSZE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NAJPROSTSZE. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 29 maja 2016
niedziela, 10 stycznia 2016
Pasta z zielonej soczewicy
To jedna z tych past, które robią się same, "przy okazji". Jednego dnia, gotujemy ciut więcej niż trzeba soczewicy do obiadu, drugiego w kilka minut przygotowujemy pastę, nad którą niewiele trzeba myśleć. Prostą w smaku, idealną do szklonych kanapek, dla dzieciaków nie lubiących kontrowersyjnych kombinacji smakowych. Całoroczną, dobrą dla początkujących roślinożerców.
niedziela, 29 listopada 2015
Krem z czerwonej soczewicy
Proste i szybkie w przygotowaniu zupy to podstawa, szczególnie w okresie jesienno-zimowym. Najlepiej takie, które nie wymagają wstępnego przygotowywania bulionów, robią się prawie same. są wysokobiałkowe, sycące, i rozgrzewające. Krem z warzyw i czerwonej soczewicy spełnia wszystkie te zadania i jest zwyczajnie pyszny. Idealny dla początkującego kucharza ... i dla zabieganych.
wtorek, 26 maja 2015
Pasta z fasoli, najprostsza
Past do pieczywa jest już na blogu trochę, ale ... cóż począć skoro możliwości tyle. Wege pasty można zrobić niemal ze wszystkiego - proste czy mocno wymyślne, z długim spisem przypraw i te kilku składnikowe.
Ta dzisiejsza jest z działu prostych do wykonania i przyprawienia. W smaku dość bezpieczna, choć wcale nie nudna. Całoroczna i idealnie pasująca do sezonowych dodatków - zimą w duecie z ogórkiem kiszonym a latem z pomidorem. Idealna dla początkującego roślinożercy, czy studenta, który ma ciekawsze rzeczy niż gotowanie ;P Dobra dla mam roślinożernych nastolatków, które nie bardzo wiedzą co począć w sytuacji kiedy latorośl komunikuje "od dziś z powodów etycznych chleb z szynką odpada". Na jej bazie można kombinować później do woli :)
poniedziałek, 4 maja 2015
Makaron ze szparagami i mascarpone
W maju na naszym stole dominują SZPARAGI. Białe i zielone, najczęściej zwyczajne "z wody", ale też w różnych mniej, lub bardziej wymyślnych wersjach obiadowych, śniadaniowych i kolacyjnych. Czekamy na ten okres cały rok i korzystamy ile wlezie :)
Dziś danie bardzo proste czyli makaron, z jasnym szparagowym sosem na bazie serka mascarpone. Jako maniaczka szparagów i ślepa miłośniczka makaronów mogę tylko gorąco polecać.
czwartek, 30 kwietnia 2015
Kotlety marchewkowe ze słonecznikiem
Bardzo lubię wszystkie kombinacje pieczonej marchewki i słonecznika, za ich słodkawo-orzechowy smak. Pojawiła już się na blogu marchewkowo-słonecznikowa pasta do pieczywa KLIK, a dziś ten duet wystąpi w formie prostych i szybkich do zrobienia kotletów.
Takie placko-kotlety sprawdzają się idealnie w roli przekąski, wkładki do wegeburgerów lub lekkiego drugiego dania (np po wysokobiałkowej, treściwej zupie). Ja najbardziej lubię podawane na sałacie, z sosem czosnkowym. KONIECZNIE w wersji pieczonej (jak w przepisie poniżej), bo nie trzeba się martwić ilością tłuszczu, stać i pilnować czy nieprzywieraną do patelni ;)
środa, 4 lutego 2015
Kuchenny recykling - kotlety z czerstwego chleba i soczewicy
Nikt nie lubi marnowania jedzenia - smętne kromki niedojedzonego kilkudniowego razowca zawsze wzbudzają moje wyrzuty sumienia i przypominają o babcinym "wyrzucanie chleba to grzech ciężki"... Nie wyrzucamy więc, gimnastykujemy głowę i wykorzystujemy. Najchętniej i najprościej w formie kotletów, bo takie np. żytnie ciężkie kromki, świetnie sprawdzają się w roli dobrze wiążącej i wyraźnej w smaku bazy... i idealnie grają z zieloną soczewicą.
Chlebowo-soczewicowe kotlety jedzone już bez węglowodanowego dodatku, a z gęstym sosem (np. jogurtowym, pieczarkowym czy pomidorowym) i furą warzyw smakują znakomicie - jak specjalne danie, a nie zdroworozsądkowy, kuchenny recykling.
poniedziałek, 26 stycznia 2015
Fasola w pomidorach
Kiedy w kość daje aura, praca wysysa ostatnie soki, z nosa cieknie i wszystko wydaje się szare, żadna fikuśna potrawa, nie poprawia mi nastroju tak, jak gorąca miska zwykłej do bólu strawy. Wyraźnej w smaku, pikantnej, a w gratisie przywodzącej na myśl smarkackie czasy i lato pod namiotem.
Taka fasola po "bretońsku", to idealne danie-plaster, jedzona na kanapie pod kocem, nabiera magicznie uzdrawiających właściwości. Prosta tak, że wstyd podawać przepis, ale ... zdecydowanie warta przypomnienia :)
czwartek, 8 stycznia 2015
Kotlety z zielonej soczewicy i kapusty
Przepis na te kotlety jest tak stary jak moja bezmięsność. Bardzo podobne robiła mi mama dwadzieścia kilka lat temu i były to nasze pierwsze eksperymenty z zieloną soczewicą. Zmieniły się trochę przyprawy, ale baza (kapusta i soczewica pół na pół ) jest taka sama i niezmiennie te kotlety lubię :)
To prosta alternatywa dla tradycyjnego polskiego obiadu, bo świetnie się sprawdzają w nieśmiertelnym zestawie kotlet + kasza/ziemniaki + surówka.
To jedna z tych pozycji jaka mi się wyświetla na sentymentalne hasło "maminy, obiad".
wtorek, 2 września 2014
warzywa z tofu
Ot zwykłe danie obiadowe. Niby nic wyrafinowanego, a jednak w szare dni miska warzyw z tofu i ryżem (makaronem sojowym, czy kuskusem) to sprawdzony, szybki sposób na gorący pełnowartościowy posiłek. Takie dania przydają się szczególnie teraz, kiedy znów trzeba się wdrożyć w powakacyjny szkolno-pracowy rytm, a popołudnia skurczyły się nie wiadomo jak i dlaczego...
Tak czy siak, kiedy z różnych powodów przygotowanie obiadu dla rodziny ma zająć najmniej czasu jak się da, dobrze sprawdzają się te warzywa, których nie trzeba obierać, tylko szybko i niedbale pokroić w grubą kostkę. Do tego ryż lub kuskus (jeśli czasu bardzo mało) i obiad z głowy.
Bo nawet ci, którzy na co dzień z przyjemnością majstrują w kuchni, czasem mają nastrój pt. "byle szybko".
Bo nawet ci, którzy na co dzień z przyjemnością majstrują w kuchni, czasem mają nastrój pt. "byle szybko".
piątek, 29 sierpnia 2014
farfalle ze świeżymi pomidorami
Jeden z moich najukochańszych makaronów. Jeślibym miała wybrać ostatni posiłek przed skazaniem, musiałabym być skazana na śmierć trzykrotnie, bo nie umiałaby wybrać między tą pastą, prościutkim spaghetti aglio olio i jajecznicą zrobioną przez babcię, choć ... na tą ostatnią już szans nie mam, więc zostałabym przy podwójnym makaronie ;)
Włoska kuchnia, jak zresztą wszystkie proste dania, najdobitniej przypomina o najważniejszej zasadzie gotowania - tylko najlepsze, sezonowe składniki dają najlepszy efekt.
Ten makaron nie będzie równie dobry przyrządzony z czerwcowych, czy grudniowych, importowanych pomidorów. Nie przyda się nam tu na nic suszona bazylia, ani ta marketowa lichutka, sprzedawana poza sezonem. Trzeba do niego najlepszych, mięsistych, najsłodszych późnoletnich pomidorów, trzeba dobrej bazylii, która uczciwie rosła na słońcu - ogródkowej lub kupionej na targu w pęczkach. Najlepszy jest dokładnie TERAZ.
Róbmy go niespiesznie, jedzmy niespiesznie ... delektując się ciepłymi jeszcze, choć coraz już niższymi promieniami słońca.
Włoska kuchnia, jak zresztą wszystkie proste dania, najdobitniej przypomina o najważniejszej zasadzie gotowania - tylko najlepsze, sezonowe składniki dają najlepszy efekt.
Ten makaron nie będzie równie dobry przyrządzony z czerwcowych, czy grudniowych, importowanych pomidorów. Nie przyda się nam tu na nic suszona bazylia, ani ta marketowa lichutka, sprzedawana poza sezonem. Trzeba do niego najlepszych, mięsistych, najsłodszych późnoletnich pomidorów, trzeba dobrej bazylii, która uczciwie rosła na słońcu - ogródkowej lub kupionej na targu w pęczkach. Najlepszy jest dokładnie TERAZ.
Róbmy go niespiesznie, jedzmy niespiesznie ... delektując się ciepłymi jeszcze, choć coraz już niższymi promieniami słońca.
środa, 18 czerwca 2014
pasta ze słonecznika i pieczonej marchewki
Wczoraj piekłam marchewki w zupełnie innym celu i uświadomiłam sobie, że o czymś zapomniałam na zdecydowanie za długo.
Pasta!!!
Jedna z moich ulubionych. Jak ją jem zawsze jest tą ulubioną najbardziej, ale to samo mam jeszcze z kilkoma innymi wariacjami, więc obiektywna nie jestem na pewno ;)
Uwielbiam jej delikatną słodkawo-orzechową nutę, bez udziwniania, a jednak wyjątkową.
Słonecznik dzięki namoczeniu nabiera zupełnie nowej jakości, a pieczona marchewka ... to klasa sama w sobie.
Ma wady - trzeba ją zacząć przygotowywać dzień przed (moczenie słonecznika), ale to jej jedyna wada... no może jeszcze jedna - nie jest specjalnie piękna :)
Tak czy siak gorąco polecam.
niedziela, 8 czerwca 2014
Pieczone ziemniaki i bataty z rozmarynem oraz surówka z młodej kapusty i pomidorów
Dziś będzie bez konkretnych proporcji, bardziej takie bajdurzenie na temat.
Poproszona zostałam o podanie jak robimy surówkę, którą w sezonie na młodą kapustę jemy bardzo często, a przy okazji przypałętał mi się jeszcze przepis na pieczone ziemniaki. I od nich zacznę :)
Pieczenie to mój ulubiony sposób na ziemniaki wszelakie.
Młode pieczone w łupinach, starsze zawinięte w folię, bataty pieczone na bardzo ostro i podawane do twarogu, zwykłe ponacinane, nadziewane czy jakie tam jeszcze...
Nawet zwykłe ruskie pierogi przygotowane z ziemniaków pieczonych w łupinach, a nie gotowanych nabierają zupełnie innego aromatu.
Takie jak dziś, czyli wyszorowane, a nie obrane, pokrojone w łódeczki i upieczone w ziołach z oliwą, to patent częsty do wegetariańskiej wersji tradycyjnie polskiego obiadu. Nie trzeba (zwyczajowego przy mięsach) sosu, wystarczy jakikolwiek strączkowy czy warzywno-strączkowy kotlet (np pieczony w piekarniku obok ziemniaków) albo taki z fasoli i kaszy jaglanej jaki pokazywałam ostatnio, surówka i mamy klasyk obiadowy w wersji wege :)
Poproszona zostałam o podanie jak robimy surówkę, którą w sezonie na młodą kapustę jemy bardzo często, a przy okazji przypałętał mi się jeszcze przepis na pieczone ziemniaki. I od nich zacznę :)
Pieczenie to mój ulubiony sposób na ziemniaki wszelakie.
Młode pieczone w łupinach, starsze zawinięte w folię, bataty pieczone na bardzo ostro i podawane do twarogu, zwykłe ponacinane, nadziewane czy jakie tam jeszcze...
Nawet zwykłe ruskie pierogi przygotowane z ziemniaków pieczonych w łupinach, a nie gotowanych nabierają zupełnie innego aromatu.
Takie jak dziś, czyli wyszorowane, a nie obrane, pokrojone w łódeczki i upieczone w ziołach z oliwą, to patent częsty do wegetariańskiej wersji tradycyjnie polskiego obiadu. Nie trzeba (zwyczajowego przy mięsach) sosu, wystarczy jakikolwiek strączkowy czy warzywno-strączkowy kotlet (np pieczony w piekarniku obok ziemniaków) albo taki z fasoli i kaszy jaglanej jaki pokazywałam ostatnio, surówka i mamy klasyk obiadowy w wersji wege :)
czwartek, 29 maja 2014
Kasza jaglana z zieloną soczewicą
To ulubiona potrawa z kaszy jaglanej moich dzieci. Funkcjonuje u nas od dobrych kilkunastu lat, w prawie niezmienianej formie (to ewenement), ... może tylko nabrała z czasem ostrości, bo odkąd dzieciaki większe, można szaleć z chili w kuchni bezkarnie.
Żadne z nas nie pamięta kto ją odkrył czy wymyślił i kiedy. Po prostu jest.
Może nie jakoś specjalnie urodziwa (jak zresztą większość kaszowych wariacji), brak w niej zaskakujących dodatków, ale zdecydowanie zasługuje na miano jednego z naszych ulubionych pomysłów na kaszę jaglaną.
Zazwyczaj podajemy ją jako codzienne szybkie danie obiadowe, z zestawem surówek czy gotowanych warzyw, ale dobrze się też sprawdza jako farsz (np do nadziewanych papryk, czy gołąbków zawijana w liście młodej kapusty).
Żadne z nas nie pamięta kto ją odkrył czy wymyślił i kiedy. Po prostu jest.
Może nie jakoś specjalnie urodziwa (jak zresztą większość kaszowych wariacji), brak w niej zaskakujących dodatków, ale zdecydowanie zasługuje na miano jednego z naszych ulubionych pomysłów na kaszę jaglaną.
Zazwyczaj podajemy ją jako codzienne szybkie danie obiadowe, z zestawem surówek czy gotowanych warzyw, ale dobrze się też sprawdza jako farsz (np do nadziewanych papryk, czy gołąbków zawijana w liście młodej kapusty).
piątek, 16 maja 2014
Makaron z zielonymi szparagami i pomidorami
Na temat makaronu mogę tylko na dwa sposoby - albo się rozwodząc do granic, miłośnie, albo krótko bo ... co tu mówić o prostocie zawsze trafiającej w sedno :)
Niestety makarony to moja największa słabość i mimo, że ograniczam się jak mogę, to zrezygnować z nich nie zamierzam - mimo wszędobylskiej fazy antyglutenowej :P
Ten przepis to mała zapowiedź lata, makaron nie z ciężkim sosem, tylko bardziej "sałatkopodobny".
Niestety makarony to moja największa słabość i mimo, że ograniczam się jak mogę, to zrezygnować z nich nie zamierzam - mimo wszędobylskiej fazy antyglutenowej :P
Ten przepis to mała zapowiedź lata, makaron nie z ciężkim sosem, tylko bardziej "sałatkopodobny".
Da się już kupić w miarę dobre pomidory, szparagi wdzięczą się na każdym straganie więc już jest pysznie i dobrze to wykorzystać ... choć w związku z tym ze ja szparagi mrożę w dużych ilościach wiem, że pod koniec lata, z najlepszymi na świecie pomidorami smakować będzie równie wybornie :)
sobota, 26 kwietnia 2014
pesto z pokrzywy
Jak widać faza na pokrzywę trwa u mnie na całego :) Ale cóż począć - bazylia ogródkowa jeszcze mizerna, dostępu do dobrych rzodkiewek (liści rzodkiewek) nie mam, pesto z rukoli już przejadło się domownikom, więc póki co korzystam z wiosny i cieszę się pesto pokrzywowym.
Najlepsze są do tego najmłodsze liście pokrzyw, wiosenne, te z samego czubka krzaczków :)
To pesto, podobnie jak pesto z rukoli, sprawdza się idealnie ze zwykłym, neutralnym w smaku pszennym makaronem, ale też bardzo dobrze zgrywa się z pęczakiem - czyli kaszą zdecydowanie bardziej wyraźną w smaku (bazyliowe pesto jest moim zdaniem na pęczak trochę zbyt delikatne).
Najlepsze są do tego najmłodsze liście pokrzyw, wiosenne, te z samego czubka krzaczków :)
To pesto, podobnie jak pesto z rukoli, sprawdza się idealnie ze zwykłym, neutralnym w smaku pszennym makaronem, ale też bardzo dobrze zgrywa się z pęczakiem - czyli kaszą zdecydowanie bardziej wyraźną w smaku (bazyliowe pesto jest moim zdaniem na pęczak trochę zbyt delikatne).
Subskrybuj:
Posty (Atom)











a.jpg)



