Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dipy i sosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dipy i sosy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 marca 2016

Sos bezmięsny (pieczeniowy) do klusek

Wielkopolskie "kluski na parze", "szagówki" lub tradycyjne kluski śląskie, z nieśmiertelną gotowaną kapustą, to jedne z tych dań, do których zwykły wachlarz sosów roślinożercy nie wystarcza. Pomidorowy to kompletnie nie ta bajka, warzywny jest zbyt wielosmakowy, pieczarkowy czy grzybowy od biedy daje radę, ale nic nie zastąpi tu jednorodnego gładkiego sosu z wyraźną nutą "wędzono-smażoną". Takie niezbędne, bardzo wyraźne niby nic...

Lata temu (na początku mojego mięsoniejedzenia), na wszelkie kluskowe okazje, moja mama przygotowywała dla mnie oszukany sos mięsny, tj. soczewicowy z karmelizowanym cukrem i cebulą. Prawie o nim zapomniałam, bo na co dzień rzadko gotujemy dania, które jakkolwiek wpisują się w taki najbardziej typowy polski schemat. Kiedy półtora roku temu Marta Dymek wstawiła na swojego bloga  roślinny sos pieczeniowy KLIK, zapachniało mi nostalgicznie i wróciłam do maminej metody, mocno jednak podrasowanej patentem Marty. I tak zeszłoroczna zima minęła nam pod znakiem cyklicznych obiadów "prawie patriotycznych"... Tradycja zdecydowanie warta podtrzymania ;)


wtorek, 19 stycznia 2016

Majonez sojowy

Ostatnio z dużą przyjemnością ograniczam nabiał i jajka, ograniczam tam gdzie ich dodatek z łatwością można pominąć, a już szczególnie w produktach gotowych tj. tam gdzie ich jakość pozostawia wiele do życzenia. Jako, że moi panowie majonez wielbią i spożywają niemal codziennie, a skład kupnego mnie (łagodnie mówiąc) nie zachwyca, przepis na roślinny zamiennik męczył mnie długo. Podawałam już tu kilka patentów na nasze majonezopodobne dipy, smaczne, dużo zdrowsze i lżejsze, ale jednak sprawdzające się tylko do określonych potraw. Nie tak uniwersalne jak kupny jajeczny i traktowane przez moich chłopaków jako ciekawy przerywnik, a nie zwykły niezbędny element lodówki. Domowy sojowy jest jednak absolutnie cudowny. Nie wymaga  namaczania czegokolwiek (jak nerkowcowy czy słonecznikowy), gotowania czegokolwiek (jak fasolowy). Robi się go dosłownie w 5 minut, bez ryzyka, że się zwarzy, rozwarstwi lub będzie pływający. Gęsty, gładki, aksamitny... cudowny!!! W smaku praktycznie nie do rozróżnienia od zwykłego, uwiódł moich wybitnie majonezożernych facetów na tyle, że sami orzekli, że zwykłego możemy już nie kupować.
Wadę ma jedną - jest tak samo kaloryczny jak klasyczny... czyli "prawie" ideał ;)



niedziela, 22 listopada 2015

Majonez z nerkowców

Do mojej kolekcji zamienników majonezu dokładam dziś nerkowcową wersję. Pyszną, delikatnie słodkawą, kremową, o lekko mlecznym posmaku. Taki majonez jest lżejszy niż tradycyjny (sam tłuszcz z orzechów wystarcza), dużo zdrowszy i prostszy w przygotowaniu. Idealnie pasuje do wszelakich ziemniaczanych sałatek i wegetariańskiego fast foodu ... to nasz ulubiony roślinny majonez do wegetariańskich hot dogów.

 



piątek, 29 maja 2015

Pesto z suszonych pomidorów

To chyba moje najukochańsze pesto ... obok wiosennych pokrzywkowego i tego z liści rzodkiewek ... i nie, nie mówię tak o każdym pesto ;)))) To jest najukochańsze, bo najbardziej wszechstronne i całoroczne. Świetne jako smarowidło kanapkowe (zamiast masła), do burgerów, świetne jako baza do sałatkowych dipów (podobnie jak w TYM przepisie). Świetne właśnie teraz w maju - w duecie z zielonymi szparagami, ale nie tylko :)
Sucha kasza jaglana czy pęczak z pomidorowym pesto nabiera cech wykwintnego dania, a zbyt mdły sos do spaghetti, czy zupa podkręcona jego odrobiną, wywala kubki smakowe w kosmos... Nie wymaga dodatku sera bo i bez niego jest kremowe i wyraziste.



czwartek, 26 marca 2015

Majonez z fasoli

Majonez to temat na wiele dyskusji... Jedni go przeklinają za kalorie, inni za nieetyczność (jajka), a jeszcze inni kochają bezkrytycznie i używają do wszystkiego (np moja domowa trójka facetów). Tak czy siak większość z nas, bez względu na jakiekolwiek argumenty, ma takich kilka potraw, które bez majonezu nie istnieją i tyle.
Mimo, że jadam jajka,  lubię bezjajeczne majonezowe eksperymenty (sojowy, z awokado czy słonecznikowy). Samo ich wytwarzanie jest przyjemne i "ekscytujące", są zdrowsze i zwykle dużo lżejsze niż kupny majonez jajeczny  i o wiele prostsze do zrobienia niż klasyczny domowy (nie ma ryzyka, że się zwarzy, nawet jak nie wszystkie składniki będą w identycznej temperaturze).
Bez względu czy można takie sosy zwać majonezami czy nie, warto z nimi poeksperymentować np. właśnie w te święta, by choć trochę ograniczyć jajeczne szaleństwo i nie jeść jajka z jajkiem, do jajka....
Dzisiejszy, fasolowy patent zawdzięczam pomysłowi WeganNerd KLIK. Jest pyszny w jej wydaniu, świetny w roli sosu chrzanowego, lub jak u mnie dziś - z dodatkiem pieczonego czosnku, słodkiego i mniej inwazyjnego niż czosnek surowy.
Taki majonez/sos świetnie się sprawdza do faszerowanych jajek, pieczonych ziemniaków, sałatki ziemniaczanej, grzanek i wszystkiego tego, czego nie wyobrażamy sobie bez majonezu.
Baaaaardzo polecam.


wtorek, 23 września 2014

Ajwar

Jedną nogą cięgle tkwimy w przetworach więc trudno mi i tu uniknąć tematu zapraw.
Tym razem pada na ajwar. Pieczenie jak wiadomo cudownie koncentruje smak, więc zdecydowanie warto zrobić choć małą porcję tej mocno aromatycznej pasty. Plus dodatkowy - pieczenie nie jest jakoś bardzo pracochłonne. To ważne, bo po powidłach  nie jest mi specjalnie pilno do mieszania i pilnowania garnka :)
Należę do tej frakcji, która w ajwarze lubi spore proporcje bakłażana i taki robię. Baza właściwie zawsze jest ta sama, ale co roku coś tam innego dosypię w roli "dopieszczacza", czasem wędzoną paprykę, czasem odrobinę pomidorów, czasem więcej czosnku lub chilli.
W tym roku natrętnie ubóstwiam czubricę i czosnek niedźwiedzi (suszony), więc i ajwarowi oberwało się czubricowo-niedźwiedzią nutą.  Kombinacja zdecydowanie do powtórzenia  :)

sobota, 13 września 2014

Domowy keczup

Do czasu kiedy nie robiłam go sama, keczup był jedyną potrawą z pomidorów jaka nie budziła we mnie żadnej namiętności. Zaczęłam go robić ze względu na dzieciaki, bo oni oczywiście keczupy darzyli od zawsze miłością wielką...
Nie obyło się bez rozczarowań - pierwsze kwitowali, że za bardzo przypominają sos pomidorowy, później, że przekombinowane... Wypracowałam wersję "pośrednią" i teraz nie umiem sobie wyobrazić, jak można keczupu nie robić i nie lubić :)

Ostateczna wersja to mieszanka różnych prób, ze sporą dawką tego, co podobało mi się w przepisie Jamie Olivera i w wersji z Kwestii Smaku.
Taki lubimy najbardziej.




sobota, 23 sierpnia 2014

Baba ghanoush


Nie pamiętam już kiedy jadłam tę szarą pastę po raz pierwszy. Pamiętam tylko, że średnio mnie zachęciła - była mdła, zimna, wodnista i brzydka.
Długo wydawało mi się, że to całe zamieszanie wokół "baby" to wiele hałasu o nic. Wróciłam sobie spokojnie do moich sprawdzonych bakłażanowych zestawień i prawie nie wychodziłam poza ukochany schemat włoski czyli: czosnek, rozmaryn, papryka i pomidory ... Wyjątek robiąc tylko dla musaki i różnych wariacji dań z kuskusem.
Na szczęście zobaczyłam "babę" 3 lata temu u Liski na White Plate, postanowiłam jeszcze raz spróbować i ... pokochałam oczywiście :)
Najbardziej lubię tę pastę kiedy jest jeszcze ciepła, jedzoną ze świeżym chlebem, posypaną sumakiem, wędzoną papryką i prażonym sezamem, zagryzaną pomidorem i oliwkami. Uwielbiam ją też jako dip...
Nie robimy jej często, bo szybciej robi się taką zwyklejszą - z bakłażana duszonego pod przykryciem w rondelku (wtedy raczej na modłę włoską). Do klasycznej "baby" wracam jednak cyklicznie i cyklicznie się zachwycam.
Jej dymnego, lekko wędzonego smaku nic nie zastąpi.
Nie mam niestety pieca z "żywym ogniem", więc robię ją w zwykłym piekarniku (metoda opiekania nad palnikiem gazowym zupełnie mi się nie podoba). Piekarnik daje radę :)
Polecam nie zapomnieć o niej w sezonie bakłażanowym.

środa, 30 lipca 2014

Guacamole

Pogoda taka, że trudno uciec od orzeźwiających nut chilli, limonki i kolendry, będzie wiec guacamole, czyli awokado po raz kolejny.
Guacamole to nie tylko jedzenie imprezowe, czyli nieśmiertelny zestaw - nachosy i dip, równie świetnie sprawdza się w roli prostego do zrobienia dodatku do wakacyjnego posiłku.
Grillowane warzywa, grzanki i guacamole to jeden z naszych ulubionych letnich  zestawów kolacyjno - obiadowych. Prosty, nieśpieszny, sycący, orzeźwiający i lekki - idealny w upalne dni.
Dodatkowym plusem tego dipu jest fakt, że nie  wymaga miksera ani innych specjalistycznych narzędzi, więc np. w domku letniskowym też daje radę.
Guacamole to jedna z tych rzeczy, z którą nie trzeba za wiele kombinować, a i tak zwyczajny posiłek staje się w mgnieniu oka specjalnym.

niedziela, 27 lipca 2014

majonez z awokado

Majonez i jego zamienniki to temat rzeka. Problem z nim mają dietujący, wegujący i ci, którzy szukają ciekawszych czy zdrowszych zamienników.
Istnieje wiele sposobów na jego pominięcie, ale jest to oczywiście ściśle zależne od tego, z jakiego powodu i do czego owego zamiennika potrzebujemy.
Dziś prezentuję jeden z moich ulubionych typów majonezowych alternatyw, a dodatkowo całkowicie roślinny - majonez z awokado.
Nie jest kopią smaku klasycznego majonezu, ale ma bardzo podobną konsystencję. Świetnie sprawdza się w sałatkach i surówkach o wyraźnym smaku, jako dip do grillowanych warzyw, w wegetariańskich burgerach lub w roli dodatku do frytek.




niedziela, 25 maja 2014

Sałata majowa i winegret z pesto

Jest kilka takich potraw, przy których dwa składniki wystarczą żeby poczuć, że życie jest pyszne i piękne.
Takim klasykiem kuchni minimalistów jest makaron i dobra oliwa, czy gotowane/pieczone łupinach ziemniaki i masło. Zielonym klasykiem z tej samej bajki jest oczywiście sałata i sos winegret - niezawodny patent na wiele okazji. Ale o tym pisano już tyle razy, że nic nowego nie dodam, mogę natomiast zachęcić do wielu sezonowych wariacji korzystających z tej bazy ... i tak właśnie dziś uczynię :)
Świeże plony z własnego, czy  zaprzyjaźnionego ogródka i drugie śniadanie do pracy lub dodatek obiadowy mamy królewski.
Polecam w wielu wariacjach - z jajkiem zamiast awokado, startą na grubej tarce marchewką, albo podprażonymi nasionami słonecznika czy dyni.
Ale szczególnie mocno polecam poeksperymentowanie z podkręceniem klasyka klasyków czyli sosu winegret - u mnie dziś bez musztardy, ale z dodatkiem sosu pesto :)