Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kotlety. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kotlety. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 listopada 2019

Kotlety pieczarkowe


Kotlety pieczarkowe (obok sojowych "schabowych"), były moim głównym obiadowym zamiennikiem mięsa, w zamierzchłych latach 90. Do dziś mam do ich spory sentyment i z rozrzewnieniem wspominam ich babciną, czy mamina wersję. Były klasyczne w smaku i mocno pieczarkowe, ale też ze sporym dodatkiem jajka (wieczna obsesja, że nastolatka potrzebuje duuuuużo białka).
Moja dzisiejsza wersja, to zabawa z tamtym  klasycznym smakiem, wzbogacona białkiem z fasoli, a przyrządzona tak, że nie wymaga stosowania zagęszczaczy, typu płatki owsiane czy kasza jaglana. Kotlety, które idealnie się sprawdzą w zestawie z ziemniaczanym pure i klasyczną surówką. 




piątek, 8 września 2017

Kotlety kalafiorowo pieczarkowe

Lato zwykle mocno ogranicza moją kalafiorową fantazję, do ukochanej, powtarzanej dzień w dzień,  sałatki z surowego kalafiora i pomidorów KLIK. Tegoroczne chłody trochę ten ciąg zaburzyły i jeśli miałabym typować wygranego w konkursie " najczęściej powtarzany kalafior późnego lata", to zdecydowanie wygrałyby kotlety. Steki, kofty czy bardziej tradycyjne - kotlety kalafiorowo pieczarkowe. Wszechstronność to drugie imię kalafiora.


czwartek, 6 lipca 2017

Kofty kalafiorowe w sosie pomidorowym

Czasy kiedy na hasło "danie z kalafiora", wyświetlał się w naszych głowach tylko kalafior pod okropną, grubą warstwą tartej bułki, na szczęście bezpowrotnie minęły.
Można z niego przygotować niemal wszystko, bo równie dobrze sprawdza się w roli bazy, jak pierwszoplanowej gwiazdy.
Dziś polecam jedno z ulubionych kalafiorowych dań moich facetów - kofty, tj pulpeciki w pomidorowym sosie, inspirowane kuchnią indyjską.
Proste w przygotowaniu, pyszne bez nadmiernych udziwnień.
Znalazłam je swego czasu na blogu Medytujemy KLIK , pokochałam i na stałe wprowadziłam do naszego domowego menu, w prawie niezmienionej wersji.



czwartek, 9 marca 2017

Kotlety z buraka i kaszy gryczanej

Na blogu są już moje ukochane kotlety fasolowo-buraczane KLIK, ale zdecydowanie brakuje ich "kaszowej" wersji, czyli właśnie tych dzisiejszych. Mocno orzechowych, chrupiących z zewnątrz i przyjemnie miękkich w środku, sycących i pysznych. 
W zestawie z warzywną (lub warzywno-strączkową) sałatką, sprawdzą się idealnie w roli dobrze zbilansowanego posiłku zabieranego do pracy, ale też w typowo niedzielnym zestawie typu kotlet, ziemniaki i surówka. Łatwe do zjedzenia paluchami, zabrylują na każdej imprezie (i pikniku), a uformowane w większe, płaskie krążki, będą świetnie smakowały w burgerowej bułce.


wtorek, 7 lutego 2017

Placki z brokuła i fety

Zima nie jest łaskawa dla wegetarian. Nie zostało nam wiele rodzimych warzyw do dyspozycji (poza poczciwym zestawem korzeniowych), więc częściej sięgamy po te importowane. Dziś główną rolę gra, powszechny nawet o tej porze roku, brokuł. W swojskim zestawie (feta + czosnek), przerobiony na prościutkie placki, będzie dobrą propozycją na lekki obiad  lub kolację. U mnie podawany koniecznie w zestawie z którąś z buraczanych sałatek np. z buraków i soczewicy, z buraków i pomarańczy lub z buraków pęczaku i jabłka.



poniedziałek, 23 stycznia 2017

Kotlety z tofu i marchewki

Dzisiejsze kotlety, to dobra propozycja na szybki, codzienny obiad. Stanowią dobre źródło białka, a nie wymagają moczenia i długiego gotowania strączkowych - przygotujemy je w tym samym czasie kiedy ugotują nam się ziemniaki czy kasza. Nie wymagają miksera, zestaw przypraw jest też raczej z tych mało wymyślnych, a marchewka i kostka tofu znajdzie się w lodówce każdego roślinożercy... Dodatkowym plusem jest fakt, że nie wymagają panierowania... Codzienne kotlety idealne :)


wtorek, 13 grudnia 2016

Seler a'la ryba

Kotlety z selera, udające rybne filety, zna każdy wegetarianin siermiężnych lat dziewięćdziesiątych. Podobnie jak proteina sojowa a'la schabowy i flaki z boczniaków, rozpalały "masową" wegetariańską społeczność, bardziej niż dziś pudding chia i wegańskie bezy z wody po cieciorce.
Kotlety z selerowych plastrów lub bezrybne pulpety, brylowały w jedynym ówczesnym wegetariańskim "portalu informacyjnym" czyli w  "wegetariańskim świecie" i serwowane były w wrocławskiej Vedze.
Mówiąc, że znał je każdy ówczesny roślinożerca nie przesadzam ani trochę... znał nawet taki co to (wtedy) nie za bardzo lubił rybne przypominacze, czyli np ja.  Zaryzykowałabym nawet tezą, że co prawda trochę później, ale wciąż jeszcze na długo przed nastaniem mody na sushi, niejeden z roslinożerców myślał, że nori to taki typowo wegetariański specyfik, mający umilać życie stęsknionym rybnego smaku roślinożercom ;)
Oczywiście selerowe kotlety pojawiały się i na naszym stole, przyprawione "przyprawą do ryb", obtoczone pokruszonymi płatkami kukurydzianymi i usmażone na złoto, ułatwiały zabawę w "typowo polski obiad".
Przypomniały mi o nich swego czasu otwarte klatki KLIK (polecam obejrzeć tym, których zawijanie selera w nori manualnie przerasta), a rok czy dwa później wyniosły je na salony dwie kultowe Panie czyli WeganNerd i Jadłonomia... Wszak moda się lubi powtarzać :)
Polecam tym, którzy mają ochotę pobawić się w oszukiwanie kubków smakowych lub mimo bezmięsności, nie wyobrażają sobie Wigilii bez czegoś na kształt ryby.


sobota, 8 października 2016

Kotleciki dyniowo jaglane (pieczone)

Są fakty, z którymi się nie dyskutuje - jesienne menu nie może się obyć bez dyni i tyle. Jak co roku o tej porze, dynie zdominowały moją kulinarną wyobraźnię i królują w naszym codziennym menu. Dyniowe mamy zupy i dyniowe desery, sałatki z dynią i dania główne... W części z nich dynia gra pierwsze skrzypce, w innych "robi za bazę", ale jak przystało na królową jesieni - wszędzie smakuje pysznie
Dziś prezentuję dyniowe kotleciki, czyli jedną z moich ulubionych pozycji na jesienne imprezy. Są świetne na gorąco i znakomite w roli zimnej przekąski. Doskonale smakują z lekkimi sosami jogurtowymi lub roślinnym sosem czosnkowym. Polecam.



niedziela, 29 maja 2016

Kotlety jajeczne bezjajeczne (z ziemniaków)

Pyszne danie z resztek a'la smaki PRLu. Zalet ma wiele: jest odwiecznie uwielbiane przez dzieciaki, banalnie łatwe do przygotowania, a podane z mizerią, furą surówki z młodej kapusty, czy ogórków małosolnych, świetnie się sprawdza w roli lekkiego letniego obiadu.


sobota, 19 marca 2016

Kotlety pieczarkowo-jaglane

Dziś prosty przepis na bezmięsne kotlety. Nie ma w nich nic zaskakującego dla wieloletnich roślinożerców, ale na pewno ucieszą tych początkujących. Przygotowane z łatwo dostępnych składników, nie wymagające blendowania, czy mielenia - bezproblemowe. Idealne dla tych, którzy wolą klasyczne znane smaki i swojski zestaw przypraw bez wydziwiania. Zwyczajnie pyszne.
Łatwo za ich pomocą  przekonać do jaglanki nawet największych kaszosceptyków. 


sobota, 18 lipca 2015

Kotlety z bobu i ziemniaków

Zwykle bób zajadamy prosto z garnka, ale w sezonie warto go również wykorzystywać do przeróżnych zup, kotletów czy sałatek, pamiętając, że jest bardzo dobrym źródłem białka. 
Ziemniaki i bób to połączenie oczywiste i pyszne, a tego typu kotlety/placki to dobry patent np. na zagospodarowanie nadmiaru ziemniaków pozostałych z poprzedniego dnia. Prosto i smacznie. Takie kotlety podane z furą zieleniny stanowią pyszny, letni obiad. Gorąco polecam.


piątek, 15 maja 2015

Kotlety jaglane z jarmużem i tofu

Do kaszy jaglanej nie trzeba już chyba nikogo przekonywać (sprawdza się w setce skrajnie różnych słodkich i wytrawnych potraw), jarmuż też ma ostatnio dobry PR, a tofu ... może trochę mniej znane mięsożercom (i otoczone złą sławą , że niby jest "bez smaku") świetnie zna każdy roślinożerca.
Zmieszanie tych trzech składników daje pyszne, zwarte, 100% roślinne kotlety, które zasmakują nie tylko trawojadom :) Podane z sosem pomidorowym zagęszczonym czerwoną soczewicą tworzą samodzielne sycące danie obiadowe, a nie tylko zwyczajowe towarzystwo dla ziemniaków ... Samodzielne choć koniecznie uzupełnione sezonową surówką.
Pyszne, szybkie w przygotowaniu, sycące i zdrowe... czego chcieć więcej :)



czwartek, 30 kwietnia 2015

Kotlety marchewkowe ze słonecznikiem

Bardzo lubię wszystkie kombinacje pieczonej marchewki i słonecznika, za ich słodkawo-orzechowy smak. Pojawiła już się na blogu  marchewkowo-słonecznikowa pasta do pieczywa KLIK, a dziś ten duet wystąpi w formie prostych i szybkich do zrobienia kotletów.
Takie placko-kotlety sprawdzają się idealnie w roli przekąski, wkładki do wegeburgerów lub lekkiego drugiego dania (np po wysokobiałkowej, treściwej zupie). Ja najbardziej lubię podawane na sałacie, z sosem czosnkowym. KONIECZNIE w wersji pieczonej (jak w przepisie poniżej), bo nie trzeba się martwić ilością tłuszczu, stać i pilnować czy nieprzywieraną do patelni ;)

środa, 4 lutego 2015

Kuchenny recykling - kotlety z czerstwego chleba i soczewicy

Nikt nie lubi marnowania jedzenia - smętne kromki niedojedzonego kilkudniowego razowca zawsze wzbudzają moje wyrzuty sumienia i przypominają o babcinym "wyrzucanie chleba to grzech ciężki"... Nie wyrzucamy więc, gimnastykujemy głowę i wykorzystujemy. Najchętniej i najprościej w formie kotletów, bo takie np. żytnie ciężkie kromki, świetnie sprawdzają się w roli dobrze wiążącej i wyraźnej w smaku bazy... i idealnie grają z zieloną soczewicą.
Chlebowo-soczewicowe  kotlety jedzone już bez węglowodanowego dodatku, a z gęstym sosem (np. jogurtowym, pieczarkowym czy pomidorowym) i furą warzyw smakują znakomicie - jak specjalne danie, a  nie zdroworozsądkowy, kuchenny recykling.



czwartek, 8 stycznia 2015

Kotlety z zielonej soczewicy i kapusty

Przepis na te kotlety jest tak stary jak moja bezmięsność. Bardzo podobne robiła mi mama dwadzieścia kilka lat temu i były to nasze pierwsze eksperymenty z zieloną soczewicą. Zmieniły się trochę przyprawy, ale baza (kapusta i soczewica pół na pół ) jest taka sama i niezmiennie te kotlety lubię :)
To prosta alternatywa dla tradycyjnego polskiego obiadu, bo świetnie się sprawdzają w nieśmiertelnym zestawie kotlet + kasza/ziemniaki + surówka.
To jedna z tych pozycji jaka mi się wyświetla na sentymentalne hasło "maminy, obiad".



czwartek, 6 listopada 2014

Kotlety z ciecierzycy i pieczarek

Nic rewolucyjnego. Proste kotlety, białkowa baza do tradycyjnego polskiego obiadu typu ziemniaki/kasza surówka i kotlet. Dobra pozycja np. dla wegetarianina w typowo mięsożernym domu, bo można je zamrażać i odgrzewać, czy odsmażać po kilka sztuk, kiedy tylko będą potrzebne. 
Są mniej zwarte i nie tak chrupiące wewnątrz jak burgery do podawania w bułce, ale uzupełnione o większą ilość pestek dyni czy słonecznika, sprawdzą się i w takiej formie... Zresztą zawsze im więcej pestek tym zdrowiej :)
Można oczywiście pestki/nasiona zupełnie pominąć i zastąpić większą ilością "mącznego" zagęszczacza - płatków owsianych, kaszy czy mąki. Ja jednak wolę podać kaszę osobno, a białkowy dodatek zostawić białkowym, więc zazwyczaj zagęszczam je mąką z ciecierzycy i pestkami.
Można je panierować i smażyć jak tradycyjne kotlety na patelni, ale można też piec w piekarniku - dzięki pieczarkom i cebuli podsmażanym wcześniej na tłuszczu,  nie mają tendencji do nadmiernego wysuszania w trakcie pieczenia (tak jak np. falafel).





środa, 10 września 2014

Grassburgery czyli kotlety z soczewicy i brokuła

Pewnie to zabrzmi dziwnie, ale burgery to temat dla mnie dość nowy... Same kotlety bezmięsne to oczywiście codzienność, ale jako, że bezmięsna zrobiłam się w czasach, kiedy jeszcze w kraju nad Wisłą kotleta w bułce nie podawano, ominęła mnie ta przyjemność. Ominęła na długie lata.
Dołożyło się do tego niefajne (i niesłuszne) skojarzenie burgerów z czymś niezdrowym i to wystarczyło, żeby nie wpadać na podobne pomysły, albo zostawić je mięsożercom.
Jakieś trzy lata temu dzieciaki zakomunikowały, że nie jadły nigdy czegoś takiego, jak podawany w ramach obiadu, bułkowy burger na ciepło i że chcą.
Zrobiliśmy toto i ... szajba zawitała z opóźnieniem i do nas.

Pełnią u nas rolę "męskiego" obiadu-nieobiadu i wymiennie, z nieśmiertelnym spaghetti, pojawiają się kiedy matka wybędzie z domu bo "komu by się chciało gotować kaszę czy obierać ziemniaki " :P
Dziś przedstawiam wersję zieloną - soczewicowego burgera z brokułem, ale równie dobrze sprawdzą się też te fasolowo - buraczane, które opisywałam jakiś czas temu.
Takich podawanych w pełnoziarnistej bułce, z masą warzyw i domowym keczupem i sosem z awokado, nie można się nawet czepiać, że niezdrowe :)
Nasi młodzi lubią klasyczne - z żółtym serem, warzywami, mnóstwem sosu czosnkowego i keczupu, ja z  furą rukoli i z dodatkowymi plastrami awokado.






środa, 23 lipca 2014

Falafel mój ulubiony

Klasyk znany każdemu roślinożercy, obowiązkowa pozycja w każdej bezmięsnej knajpie, książce kucharskiej i na wegetariańskich i wegańskich blogach.
Wszyscy znamy choć ze słyszenia, przepisów w necie wiele (bardziej lub mniej zbliżonych) i wszystkie oplakatowane przymiotnikiem "najlepszy".
Oczywiście odosobniona w tych przechwałkach nie będę i przedstawię moją ulubioną wersję.
Zieloną, baaaardzo aromatyczną i pikantną. Takie lubimy najbardziej.
Nie są specjalnie trudne i bardzo pracochłonne, ale wymagają cierpliwości i czasu tj. zaplanowania dzień wcześniej..
Minusem falafeli jest oczywiście smażenie, ale nic go w przygotowaniu klasycznych ciecierzycowych nie zastąpi (piekarnik to stanowczo nie to samo, są wtedy suche i twarde), ale nie trzeba koniecznie smażyć ich w bardzo głębokim tłuszczu.
Serwujemy z dużą ilością surowych warzyw, pitą i jogurtem naturalnym doprawionym sumakiem, lub zawinięte w tortille (TU przepis na domowe tortille )
Polecam spróbować - nasze bazują luźno na przepisie Agnieszki Kręglickiej, podawanym kilka lat temu w Wysokich Obcasach.











 

piątek, 27 czerwca 2014

Tortille pszenno-kukurydziane i kotlety z fasoli, buraczków i orzechów

Dziś chcę zachęcić do tortilli  robionych samodzielnie. Nie mówię, że nigdy nie korzystamy z gotowych, bo czasem nam się zdarza, ale jeśli tylko nie muszę (czyli nie ogranicza mnie czas), robię swoje.
Wiem wtedy co w nich jest, mogę spokojnie modyfikować skład (zastępując mąkę kukurydzianą mąką gryczaną, żytnią czy owsianą). Świństw polepszająco-konserwujacych w nich nie ma żadnych, więc są o niebo zdrowsze... i lepsze.
Z czasem, gdy nabierzemy wprawy okazuje się też, że nie trwa to nawet aż tak długo, jak się początkowo wydaje.
Tych, którzy próbowali tortille robić w domu, z średnim skutkiem uspokajam - da się je zrobić tak, żeby się nie łamały i dobrze zwijały... ale o tym później.
Jeść możemy  je oczywiście z czymkolwiek - ulubioną sałatą z najróżniejszymi warzywami i grillowaną cukinią, z fetą, z guacamole i z duszonymi warzywami itp itd.

Dziś duetem do nich będą kotlety (czy jak to się mówi teraz modnie - burgery) z czerwonej fasoli, buraczków i orzechów włoskich.
Lubię je za smak ... i za absurdalny kolor ;)))))) Idealne teraz, kiedy młode buraczki są już większe na tyle, że da je się swobodnie zetrzeć.
Kotlety można przygotować z fasoli samodzielnie gotowanej (takie wolę), ale można też z takiej puszkowej jeśli (jak ja dziś) nie mamy czasu na jej gotowanie.




czwartek, 15 maja 2014

kotlety z fasoli i kaszy jaglanej

Zwykłe kotlety fasolowe z dodatkiem kaszy, jeden z bazowych przepisów.
Ostatnio najbardziej lubimy je z kaszą jaglaną (jak w tym przepisie), ale gryczana, jęczmienna czy np. pozostałe ze śniadania, ugotowane płatki owsiane też sprawdzą się dobrze (ja zazwyczaj zagospodarowuję w ten sposób kaszę, która została mi z poprzedniego dnia).
Dobre będą jako danie główne - z sosem pieczarkowym, pomidorowym i surówką, lub w wegetariańskich burgerach.