Dziś chcę zachęcić do tortilli robionych samodzielnie. Nie mówię, że nigdy nie korzystamy z gotowych, bo czasem nam się zdarza, ale jeśli tylko nie muszę (czyli nie ogranicza mnie czas), robię swoje.
Wiem wtedy co w nich jest, mogę spokojnie modyfikować skład (zastępując mąkę kukurydzianą mąką gryczaną, żytnią czy owsianą). Świństw polepszająco-konserwujacych w nich nie ma żadnych, więc są o niebo zdrowsze... i lepsze.
Z czasem, gdy nabierzemy wprawy okazuje się też, że nie trwa to nawet aż tak długo, jak się początkowo wydaje.
Tych, którzy próbowali tortille robić w domu, z średnim skutkiem uspokajam - da się je zrobić tak, żeby się nie łamały i dobrze zwijały... ale o tym później.
Jeść możemy je oczywiście z czymkolwiek - ulubioną sałatą z najróżniejszymi warzywami i grillowaną cukinią, z fetą, z guacamole i z duszonymi warzywami itp itd.
Dziś duetem do nich będą kotlety (czy jak to się mówi teraz modnie - burgery) z czerwonej fasoli, buraczków i orzechów włoskich.
Lubię je za smak ... i za absurdalny kolor ;)))))) Idealne teraz, kiedy młode buraczki są już większe na tyle, że da je się swobodnie zetrzeć.
Kotlety można przygotować z fasoli samodzielnie gotowanej (takie wolę), ale można też z takiej puszkowej jeśli (jak ja dziś) nie mamy czasu na jej gotowanie.