Na blogu jest już kilka przepisów na zdrowe i pyszne pralinki , ale nigdy za wiele pomysłów na słodycze i własnoręcznie przygotowane upominki. Te pralinki/trufle są mocno czekoladowe, baaaardzo łatwe do zrobienia i pyszne. Niezawodne mikołajkowe last minute.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowe słodycze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowe słodycze. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 4 grudnia 2017
czwartek, 10 listopada 2016
Pudding z tapioki z mango
Puddingi z nasion chia czy tapiokowych kuleczek, zawładnęły kilka lat temu masową wyobraźnią i pojawiły się we wszystkich możliwych knajpach dla roślinożerców i z roślinożercami sympatyzujących. Konkretnie ta wersja tapiokowego puddingu, była swojego czasu moim ulubionym deserem podawanym w poznańskim "Wypasie" ... do którego cyklicznie zaglądam.
Deser bardzo prosty w przygotowaniu, więc od kilku lat przyrządzamy go w wielu różnych wersjach w domu, ale do tego konkretnego zestawu (mango + kokos), wracam najchętniej w sezonie jesienno-zimowym, w ramach walki z jesienną szarówką.
Przyjemnie mami dalekowschodnią nutą i słonecznie stymuluje ślinianki :)
Przyjemnie mami dalekowschodnią nutą i słonecznie stymuluje ślinianki :)
sobota, 28 listopada 2015
Fasolowe brownie
Boom na fasolowe wypieki, który kilka lat temu mocno stymulował moją (i nie tylko moją) wyobraźnię lekko już przebrzmiał, ale na stałe zostało mi po nim czekoladowe ciasto z fasoli ... Dietetyczne choć nie bezkaloryczne, bezmleczne, a jednak dające sporo mocnoczekoladowej frajdy. Cieszy brakiem konieczności dodawania jakiejkolwiek mąki, tłuszczu czy cukru... Idealny deser dla dietujących, ale też dla dzieciaków - jest kusząco słodkie, a nie bezwartościowe. Prawie raj na ziemi ;)
poniedziałek, 15 czerwca 2015
Truskawkowe rolki (fruit rolls)
Dziś przepis jednoskładnikowy... no ok, w porywach dwu. Jedna z ciekawszych (moim zdaniem) alternatyw dla tradycyjnych cukierków czy żelków i idealny sposób na wykorzystanie nadwyżki owoców. Żelki zdrowe, banalne w przygotowaniu, pyszne.... pokochałam je od pierwszego spróbowania i wielokrotnie robiłam w wersji, brzoskwiniowej, jabłkowej i gruszkowej. Nie mogłam też oczywiście nie spróbować truskawkowych i... jeśli tylko zostaną Wam jakieś niezjedzone truskawki, to polecam gorąco zabawę w miksowanie, suszenie i kręcenie rolek.
piątek, 20 lutego 2015
Owsianka pieczona w jabłkach
Ostatnio najczęściej sięgam po zwyczajności. Pieczone jabłka to jeden z tych smaków, które najlepiej radzą sobie z rozwiewaniem zimowych szarug i łatwiejszym czynią czekanie na wiosnę. Już sam ich zapach wydobywający się z piekarnika, działa jak balsam na duszę. Pyszne zawsze - zwyczajne bez dodatków (takie robiła mi babcia), w wersji deserowej - nadziewane czekoladą i ciasteczkami, ale ostatnio najczęściej jadamy je w owsiankowej wersji. Nie potrzebują wcześniejszego gotowania płatków i świetnie sprawdzają się w roli deseru przygotowywanego na ostatnią chwilę (np. kiedy wyziębionym dzieciakom zachce się czegoś słodkiego). Rano zwyczajną owsiankę zmieniają w pyszny deser - idealne weekendowe śniadanie do łóżka :)
wtorek, 17 lutego 2015
Pudding chia, czekoladowo-orzechowy
Mleczne/bezmleczne puddingi z nasion szałwii hiszpańskiej, czarowały zeszłego lata z niemal każdego wegetariańskiego bloga. Świetne z sezonowymi owocami, lekkie, odżywcze i delikatnie słodkie.W czasie upałów były (i będą) niezastąpione, ale i zimową porą warto sobie o nich przypomnieć, ze względu na pyszny smak i prozdrowotne właściwości szałwii.
Niezaznajomionym przybliżę - te niepozorne nasionka, zalane płynem i zostawione same sobie, pęcznieją i żelują, w duecie z roślinnym mlekiem tworząc pyszny kremowy deser. Deser banalnie prosty do zrobienia i dający cała masę (nie tylko mlecznych) możliwości.
wtorek, 6 stycznia 2015
Pralinki śliwkowo-orzechowe
Jeśli szukacie zdrowej, słodkiej przekąski, która dodatkowo cieszy oko, to praliny zawsze będą idealne. Za wiele się rozwodzić nie będę - są pyszne, zdrowe, a kilka sztuk podanych do kawy powoduje, że szerzej się uśmiecham wewnętrznie :)
Podawałam już kiedyś przepis na praliny "mleczne bezmleczne" (na bazie jaglanej kaszy) i na praliny kokosowe. Dziś pora na "zimową" wersję - śliwkową.
wtorek, 23 grudnia 2014
Buraczane brownie
Znów ciasto i znów w odchudzonej wersji. Tym razem będzie o jednej z lżejszych wersji rozpustnie czekoladowego ciasta. Wilgotne, baaaaardzo czekoladowe, zdrowe i stosunkowo małokaloryczne - skusi łasuchów i idealnie wpasuje się jako propozycja dla tych, którzy nie bardzo mają ochotę, dokładać sobie kalorii typowych dla tradycyjnych świątecznych wypieków. Jest proste w przygotowaniu, można je upiec nawet na ostatni moment (pod warunkiem, że upieczemy wcześniej buraki). Z dodatkiem przyprawy do pierników może udawać świąteczny piernik :)
Tych, którzy się boją buraków w cieście zapewniam, że w wypiekach sprawdzają się znakomicie. Dodają wilgoci, sprawiają, że można bardzo mocno ograniczyć dodatek tłuszczu i cukru, a same w sobie są niewyczuwalne, uzupełniając za to świetnie smak czekolady.
Idealna propozycja na czas łasuchowania bez wyrzutów sumienia :)
niedziela, 21 września 2014
Powidła w 100% śliwkowe
Nie jestem wielką fanką dżemów. Jemy ich bardzo mało, więc i robimy znikome ilości. Powidła to inna sprawa, je kochamy i nie umiemy sobie wyobrazić zimy bez nich.
Robię tyle ile dam radę - znikają zjedzone (albo rozdane) wszystkie.
Powidła bez cukru, to dla nas nic odkrywczego. Tak robię je ja, bo tak robiła i do dziś robi powidła moja mama. Nie dodajemy do nich cukru ani innego słodzidła i wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni do ich smaku, słodkiego, ale jednak ciut bardziej wytrawnego niż klasyczne dżemy. Moim zdaniem takie są zwyczajnie najlepsze.
Powidła bez cukru, to dla nas nic odkrywczego. Tak robię je ja, bo tak robiła i do dziś robi powidła moja mama. Nie dodajemy do nich cukru ani innego słodzidła i wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni do ich smaku, słodkiego, ale jednak ciut bardziej wytrawnego niż klasyczne dżemy. Moim zdaniem takie są zwyczajnie najlepsze.
Tajemnicy wielkiej nie ma, poza oczywistą koniecznością zaopatrzenia się w maksymalnie słodkie, baaardzo dojrzałe węgierki. U nas sprawa wygląda tak, że zaprzyjaźniony z rodzicami sadownik, dzwoni z komunikatem "już", przyjeżdżamy po śliwki i zaczynamy rodzinny śliwkowy maraton.
Właśnie jestem w trakcie smażenia swoich skrzynek :)
Poniżej instrukcja, banalna, bo jak opisać coś co ma jeden składnik?
Poniżej instrukcja, banalna, bo jak opisać coś co ma jeden składnik?
wtorek, 15 lipca 2014
tarta czekoladowa z jaglanym kremem
Będę kusić :) Kolejna wersja bezglutenowego deseru, już nie w wersji surowej jak poprzednie tarty, ale nadal bez pieczenia (co w czasie upałów jest nie bez znaczenia), bez glutenu, bez nabiału i prawie bez cukru... Tym razem czekoladowa - z kremem na bazie jaglanego budyniu z przepisu o którym mówiłam ostatnio KLIK i spodem na bazie orzeszków ziemnych. Słodka, obłędnie czekoladowa, pyszna i zdrowa ... Niestety nie bezkaloryczna, ale na pewno pozbawiona kalorii "pustych"
Testowałam ją ostatnio na urodzinach młodszego syna i nawet najbardziej konserwatywny łasuch (mój ojciec) nie zgadł, że zrobiona jest z czegoś "dziwnego" ;P
Polecam gorąco tym, którzy chcą łasować zdrowo i tym, którzy jeszcze się nie przekonali do kaszy jaglanej.
Testowałam ją ostatnio na urodzinach młodszego syna i nawet najbardziej konserwatywny łasuch (mój ojciec) nie zgadł, że zrobiona jest z czegoś "dziwnego" ;P
Polecam gorąco tym, którzy chcą łasować zdrowo i tym, którzy jeszcze się nie przekonali do kaszy jaglanej.
środa, 25 czerwca 2014
Czekoladowy jaglany pudding w wersji śniadaniowej
Dziś wpis polecający. Czy jest jeszcze ktoś, kto nie próbował budyniu czekoladowego z Jadłonomii????
Myślę, że samo zerkniecie na fotę tego deseru u Marty wystarczy, żeby ślinianki dały nam do wiwatu i nie pozwoliły zapomnieć :)
Smak idealnie skrojony dla mnie - czekolada, chilli i jedwabisty gładki mus.
Zakochałam się w nim zaraz po publikacji na blogu i cyklicznie do niego wracam, robiąc go dla siebie, lub zdrowo dogadzając mojej domowej młodzieży. Jedyne co zmieniam to dodaję odrobinę mniej daktyli bo da nas jest jednak ciut za słodki.
Pyszny w wersji pikantnej, ale bez chilli również.
Dla mnie był odkryciem, bo jaglaną kaszę lubię i jadam od zawsze, ale zazwyczaj w postaci obiadowej, wytrawnej.
W wersji słodkiej średnio chętnie, za wyjątkiem wyżej wspomnianego budyniu, ale to taki rozpustny deser raczej.
Na tym mogłabym skończyć ten wpis, bo tam mamy wersję idealną, ale przypomnienie o nim chcę rozbudować jeszcze trochę i przedstawić odsłonę śniadaniową.
Zwyczajniejszą, mniej słodką, mniej czekoladową i mniej kaloryczną.
Dziś taką właśnie zaczęłam dzień. To trochę taka poranna kasza, trochę pudding.
Jedzony z owocami, orzechami czy płatkami migdałowymi syci ciało, duszę i oko :)
Polecam całą sobą.
Myślę, że samo zerkniecie na fotę tego deseru u Marty wystarczy, żeby ślinianki dały nam do wiwatu i nie pozwoliły zapomnieć :)
Smak idealnie skrojony dla mnie - czekolada, chilli i jedwabisty gładki mus.
Zakochałam się w nim zaraz po publikacji na blogu i cyklicznie do niego wracam, robiąc go dla siebie, lub zdrowo dogadzając mojej domowej młodzieży. Jedyne co zmieniam to dodaję odrobinę mniej daktyli bo da nas jest jednak ciut za słodki.
Pyszny w wersji pikantnej, ale bez chilli również.
Dla mnie był odkryciem, bo jaglaną kaszę lubię i jadam od zawsze, ale zazwyczaj w postaci obiadowej, wytrawnej.
W wersji słodkiej średnio chętnie, za wyjątkiem wyżej wspomnianego budyniu, ale to taki rozpustny deser raczej.
Na tym mogłabym skończyć ten wpis, bo tam mamy wersję idealną, ale przypomnienie o nim chcę rozbudować jeszcze trochę i przedstawić odsłonę śniadaniową.
Zwyczajniejszą, mniej słodką, mniej czekoladową i mniej kaloryczną.
Dziś taką właśnie zaczęłam dzień. To trochę taka poranna kasza, trochę pudding.
Jedzony z owocami, orzechami czy płatkami migdałowymi syci ciało, duszę i oko :)
Polecam całą sobą.
czwartek, 19 czerwca 2014
Krem z truskawek i awokado
Dietetyczny deser, albo zdrowe śniadanie. Czekoladowy krem z awokado już opisywałam, teraz czas na podobny deser w wersji owocowej.
Przyrządzam go sobie na różne sposoby, w zależności od pory dnia.
Rano z dodatkiem gotowanych płatków owsianych a w ciągu dnia po prostu z migdałami i świeżymi owocami jako krem.
Dobry patent na zużycie niezjedzonych dnia wcześniejszego, mocno dojrzałych truskawek, które same w sobie nie są już bardzo apetyczne.
Rozpusta bez wyrzutów sumienia - czyli to co lubię najbardziej.
Przyrządzam go sobie na różne sposoby, w zależności od pory dnia.
Rano z dodatkiem gotowanych płatków owsianych a w ciągu dnia po prostu z migdałami i świeżymi owocami jako krem.
Dobry patent na zużycie niezjedzonych dnia wcześniejszego, mocno dojrzałych truskawek, które same w sobie nie są już bardzo apetyczne.
Rozpusta bez wyrzutów sumienia - czyli to co lubię najbardziej.
czwartek, 12 czerwca 2014
lody truskawkowo-bananowe bez mleka i cukru
Dziś będzie rekordowo szybko.
Noszę się z tym postem od tygodnia ale zawsze szybciej zjem niż uda mi się zrobić zdjęcia ... zresztą lepszej rekomendacji chyba dać nie mogę :)
Znów przepis stary jak świat (przeczytałam o nim wiele lat temu w "wegetariańskim świecie") i nawet trudno to nazwać przepisem - ot przecudnej urody (i smaku) patent ...
Dla dla odchudzaczy, dla nietolerujących laktozy, dla dzieci ... i dla wszystkich innych łasuchów, którzy lubią desery bez wyrzutów sumienia :)
Nie trzeba do tego maszynki do lodów, wystarczą chęci, upał i zwykły blender.
Noszę się z tym postem od tygodnia ale zawsze szybciej zjem niż uda mi się zrobić zdjęcia ... zresztą lepszej rekomendacji chyba dać nie mogę :)
Znów przepis stary jak świat (przeczytałam o nim wiele lat temu w "wegetariańskim świecie") i nawet trudno to nazwać przepisem - ot przecudnej urody (i smaku) patent ...
Dla dla odchudzaczy, dla nietolerujących laktozy, dla dzieci ... i dla wszystkich innych łasuchów, którzy lubią desery bez wyrzutów sumienia :)
Nie trzeba do tego maszynki do lodów, wystarczą chęci, upał i zwykły blender.
wtorek, 27 maja 2014
praliny kokosowe
Moje to uproszczona wersja, czysto kokosowa ... trochę jak Rafaelo w wersji raw food ;)
Są bezmączne, bezmleczne, bezcukrowe i beztłuszczowe ... ale zapewniam, że nie bezsmakowe ;)
Prosty, dobry patent na zdrowe łasuchowanie.
Można z tym przepisem jeszcze poszaleć - wzbogacając go o kremową nutę jaglanej kaszy (jak w przepisie na praliny mleczne bezmleczne), można masę potraktować jako bazę do kokosowej, nerkowcowej tarty... można naprawdę wiele :)
Kolor pralin niestety nie jest śnieżnobiały, bo daktyle robią swoje (mimo, że migdały pozbawiłam skórki)... nie można jak widać mieć wszystkiego.
czwartek, 15 maja 2014
ciastka fasolowo-owsiane
Ciasta fasolowe znamy i lubimy, ale fasolowiec klasyczny, czy fasolowe muffiny to zawsze jednak zdrowe desery dla zapaleńców i trochę płoszą słodyczowych tradycjonalistów... No i kruchości zwykłych owsianych ciastek w nich nie uzyskamy żadną miarą.
Tu mamy dwa w jednym: ciastka fasolowe (czyli białkowy posiłek), ale bez wykluczenia pełnoziarnistych zbóż - zdrowe, ale udające najnormalniejsze w świecie słodycze.
Taka pełnowartościowa, zdrowsza i lżejsza wersja zwykłych owsianych ciastek.
Słodzone są daktylami, a mimo fasoli jest w nich też odrobina tłuszczu, który pozwala uzyskać kruchość klasycznych ciastek.
Ilość słodyczy (w tym przypadku daktyli) zależy oczywiście od indywidualnych upodobań - te ciastka są delikatnie słodkie, bo takie do porannej kawy lubię najbardziej, ale jeśli mają do gustu przypaść też mniejszym niż ja dzieciom, to radzę dodać jeszcze kilka łyżek miodu, brązowego cukru czy innego ulubionego słodzidła i wymienić czekoladę na mleczną ;)
Łatwo da się je przerobić na ciastka wegańskie - jajko zastępując zmielonym siemieniem lnianym (2 łyżki i 2 łyżki wody), a masło np. tłuszczem kokosowym.
Tu mamy dwa w jednym: ciastka fasolowe (czyli białkowy posiłek), ale bez wykluczenia pełnoziarnistych zbóż - zdrowe, ale udające najnormalniejsze w świecie słodycze.
Taka pełnowartościowa, zdrowsza i lżejsza wersja zwykłych owsianych ciastek.
Słodzone są daktylami, a mimo fasoli jest w nich też odrobina tłuszczu, który pozwala uzyskać kruchość klasycznych ciastek.
Ilość słodyczy (w tym przypadku daktyli) zależy oczywiście od indywidualnych upodobań - te ciastka są delikatnie słodkie, bo takie do porannej kawy lubię najbardziej, ale jeśli mają do gustu przypaść też mniejszym niż ja dzieciom, to radzę dodać jeszcze kilka łyżek miodu, brązowego cukru czy innego ulubionego słodzidła i wymienić czekoladę na mleczną ;)
Łatwo da się je przerobić na ciastka wegańskie - jajko zastępując zmielonym siemieniem lnianym (2 łyżki i 2 łyżki wody), a masło np. tłuszczem kokosowym.
sobota, 3 maja 2014
Tarta rumowo-kokosowa z nerkowców
Jeśli miałabym powiedzieć do jakich słodyczy najszybciej bije mi serce, to bez namysłu wymienię rumowe batoniki Ritter Sport... w latach 80 kupowane w Peweksie, a w 90 łowione na sztuki, na bazarach ze słodyczami przywożonymi z Niemiec...
Smak nr 2 to czekoladowe draże rumowo-kokosowe, które przywoził z Austrii ojciec mojej najlepszej przyjaciółki z czasów liceum...Dziś i batoniki i tamte draże można kupić bez problemu, ale tak na prawdę nie chodzi przecież o konkretny baton czy czekoladkę, tylko o magiczne dla mnie połączenie smaków rumu, kokosa i kakao.
Ten deser to wariacja na ich temat i kolejna odsłona TARTY Z NERKOWCÓW, którą niedawno przedstawiałam w różowej wersji , czyli zdrowy deser, na który możemy sobie pozwolić bez wyrzutów...
niedziela, 13 kwietnia 2014
pralinki mleczne bezmleczne
Coś ostatnio dużo tu słodkości, ale zostałam poproszona o podanie przepisu więc wstawiam :)
Wiem, że niektórym robienie pralin wydaje się czymś niepotrzebnym bo w kilka minut można je kupić (z toną cukru, mleka w proszku czy masła).
Wiem też, że główne składniki tych, które dziś proponuję same w sobie są dobre, bez zbędnej pracy ale... zupełnie inaczej smakują skubane ot tak bakalie, a inaczej urodziwe pralinki pałaszowane nieśpiesznie w trakcie miłej rozmowy i babskiej kawy.
Czekała mnie kawa z alergiczką (nietolerancja laktozy), a ja zadeklarowałam swój udział w akcji miesiąc bez cukru więc zakładałam, że zrobię takie najprostsze (jak baza TEJ różowej tarty).
Jako, że miałam ochotę na kremowość, którą zazwyczaj daje pralinom dodatek sproszkowanego mleka, szukałam zamiennika i ... padło na kaszę jaglaną (jej wszechstronność niezmiennie mnie zdumiewa )
Wyszły praliny mleczne ale bezmleczne.
Polecam gorąco w tej wersji i w różnych wariacjach (z cynamonem, z kardamonem czy z rumem).
Wiem, że niektórym robienie pralin wydaje się czymś niepotrzebnym bo w kilka minut można je kupić (z toną cukru, mleka w proszku czy masła).
Wiem też, że główne składniki tych, które dziś proponuję same w sobie są dobre, bez zbędnej pracy ale... zupełnie inaczej smakują skubane ot tak bakalie, a inaczej urodziwe pralinki pałaszowane nieśpiesznie w trakcie miłej rozmowy i babskiej kawy.
Czekała mnie kawa z alergiczką (nietolerancja laktozy), a ja zadeklarowałam swój udział w akcji miesiąc bez cukru więc zakładałam, że zrobię takie najprostsze (jak baza TEJ różowej tarty).
Jako, że miałam ochotę na kremowość, którą zazwyczaj daje pralinom dodatek sproszkowanego mleka, szukałam zamiennika i ... padło na kaszę jaglaną (jej wszechstronność niezmiennie mnie zdumiewa )
Wyszły praliny mleczne ale bezmleczne.
Polecam gorąco w tej wersji i w różnych wariacjach (z cynamonem, z kardamonem czy z rumem).
wtorek, 8 kwietnia 2014
tarta z nerkowców
Przepis na ten deser to tak naprawdę tylko delikatna przeróbka przepisu, który kiedyś buszując po naszych rodzimych blogach wegetariańskich znalazłam w linku z inspiracjami.
(polecam zajrzeć tu, czyli na "oh,Ladycakes")
Zahipnotyzował mnie samym wyglądem i wielokrotnie już posłużył jako inspiracja na nerkowcowy krem albo wykorzystywałam z niego pomysł na sam spód do słodkich tart w wersji bezglutenowej.
Dopiero niedawno, kiedy z córką znajomych szukałam pomysłu na różowe ciasto bezglutenowe, przypomniałam sobie, że nigdy nie robiłam go w bliższej oryginałowi wersji i taką przedstawiam dziś :)
(polecam zajrzeć tu, czyli na "oh,Ladycakes")
Zahipnotyzował mnie samym wyglądem i wielokrotnie już posłużył jako inspiracja na nerkowcowy krem albo wykorzystywałam z niego pomysł na sam spód do słodkich tart w wersji bezglutenowej.
Dopiero niedawno, kiedy z córką znajomych szukałam pomysłu na różowe ciasto bezglutenowe, przypomniałam sobie, że nigdy nie robiłam go w bliższej oryginałowi wersji i taką przedstawiam dziś :)
poniedziałek, 7 kwietnia 2014
Czekoladowy krem z awokado
Ten krem złapał mnie za serce zanim go jeszcze spróbowałam i na długo przed tym nim zrobiłam go po raz pierwszy. Wiedziałam od samego początku, że to coś dla mnie i się nie zawiodłam.
Uwielbiam awokado zawsze i wszędzie - pod postacią guacamole i zwyczajnie wyjadane łyżeczką ze skórki. Uwielbiam to ciut mniej dojrzałe jako dodatek do sałatek czy kanapek i to w szczytowej formie, kiedy nutkę roślinną zupełnie zagłusza ta orzechowa.
Uwielbiam awokado zawsze i wszędzie - pod postacią guacamole i zwyczajnie wyjadane łyżeczką ze skórki. Uwielbiam to ciut mniej dojrzałe jako dodatek do sałatek czy kanapek i to w szczytowej formie, kiedy nutkę roślinną zupełnie zagłusza ta orzechowa.
A jak nuta orzechowa to idziemy krok dalej i ... idealnym dopełnieniem jest kakao i miód lub daktyle.
Nikogo nie trzeba chyba przekonywać do tego, że jak nachodzi nas ochota na słodycze to lepiej postawić na te, które poza walorami smakowymi mają jeszcze jakiś sens żywieniowy.
Wtedy możemy sobie dogodzić bez wyrzutów sumienia :)
Nikogo nie trzeba chyba przekonywać do tego, że jak nachodzi nas ochota na słodycze to lepiej postawić na te, które poza walorami smakowymi mają jeszcze jakiś sens żywieniowy.
Wtedy możemy sobie dogodzić bez wyrzutów sumienia :)
Robiłam już ten deser wielokrotnie, testując różne kombinacje bo inspiracji w necie zatrzęsienie, Próbowałam wersji z bananem (nie przepadam bo to połączenie podkreśla lekko roślinną nutę awokado i samego banana, jeśli tylko banan nie jest na prawdę mocno dojrzały), stawią, miodem i z dodatkiem najróżniejszych orzechów ale moim kubkom smakowym najbardziej pasują dwie wersje:
Klasyczna:- jedno większe, bardzo dojrzałe awokado
- 1-2 łyżki kakao (ilość oczywiście zależna od tego czy chcemy uzyskać efekt mocno czy mniej czekoladowy)
- 2-4 wcześniej namoczone daktyle (lub dwie łyżki płynnego miodu, syropu z agawy itd)
- odrobina mleka roślinnego(np migdałowego), wody po moczeniu daktyli czy np zwykłej śmietanki (tak czy siak odrobina płynu potrzebna do ewentualnego rozrzedzenia kremu)
Wersja typu "nutella"
Do przygotowania obie wersje są banalnie proste - blenderujemy awokado z całą resztą (orzechy też, jeśli mamy dobry blender a jeśli nie bardzo to wcześniej mielemy je w młynku elektrycznym).
Można oczywiście, w zależności od okazji, kombinować z różnymi dodatkami - wiórkami kokosowymi, rumem, cynamonem czy innymi orzechami.
Polecam nawet tym, którzy nie lubią awokado - jeśli użyjemy bardzo dojrzałego owocu, zostanie z niego tylko orzechowa nuta i maślana konsystencja.
Smacznego i na zdrowie :)
- jedno większe bardzo dojrzałe awokado
- garść orzechów laskowych lub pół na pół orzechów laskowych i nerkowców
- 1-2 łyżki kakao (ilość oczywiście zależna od tego czy chcemy uzyskać efekt mocno czy mniej czekoladowy)
- 2-4 wcześniej namoczone daktyle (lub dwie łyżki płynnego miodu, syropu z agawy itd)
- odrobina mleka roślinnego(np migdałowego), wody po moczeniu daktyli czy np zwykłej śmietanki (tak czy siak odrobina płynu potrzebna do ewentualnego rozrzedzenia kremu)
Do przygotowania obie wersje są banalnie proste - blenderujemy awokado z całą resztą (orzechy też, jeśli mamy dobry blender a jeśli nie bardzo to wcześniej mielemy je w młynku elektrycznym).
Można oczywiście, w zależności od okazji, kombinować z różnymi dodatkami - wiórkami kokosowymi, rumem, cynamonem czy innymi orzechami.
Polecam nawet tym, którzy nie lubią awokado - jeśli użyjemy bardzo dojrzałego owocu, zostanie z niego tylko orzechowa nuta i maślana konsystencja.
Smacznego i na zdrowie :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)











a.jpg)



.jpg)

a.jpg)
a.jpg)