Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mango. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mango. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 listopada 2016

Pudding z tapioki z mango

Puddingi z nasion chia czy tapiokowych kuleczek, zawładnęły kilka lat temu masową wyobraźnią i pojawiły się we wszystkich możliwych knajpach dla roślinożerców i z roślinożercami sympatyzujących. Konkretnie ta wersja tapiokowego puddingu, była swojego czasu moim ulubionym deserem podawanym w poznańskim "Wypasie" ... do którego cyklicznie zaglądam. 
Deser bardzo prosty w przygotowaniu, więc od kilku lat przyrządzamy go w wielu różnych wersjach w domu, ale do tego konkretnego zestawu (mango + kokos), wracam najchętniej w sezonie jesienno-zimowym, w ramach walki z jesienną szarówką.
Przyjemnie mami dalekowschodnią nutą i słonecznie stymuluje ślinianki :)



wtorek, 21 kwietnia 2015

Sałatka z mango i płatów sojowych

Proteina sojowa pojawia się na naszym stole bardzo rzadko, bo moje starsze dziecię nie przepada za konsystencją preparowanej soi, ale staram się zawsze mieć w szafce paczkę sojowych płatów ... tak na wszelki wypadek. Ta sałatka powstała któregoś dnia, kiedy zabrakło mi tofu (uwielbiam marynowane tofu w tym zastawieniu), a miałam ochotę na wytrawną sałatkę z mango. Zachomikowana proteina okazała się starzałem w dziesiątkę :)
Mieszać tu oczywiście można do woli - np. dodać awokado, kiełki, cebulę zastąpić rzodkiewką itd. Polecam, szczególnie tym, którzy lubią owocowo wytrawne miksy. Pyszna w roli lekkiego obiadu lub drugiego śniadania do pracy.



sobota, 23 sierpnia 2014

Spring rollsy z mango i czerwoną kapustą

Ten przepis zamierzałam wstawić już jakiś czas temu, bo idealnie wpasowywał się nam w tegoroczne upały, ale ... albo nie zdążyłam zrobić zdjęć zanim zniknęły w paszczy rodziny, albo nie miałam czasu na opisywanie. Nadrabiam, zaklinając uciekające lato i licząc, że i bez upałów będą kusiły.

Spring rollsów nie można nie kochać...  jak nie uwielbiać sałatki zawiniętej w ryżowy płatek?Sprawdzają się zawsze, i jako planowane efektowne danie na specjalne okazje, i jako metoda na czyszczenie lodówki :)  
Świetne zarówno na babski wieczór, lekki obiad, jak i drugie śniadanie do pracy. 
Słoneczne i energetyzujące, miłe i w jedzeniu i w zwijaniu.
W podstawowym pakiecie, jako farsz występują u nas zazwyczaj sezonowe warzywa, w towarzystwie pasków japońskiego omletu (taki jak do sushi), lub smażonego, marynowanego tofu. Wiosną dodatkowo z furą kiełków, szczypiorem, szpinakiem i słodszym sosem, latem bogatsze o ostre i orzeźwiające nuty (z miętą i z świeżą chilli).
Zawsze ze wszystkim co kolorowe i pod nóż wpadnie.
Przepis na podstawowe może jeszcze kiedyś podam, ale póki co polecam świetne wersje Sylwii KLIK, Kwestii Smaku KLIK lub Jadłonomii KLIK.

Są pyszne zawsze i ze wszystkim , ale tego lata bezgranicznie zachwyciły mnie słodko ostre rolki z mango. To mój ostatni numer jeden.
Czerwona kapusta komponuje się tu idealnie, są aromatyczne, pikantne i świetnie uzupełnia je kremowy sos na bazie masła orzechowego.
Celowo nie podaję dokładnych ilości chilli, bo każdy ma inny próg odporności  i ... bo papryczka papryczce (czy harissa harissie) nierówna. Warto jednak by były pikantne - chilli świetnie uzupełnia słodycz mango i słony smak sosu sojowego.



środa, 4 czerwca 2014

Mango Lassi w wersji bezmlecznej

Koktajl prościutki, inspirowany mango lassi, ale nazwać go tym mianem nie można bo jogurtu w nim nie uświadczymy. Możemy co najwyżej uznać, że to taka w pełni roślinna wersja.
Zwał jak zwał, koktajl jest zwyczajnie pyszny.
Polecam nie tylko tym, którzy z rożnych przyczyn unikają nabiału. Jest idealny na upały, albo zwyczajnie - na miły i energetyczny początek dnia.



piątek, 11 kwietnia 2014

wściekle żółty sernik z mango

W pochmurny dzień średnio dobry humor poprawia mi zawsze zabawa w kolory. Ogólnie nie przepadam za kolorem żółtym ale czasem i mnie zdarzy się zamarzyć o tej słonecznikowej barwie szczególnie wtedy kiedy tęsknię za słońcem. Normalnie pewnie złapałabym za pędzel ale tym razem padło na pieczenie i na sernik :)
Nie waniliowo żółty, nie cytrynowy i nie delikatnie brzoskwiniowy czy  słomkowy. Miał być WŚCIEKLE żółty, nierealny wręcz, jak w zabawie w Pana Kleksa. I był :)
To jeden z tych serników, które swoją lekkość i kremową konsystencję uzyskują nie w wyniku dodania tony masła i ubitych jajek, a dłuższego pieczenia w niskiej temperaturze, zresztą ostatnio takie serniki lubię najbardziej :)
Jedwabisty i w tak intensywnej barwie, że nie da się nie uśmiechnąć.
Nie jest może szczytem dietetycznym ale z racji, że nie ma w nim masła, kruchego spodu, bezowej skórki  lukru czy czekoladowej polewy to i tak jedna z lżejszych wersji sernika.
Dzięki pieczeniu w niskiej temperaturze nie opada i nie pęka.
No i jest banalnie prosty w upieczeniu więc sprawdza się idealnie w zabawie w pieczenie z dziećmi (kolor docenią na pewno).
Kolor uzyskałam dzięki mango, marchewce (dodała nam też ona odrobinę słodyczy) i kurkumie (oczywiście jeszcze lepszy będzie szafran).
Możemy te składniki pominąć (i będziemy mieli sernik śnieżnobiały) lub zostawić tylko dodatek mango (wtedy sernik będzie tylko delikatnie kremowo żółty ) ale w tej wersji idealnie pasuje np na nadchodzące wiosenne święta :)


To taki sernik, który mimo, że jest sernikiem pieczonym, konsystencją przypomina trochę serniki robione na zimno.... wilgotny, delikatny, kremowy i rozpływający się w ustach.