Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pasty i dodatki do pieczywa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pasty i dodatki do pieczywa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 marca 2017

Pasta z zielonego groszku z miętą

Zima odpuszcza, a moje zmysły wariują w kierunku zielonego. Na prawdziwe zielone trzeba będzie jeszcze trochę poczekać, ale na szczęście mamy mrożonki. Z mrożonego zielonego groszku w kilka minut przygotujemy kusząco zieloną pastę i nakarmimy zmysły prawie letnim zestawem: zielony groszek, mięta i sok z cytryny.
Byle do wiosny :)


czwartek, 19 stycznia 2017

Tofu kanapkowe


Tofu w wersji marynowanych i podsmażonych plastrów, to idealna propozycja dla tych, którym potrzeba "konkretów"... a nie roślinnego pitu pitu.  Sycące, mocno podkręcone sosem sojowym i aromatem przypraw, pyszne, odbierze głos nawet tym, którzy utrzymują, że tofu ma smak tektury i jedzą je tylko wegedesperaci. Podane w takiej wersji, będzie też dobrą alternatywą dla średniozdrowych gotowych zamienników typu wegewędliny.... Zdrowszą i  smaczniejszą.
Poniżej przepis podstawowy, stosowany przez nas najczęściej, bo idealnie komponuje się z szeroką paletą dodatków. Bardzo łatwo go rozbudować - wzbogacony odrobiną mielonego jałowca skręci w smaki typowe dla kuchni polskiej, a za sprawą mielonego kuminu i odrobiny syropu z agawy zapachnie dalekowschodnio. Bardzo polecam, szczególnie tym, których znudziły roślinne pasty do chleba.



niedziela, 14 lutego 2016

Pasta buraczano-orzechowa

Buraki już dawno wyrwały się z roli jedynie tylko dodatku obiadowego. Brylują w ciastach, sałatkach, burgerach, a w modnych knajpach, buraczany krem z mlekiem kokosowym stał się chyba bardziej popularny niż swojski barszcz (!?)
Mimo delikatnej śmieszności mód wszelakich, akurat ta na wyciąganie na salony zwykłych rodzimych warzyw, bardzo mnie cieszy... A pieczone buraki zimą, to na naszym stole rzecz bardziej powszechna niż chleb... chyba, że chleb z burakiem, w formie pysznej orzechowej pasty...


niedziela, 10 stycznia 2016

Pasta z zielonej soczewicy

To jedna z tych past, które robią się same, "przy okazji". Jednego dnia, gotujemy ciut więcej niż trzeba soczewicy do obiadu, drugiego w kilka minut przygotowujemy pastę, nad którą niewiele trzeba myśleć. Prostą w smaku, idealną do szklonych kanapek, dla dzieciaków nie lubiących kontrowersyjnych kombinacji smakowych. Całoroczną, dobrą dla początkujących roślinożerców.


poniedziałek, 26 października 2015

Paprykarz wege (z tofu)

Z sentymentami czasem trudno dyskutować, dopadają znienacka i kuszą przeniesieniem w krainę smaków z dzieciństwa,  namiotu i innych siermiężnych rozrywek ;) Jednym z takich moich bardziej wstydliwych sentymentów jest ... zwykła biała buła z paprykarzem. Przypomina o sobie rzadko, ale jak już dopada, to łatwo nie odpuszcza... Na szczęście bezrybny paprykarz robi się szybko i banalnie prosto :) Już pierwszy kęs wyzwala lawinę endorfin, głupkowato "rozbanania" paszczę i uszczęśliwia bardziej niż całe stado wymyślnych cudów... Czasem i tak trzeba :)



piątek, 9 października 2015

Pasta z ciecierzycy, dyni i suszonych pomidorów

"To z czym ty jesz chleb?" to pytanie wszyscy roślinożercy słyszą wielokrotnie... Z doświadczenia wiem też, że właśnie z kanapkami do szkoły czy pracy początkujący wegetarianie mają największy problem... Na szczęście mamy pasty, a pasty można zrobić ze wszystkiego...
Dosłownie, bo inspiracją do większości past bywa po prostu lodówka... wystarczy białkowa czy warzywna baza i dalej samo się robi :)
Pasta z dzisiejszego przepisu to własnie taki miks - ciecierzyca, pieczona dynia hokkaido i suszone pomidory podkręcające smak. Pysznie i prosto jeśli pomyślimy o gotowaniu z wyprzedzeniem np. robiąc sernik dyniowy upieczemy też trochę dyni na pastę (czy dyniową sałatkę KLIK) i mocząc/gotując ciecierzycę na jakieś danie obiadowe, dosypiemy odrobinę więcej do garnka myśląc o tej czy innej ciecierzycowej paście (np mojej ukochanej KLIK) :)


sobota, 29 sierpnia 2015

Roślinny twarożek z nerkowców

Wegańskie odpowiedniki nabiału, czy innych dań odzwierzęcych (lub mięsnych) budzą zawsze wiele dyskusji... Dyskusje sobie odpuszczam, bo to już nudne, a do roślinnego twarogu zachęcam wszystkich tych, którzy lubią eksperymenty lub z różnych przyczyn nabiał ograniczają czy eliminują... Bez względu na to czy dzieje się to z powodów zdrowotnych, moralnych czy jakiś tam innych. Ja jestem z tych co starają się ograniczać zgodnie z tezą "mleko nie jest potrzebne dorosłym ssakom", a wszelkie roślinne "serki" zwyczajnie bardzo lubię... za smak :) Nie, nie smakują identycznie jak "zwykły" twarożek, choć podawane z duża ilością zieleniny (koperku czy szczypiorku) i rzodkiewki dość skutecznie przechytrzą kubki smakowe ...

Poniżej jeden z naszych ulubionych roślinnych  twarożków, tj taki na bazie nerkowców, moczonych w wodzie po kiszonych ogórkach. Metodę tą podpatrzyłam kiedyś na blogu Sojaturobię KLIK, stosuję regularnie i uważam, że jest genialna, więc wysyłam dalej :)




niedziela, 5 lipca 2015

Pasta z bobu (koperkowa)

Królem naszego stołu na początku lipca, jest niezaprzeczalnie bób. Bób wyżerany prosto z garnka, bób w sałatkach, kotletach, bobowe makarony i zupy. Kilka naszych propozycji na dania z bobu już na blogu podawałam KLIK, a dziś zapraszam na kolejną bobową pastę do pieczywa. Prostą, pachnącą koperkiem i podkręconą smakiem bałkańskiego sera (fety). Przepyszne, zwyczajne, letnie śniadanie.... szczególnie w kombinacji ze słodkim pomidorem i domowym razowcem.



wtorek, 26 maja 2015

Pasta z fasoli, najprostsza

Past do pieczywa jest już na blogu trochę, ale ... cóż począć skoro możliwości tyle. Wege pasty można zrobić niemal ze wszystkiego - proste czy mocno wymyślne, z długim spisem przypraw i te kilku składnikowe.
Ta dzisiejsza jest z działu prostych do wykonania i przyprawienia. W smaku dość bezpieczna, choć wcale nie nudna. Całoroczna i idealnie pasująca do sezonowych dodatków - zimą w duecie z ogórkiem kiszonym a latem z pomidorem. Idealna dla początkującego roślinożercy, czy studenta, który ma ciekawsze rzeczy niż gotowanie ;P Dobra dla mam roślinożernych nastolatków, które nie bardzo wiedzą co począć w sytuacji kiedy latorośl komunikuje "od dziś z powodów etycznych chleb z szynką odpada". Na jej bazie można kombinować później do woli :)



czwartek, 5 marca 2015

Brokułowe pesto

Duet makaron i pesto, to jak wiadomo, niezawodny patent na szybki obiad... a czas, to ostatnio coś czego mam spory deficyt.
Pesto można zrobić z różnych składników, nie tylko nieśmiertelnej bazylii, (np. TU podawałam przepis na pesto z młodej pokrzywy), jest banalnie proste w przygotowaniu, a takie brokułowe, to idealne danie wielofunkcyjne. Świetne z makaronem, idealne w roli farszu do wytrawnych naleśników, znakomite jako smarowidło kanapkowe i jako sos do burgerów.
Pierwszy raz pesto z brokuła zobaczyłam w sieci (a dokładnie TU) i bardzo jestem wdzięczna autorce za ten patent. U nas pojawia się zwykle w wersji jak poniżej (czyli z serem), bo brokuł bez sera jest dla mnie jednak trochę za delikatny, ale w wersji wegańskiej, ser możemy zastąpić nieaktywnymi płatkami drożdżowymi.
Jak ktoś nie zna tego przepisu (lub zapomniał, że zna) to baaaaardzo polecam.



czwartek, 15 stycznia 2015

Hummus z pieczonym burakiem

Był już hummus klasyczny, był dyniowy, nie może więc zabraknąć różowej wersji tej pasty :) Tym bardziej, że ma idealny zimowy skład.
Buraczany hummus jest słodszy od klasycznego, w naszym dodatkowo mniej dominuje nuta sezamu i chyba ogólnie najmocniej odbiega od klasycznego. Najbardziej lubię tą wersję robioną nie z oliwy z oliwek, a ze swojskim olejem lnianym, z mniejszą ilością sezamu, ale za to obficie posypany czarnuszką... Polecam szczególnie ze świeżym pieczywem i kiszonym ogórkiem :)




wtorek, 4 listopada 2014

Pasta z pieczonej papryki i orzechów laskowych

Paprykę jem i lubię, ale nie wzbudzała we mnie jakiś szczególnych zachwytów ... za wyjąkam papryki pieczonej. Pieczona to zupełnie co innego. Pieczona jest OBŁĘDNIE pyszna.
Ta pasta skradła moje serce kilka lat temu (przepis znalazłam chyba w Wegetariańskim Świecie), ale nie wiadomo dlaczego ostatnio o niej zapomniałam. Przypomniała mi Wegan Nerd, jednym z swoich ostatnich postów KLIK. Jej wersja jest ciut inna, na pewno też jej spróbuję, ale póki co zahipnotyzowała mnie dokumentnie ta nasza. Chwilowo to najpyszniejsza pasta świata :)

Tak czy siak papryka pieczona i orzechy laskowe to połączenie idealne, a kiedy jeszcze dodamy do tego smak pieczonego czosnku ... można zwariować ze szczęścia. Orzechowa nuta cudownie potęguje słodycz papryki i tost posmarowany grubą warstwą tej pasty powoduje, że moje ślinianki wariują.
Polecam całą sobą.



niedziela, 2 listopada 2014

Hummus

Pisałam już o hummusie z pieczoną dynią, ale nie wstawiałam tu jeszcze przepisu na klasyczny, więc dziś nadrabiam zaległości. 

Moja ulubiona wersja tej pasty niby nie różni się za bardzo od setki przepisów opisywanych w necie ... przynajmniej jeśli chodzi o składniki. Metodę przygotowania/jedzenia mam jednak trochę inną - moim zdaniem najlepiej smakuje robiony na świeżo, taki z jeszcze ciepłej/gorącej ciecierzycy.
Zdecydowanie też wolę korzystać z sezamu w ziarenkach (i sama go mielić w młynku), a nie gotowej sezamowej pasty ... Mogę wtedy, zamiast dużej ilości oliwy w kupnym tahini, dodać do hummusu ciepłej wody, a oliwą polać go obficie na talerzu...

Gęstość hummusu to kwestia drugorzędna. Zazwyczaj robimy dość rzadki, kremowy, bo taki najlepiej się wyjada bezpośrednio z miski (kawałkiem pieczywa czy surowych warzyw). Gęsty wtedy, kiedy ma służyć dzieciakom jako pasta do kanapek zabieranych do szkoły.


wtorek, 23 września 2014

Ajwar

Jedną nogą cięgle tkwimy w przetworach więc trudno mi i tu uniknąć tematu zapraw.
Tym razem pada na ajwar. Pieczenie jak wiadomo cudownie koncentruje smak, więc zdecydowanie warto zrobić choć małą porcję tej mocno aromatycznej pasty. Plus dodatkowy - pieczenie nie jest jakoś bardzo pracochłonne. To ważne, bo po powidłach  nie jest mi specjalnie pilno do mieszania i pilnowania garnka :)
Należę do tej frakcji, która w ajwarze lubi spore proporcje bakłażana i taki robię. Baza właściwie zawsze jest ta sama, ale co roku coś tam innego dosypię w roli "dopieszczacza", czasem wędzoną paprykę, czasem odrobinę pomidorów, czasem więcej czosnku lub chilli.
W tym roku natrętnie ubóstwiam czubricę i czosnek niedźwiedzi (suszony), więc i ajwarowi oberwało się czubricowo-niedźwiedzią nutą.  Kombinacja zdecydowanie do powtórzenia  :)

czwartek, 11 września 2014

Pasta z dyni, suszonych pomidorów i fety


Wróciła szkoła,więc automatycznie robimy więcej smarowideł kanapkowych. U nas dodatkowo trwa właśnie w najlepsze era suszenia pomidorów, więc nie sposób mi uniknąć kilku sprawdzonych zestawień z suszonymi  pomidorami właśnie.
O jednej z moich ulubionych past z pomidorami (czyli o paście z ciecierzycy, pestek dyni i suszonych pomidorów) już kiedyś pisałam KLIK. Teraz pora na kolejną - dyniową.

Moi domownicy lubią dynię prawie tylko w wersjach moooocno pikantnych, więc nasza pasta jest podkręcona smakiem harrisy, ale jej ilość radzę dostosować do indywidualnych preferencji.
Zużyłam do tej pasty ostatni zachomikowany słoiczek zeszłorocznych suszonych pomidorów, zakonserwowanych oliwą z oliwek, aromatyzowanych czosnkiem, rozmarynem i oregano.
Ja przy jednym odpaleniu piekarnika piekłam od razu dwie półkilogramowe porcje dyni - jedną na ciasto dyniowe (zupełnie bez przypraw), a drugą na pastę (przyprawioną jak w przepisie poniżej).
Przepis na ciasto podam w kolejnym wpisie, a dziś polecam pastę.




niedziela, 31 sierpnia 2014

Hummus z pieczoną dynią

Na blogu nie ma jeszcze co prawda przepisu na klasyczny hummus (sama nie wiem jakim cudem), a pojawia się druga wariacja na jego temat, ... cóż. Na swoją obronę mam tylko fakt, że porę mamy dyniową, a ja korzystam ile wlezie. Klasyczny chwilę sobie jeszcze musi na prezentację poczekać.
U nas w domu toczą się od jakiegoś czasu debaty, który lepszy - młodsze dziecię twierdzi, że dyniowa wersja najlepsza, a starsze trwa przy klasycznym.... Ja mam jak zawsze najlepiej - lubię wszystkie wersje :)

Dynia i ciecierzyca pasują do siebie idealnie, więc ta pasta po prostu nie może nie wyjść (no chyba, że ktoś nie lubi cieciorki albo dyni). Obie są lekko orzechowe, ale też na tyle delikatne w smaku i konsystencji, że świetnie sprawdzają się jako kremowa baza.
Słodkawą nutę obu głównych składników uzupełniam o chilli i większą ilość czosnku (oczywiście poza dodatkami zwyczajowo używanymi do humusu).
Dzięki temu nie ma ryzyka, że będzie mdły.

sobota, 23 sierpnia 2014

Baba ghanoush


Nie pamiętam już kiedy jadłam tę szarą pastę po raz pierwszy. Pamiętam tylko, że średnio mnie zachęciła - była mdła, zimna, wodnista i brzydka.
Długo wydawało mi się, że to całe zamieszanie wokół "baby" to wiele hałasu o nic. Wróciłam sobie spokojnie do moich sprawdzonych bakłażanowych zestawień i prawie nie wychodziłam poza ukochany schemat włoski czyli: czosnek, rozmaryn, papryka i pomidory ... Wyjątek robiąc tylko dla musaki i różnych wariacji dań z kuskusem.
Na szczęście zobaczyłam "babę" 3 lata temu u Liski na White Plate, postanowiłam jeszcze raz spróbować i ... pokochałam oczywiście :)
Najbardziej lubię tę pastę kiedy jest jeszcze ciepła, jedzoną ze świeżym chlebem, posypaną sumakiem, wędzoną papryką i prażonym sezamem, zagryzaną pomidorem i oliwkami. Uwielbiam ją też jako dip...
Nie robimy jej często, bo szybciej robi się taką zwyklejszą - z bakłażana duszonego pod przykryciem w rondelku (wtedy raczej na modłę włoską). Do klasycznej "baby" wracam jednak cyklicznie i cyklicznie się zachwycam.
Jej dymnego, lekko wędzonego smaku nic nie zastąpi.
Nie mam niestety pieca z "żywym ogniem", więc robię ją w zwykłym piekarniku (metoda opiekania nad palnikiem gazowym zupełnie mi się nie podoba). Piekarnik daje radę :)
Polecam nie zapomnieć o niej w sezonie bakłażanowym.

poniedziałek, 7 lipca 2014

Pasta z bobu i pieczonego czosnku

Bób u nas nadal w ciągłym użyciu, w wersjach prostych i tych bardziej kombinowanych, bo grzech nie korzystać z sezonu.
Dziś przedstawiam prostą pastę do chleba z bobu  z pieczonym czosnkiem.
Czosnek generalnie świetnie podkręca smak bobu, ale w wersji pieczonej ma jeszcze dodatkową zaletę - dodany nawet w dużej ilości nie dominuje, tylko dodaje daniom drugiego dna.
Tą pastę najczęściej robię w wersji ograniczonej do podanych składników, ale ostatnio zainspirowana przepisem Sylwii KLIK, sięgam czasem jeszcze po pestki dyni. Zresztą jej wersję na bobową pastę też bardzo polecam. Próbowałam i zapewniam - jest pyszna :)



środa, 18 czerwca 2014

pasta ze słonecznika i pieczonej marchewki

Czasem o różnych rzeczach zapominam ... także tych smakowych. Całe miesiące czegoś nie robię, a później przypominam sobie przypadkowo i wpadam w zachwyt.
Wczoraj piekłam marchewki w zupełnie innym celu i uświadomiłam sobie, że o czymś zapomniałam na zdecydowanie za długo.
Pasta!!!
Jedna z moich ulubionych. Jak ją jem zawsze jest tą ulubioną najbardziej, ale to samo mam jeszcze z kilkoma innymi wariacjami, więc obiektywna nie jestem na pewno ;)
Uwielbiam jej delikatną słodkawo-orzechową nutę, bez udziwniania, a jednak wyjątkową.
Słonecznik dzięki namoczeniu nabiera zupełnie nowej jakości, a pieczona marchewka ... to klasa sama w sobie.
Ma wady - trzeba ją zacząć przygotowywać dzień przed (moczenie słonecznika), ale to jej jedyna wada... no może jeszcze jedna - nie jest specjalnie piękna :)
Tak czy siak gorąco polecam.



niedziela, 15 czerwca 2014

Zupa z czerwonej soczewicy i pieczonej papryki + paprykowa pasta do chleba

Dwa w jednym, czyli odpowiedź na słyszane często: "ty chyba godzinami stoisz przy garach" lub "że tobie się chce". Dodatkowo zazwyczaj okraszone stwierdzeniem, że wegetarianie musza myśleć 24 h na dobę o gotowaniu... Ok myśleć trochę muszą, ale z naciskiem na "trochę".
Prawdy w tym mało, bo owszem, gotuję z przyjemnością i rzadko, albo w ogóle nie używam gotowców, ale nie chodzi o czas, tylko myślenie krok w przód po to, by sobie życie ułatwiać.  To zresztą szybko przechodzi w nawyk.
Czasem lubię posiedzieć w kuchni dłużej i uspakajać głowę lepiąc pierogi, ale codzienne gotowanie to jednak zwykle szybka sprawa.
Wystarczy jednak kilka prostych tricków. Kiedy piekę pasztet, czy ciasto, to zwykle dorzucam obok kilka buraków w folii, które planuję wykorzystać jutro na carpaccio, albo kilka sztuk marchewki na pastę....
Gotując ciecierzycę na hummus, wstawiam trochę więcej i mam jak znalazł dodatek białkowy np do tortilli czy do zupy pomidorowo bakłażanowej. Czasem tylko po to by ją zamrozić na podobną okazję za kilka dni.
Zwykłe, proste rzeczy, oczywiste dla większości gotujących na co dzień.
Dziś będzie z takiej własnie podwójnej codziennej bajki.

Wyjątkowo niesezonowo, ale jako że trafiło mi się kilka nieplanowanych papryk, będzie paprykowo. Mimo, że na "prawdziwą" paprykę trochę jeszcze za wcześnie.
Zupa, którą proponuję dziś jest bardzo łatwa do przyrządzenia, aromatyczna, sycąca, ale nie ciężka.
Niby pieczenie zajmuje chwilę, ale naszego udziału w tym niewiele. Wystarczą dobre składniki,  szybkie niedbałe krojenie i mikser.

Zazwyczaj robiąc ją używam dwa razy większej ilości warzyw i z połowy od razu przygotowuję prostą pastę paprykową do pieczywa. Dobrą samą w sobie jako zamiennik keczupu, albo bardziej gęstą z dodatkiem mielonych pestek, czy orzechów.

Mamy dwa w jednym, przy pojedynczym staniu w kuchni.