Przepisów na "zielone koktajle" staram się nie podawać, bo jak już pisałam przy okazji pokrzywowego - bardzo rzadko powtarzam te sama składy. Zazwyczaj robię je z tego, co akurat w danym momencie daje stragan, grządka czy lodówka. Zresztą właśnie fakt, że dają tyle niepowtarzalnych i pysznych możliwości stanowi ich największy atut.
W czasie upałów jednak, często sięgam po konkretny sprawdzony zestaw, delikatnie tylko modyfikując proporcje i ten właśnie przedstawiam dziś.
Oczywisty, ale wart przypomnienia. Przyjemnie chłodzi, leciutko syci i dopieszcza kubki smakowe... lepiej niż najlepszy drink z palemką :)