Pokazywanie postów oznaczonych etykietą soczewica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą soczewica. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 października 2017

Harira

Nastał czas sycących, rozgrzewających zup, a ich zamorską królową jest oczywiście harira - flagowe danie marokańskie. Jej podstawą, poza potężnym bukietem przypraw, jest słodko kwaśna pomidorowa baza, sycąca ciecierzyca, soczewica i zwyczajowo mięso,  choć... wersje wege też nie są rzadkością. Reszta to już fantazja kucharza czyli ile marokańskich domów (czy garnków), tyle różnych wersji hariry. Jedni dorzucają do niej więcej warzyw (polecam wersję z dodatkiem fasolki szparagowej, papryki lub dyni), inni makaron czy kuskus.
Z harirą jest trochę jak z naszą rodzima pomidorówką,  która w każdym domu smakuje inaczej, mimo, że teoretycznie wszyscy przygotowujemy ją  bardzo podobnie.
Równie bogata jest lista obowiązkowych dodatków tj, oliwa z oliwek, sok z limonki, duża ilość natki pietruszki, natki kolendry i pieczywo i daktyle podawane do przegryzania. 
Polecam na jesienne i zimowe chandry.



piątek, 27 stycznia 2017

Zimowa zupa jarzynowa z jarmużem i wędzoną papryką

Prosta zupa z dodatkiem jarmużu i aromatem wędzonej papryki, to dobra alternatywa dla swojskich grochówek, fasolówek czy kapuśniaków, które mroźną zimą rozpalają naszą wyobraźnię. Równie treściwa i bogata w białko (dzięki dodatkowi czerwonej soczewicy), spokojnie może być traktowana jako samodzielny posiłek. Idealna strawa na długo utrzymujące się mrozy...



środa, 30 listopada 2016

Sałatka z buraków i czarnej soczewicy

Soczewica zadomowiła się na dobre, nie tylko w kuchniach roślinożerców. Powszechnie stosowana jest czerwona (idealna w zupach i sosach),  zielona ( świetna w kotletach, farszach czy pasztetach), ale ciągle jeszcze trochę mniej znana najładniejsza z nich, czyli czarna. Ta zdecydowanie najlepiej sprawdza się w sałatkach, jest najbardziej wyrazista w smaku i zwarta.
Dzisiaj bryluje w zestawieniu z burakiem i jabłkiem w słodko kwaśnym sosie. Świetna w roli sałatki na wszelkiego rodzaju zimowych imprezach, lub w roli drugiego śniadania zabranego w pudełku do pracy.



wtorek, 27 września 2016

Krem z czerwonej soczewicy z mlekiem kokosowym

Coroczny rytuał wygrzewania się w nostalgicznym, jesiennym niskim słońcu, potrzebuje kilku atrybutów. Fotela ustawionego pod oknem, koca i aromatycznej zupy. Zupa krem sprawdza się tu najlepiej, dyniowa... lub jak ta dzisiejsza - z czerwonej soczewicy, podkręcona pomidorami i mlekiem kokosowym. Prosta i dość szybka w przygotowaniu, słoneczna, pachnąca rozgrzewającymi przyprawami... jedwabista. 
Gorąco polecam.



czwartek, 14 stycznia 2016

Makaron z pomidorami, soczewicą i bakłażanem

Co prawda to już nie szczyt sezonu na bakłażany, ale ostatnio zamrugały na mnie wymownie ze sklepowej półki i skusiły na jeden z moich ulubionych makaronów. W wersji sycząco białkowej (czerwona soczewica), pełnoziarnistej i kusząco pysznej.
Idealnej na złamane serducho, podły nastrój i wszystkie okropne newsy, którymi masakrują media.



niedziela, 10 stycznia 2016

Pasta z zielonej soczewicy

To jedna z tych past, które robią się same, "przy okazji". Jednego dnia, gotujemy ciut więcej niż trzeba soczewicy do obiadu, drugiego w kilka minut przygotowujemy pastę, nad którą niewiele trzeba myśleć. Prostą w smaku, idealną do szklonych kanapek, dla dzieciaków nie lubiących kontrowersyjnych kombinacji smakowych. Całoroczną, dobrą dla początkujących roślinożerców.


niedziela, 29 listopada 2015

Krem z czerwonej soczewicy

Proste i szybkie w przygotowaniu zupy to podstawa, szczególnie w okresie jesienno-zimowym. Najlepiej takie, które nie wymagają wstępnego przygotowywania bulionów, robią się prawie same. są wysokobiałkowe, sycące, i rozgrzewające. Krem z warzyw i czerwonej soczewicy spełnia wszystkie te zadania i jest zwyczajnie pyszny. Idealny dla początkującego kucharza ... i dla zabieganych.


piątek, 13 listopada 2015

Soczewica z bakłażanem, na sposób marokański

Pamiątki z podróży przywozimy wszyscy... bibeloty, które po wzięciu do ręki przywodzą wspomnienia, fotografie utrwalające poszczególne chwile, ale i olejki, perfumy, przyprawy czy egzotyczne składniki różnych potraw. Pamiątki z tych działających na zmysły są podwójnie cenne, bo dopiero za ich udziałem, zwykłe przedmioty nabierają prawdziwej mocy przenoszenia w czasie... Zmysły mają potężną moc :)
Dzisiaj jedna z moich pamiątek z Maroka (o aromatycznym kremie z fasoli KLIK pisałam przy innej okazji), średnio urodziwa, prosta w przygotowaniu i bardzo charakterystyczna, choć nie zawierająca żadnych trudno dostępnych, czy bardzo wyrafinowanych przypraw...
W oryginale podawana była nam jako tagine, ale spokojnie da się przygotować z użyciem zwykłego rondla. Przyrządzamy ją w chwilach, kiedy chcemy powspominać, odczarować szarą aurę i uwierzyć, że za chwilę znów będzie lato.




poniedziałek, 19 października 2015

Zupa dyniowo-paprykowa

Na blogu są już dwie wersje zupy dyniowej - mój ulubiony krem z pieczonej dyni i zupa dyniowo warzywna na mleku kokosowym. Pora na krem dyniowo-paprykowy, wyrazisty, z sycącym dodatkiem zielonej soczewicy, rozgrzewający, gęsty i aromatyczny. Idealny w roli dania obiadowego, lub gorącej jesiennej kolacji.


poniedziałek, 20 lipca 2015

Gulasz warzywny z soczewicą

Gulasz warzywny to jeden z podstawowych dań obiadowych początkujących roślinożerców. Białkowy, jednogarnkowy, prosty w przygotowaniu i zawsze pyszny. Łatwy do modyfikowania, w zależności od pory roku. Da się go przygotować nawet na biwakowym palniku i wyjeść prosto z garnka... choćby kawałkiem dobrego chleba.



piątek, 15 maja 2015

Kotlety jaglane z jarmużem i tofu

Do kaszy jaglanej nie trzeba już chyba nikogo przekonywać (sprawdza się w setce skrajnie różnych słodkich i wytrawnych potraw), jarmuż też ma ostatnio dobry PR, a tofu ... może trochę mniej znane mięsożercom (i otoczone złą sławą , że niby jest "bez smaku") świetnie zna każdy roślinożerca.
Zmieszanie tych trzech składników daje pyszne, zwarte, 100% roślinne kotlety, które zasmakują nie tylko trawojadom :) Podane z sosem pomidorowym zagęszczonym czerwoną soczewicą tworzą samodzielne sycące danie obiadowe, a nie tylko zwyczajowe towarzystwo dla ziemniaków ... Samodzielne choć koniecznie uzupełnione sezonową surówką.
Pyszne, szybkie w przygotowaniu, sycące i zdrowe... czego chcieć więcej :)



czwartek, 26 marca 2015

Pasztet z czerwonej soczewicy z suszonymi pomidorami i pistacjami

To ostatnio zdecydowanie nasz pasztet nr 1... i coś czuję, że prędko nam się nie znudzi ;) Jeśli boicie się, że czerwona soczewica i marchewka dają nudną i mdłą masę to zdecydowanie zapewniam, że tu nic podobnego się nie wydarzy. Pasztet jest wsamraśnie pikantny dzięki chilli, kolendrze i czarnuszce, cudny aromat zawdzięcza suszonym pomidorom i miłe podkręcenie kawałkom pistacji.  A poza tym wszystkim, jak każdy pasztet z czerwonej soczewicy ma dodatkowy wielki plus - jest jednym z prostszych i szybszych do przygotowania, (jak wiadomo czerwona soczewica nie wymaga moczenia i gotuje się najszybciej ze wszystkich strączków).
We wszystkich pastach i pasztetach unikam mąk, płatków i kasz (fakt że pasztety zwykle jemy z chlebem jakoś mnie nie zachęca do mnożenia zbożowych), więc zamiast zwyczajowych płatków owsianych czy bułki tartej, zagęszczam masę zmielonymi migdałami. Dzięki nim jest zdrowszy, jeszcze lepszy w smaku, zwarty, ale i kremowy.
Można go upiec jak ja dziś - w tradycyjnej keksówce, albo wykorzystać do tego formę na muffiny. Takie paszteciki pieką się szybciej, a część można bez problemu zamrozić na inne, mniej specjalne okazje :)


niedziela, 15 lutego 2015

Curry ze szpinakiem, kalafiorem i czerwoną soczewicą

To ostatnimi czasy nasza ulubiona wersja curry. Rządziło co prawda na naszym stole jesienią, ale jako, że wtedy nie załapało się na zdjęcia, pojawia się dziś. Trochę z tęsknoty za jesienną obfitością warzywniaka, trochę z rozmarzonego wypatrywania wiosennych smaków. Składniki może i nie sezonowe, ale ciągle jeszcze do kupienia... i zdecydowanie warte by je ułożyć w ten właśnie zestaw. Kolorowe jak pełna tęcza i aromatyczne tak, że kręci się w głowie - z mojej perspektywy nie może być piękniej :)



środa, 4 lutego 2015

Kuchenny recykling - kotlety z czerstwego chleba i soczewicy

Nikt nie lubi marnowania jedzenia - smętne kromki niedojedzonego kilkudniowego razowca zawsze wzbudzają moje wyrzuty sumienia i przypominają o babcinym "wyrzucanie chleba to grzech ciężki"... Nie wyrzucamy więc, gimnastykujemy głowę i wykorzystujemy. Najchętniej i najprościej w formie kotletów, bo takie np. żytnie ciężkie kromki, świetnie sprawdzają się w roli dobrze wiążącej i wyraźnej w smaku bazy... i idealnie grają z zieloną soczewicą.
Chlebowo-soczewicowe  kotlety jedzone już bez węglowodanowego dodatku, a z gęstym sosem (np. jogurtowym, pieczarkowym czy pomidorowym) i furą warzyw smakują znakomicie - jak specjalne danie, a  nie zdroworozsądkowy, kuchenny recykling.



piątek, 30 stycznia 2015

Cottage pie z soczewicą i kalafiorowo ziemniaczanym pure

"Cottage pie" w wersji wegetariańskiej to oczywiście pomysł nie nowy. Podobną soczewicową wersję tej potrawy gotowałam jako nastolatka z  mojej pierwszej książki z wegetariańskimi przepisami, podobną widziałam też już na bardzo wielu blogach...
Ta, to nasza ulubiona wersja. Soczewicę wzbogacam zazwyczaj warzywami jakie sezon (lub lodówka) daje - czasem fenkułem, czasem szpinakiem, a czasem zieloną papryką. Czasem zmniejszam ilość soczewicy na rzecz większej ilości pieczarek, ale zawsze pozostawiam niezmienione to co charakterystyczne w cottage pie, czyli pure... u nas koniecznie w kalafiorowo-ziemniaczanej wersji. Takie pure jest lżejsze niż zwykłe ziemniaczane, delikatnie podkręcone czosnkiem ... pyszne :)


czwartek, 8 stycznia 2015

Kotlety z zielonej soczewicy i kapusty

Przepis na te kotlety jest tak stary jak moja bezmięsność. Bardzo podobne robiła mi mama dwadzieścia kilka lat temu i były to nasze pierwsze eksperymenty z zieloną soczewicą. Zmieniły się trochę przyprawy, ale baza (kapusta i soczewica pół na pół ) jest taka sama i niezmiennie te kotlety lubię :)
To prosta alternatywa dla tradycyjnego polskiego obiadu, bo świetnie się sprawdzają w nieśmiertelnym zestawie kotlet + kasza/ziemniaki + surówka.
To jedna z tych pozycji jaka mi się wyświetla na sentymentalne hasło "maminy, obiad".



niedziela, 21 grudnia 2014

Zupa dyniowa z soczewicą i mlekiem kokosowym

Nawet w czasie lepienia pierogów coś jeść trzeba i... przyda się trochę zboczyć na, ciągle jeszcze jesienne tory. Stąd dziś coś, co nie tkwi w klimacie wigilijnym, nie jest kapustą, grzybami (tudzież burakiem), bo ... na to przyjdzie pora już za dwa dni :)
Tym, którzy jak ja, zachomikowali sobie jeszcze kilka sztuk dyni lub wygrzebali je z zakamarków warzywniaka (przysypanego suszonymi grzybami, pomarańczami i bekami kiszonej kapusty), polecam rozgrzewającą aromatyczną zupę. Tym razem nie krem i w zupełnie innym klimacie niż ZUPA Z PIECZONEJ DYNI, którą opisywałam jakiś czas temu. Ta jest pachnąca orientalnie - mlekiem kokosowym i  pełnym wachlarzem przypraw, sycąca i rozgrzewająca. Pyszna :)


środa, 10 grudnia 2014

Zimowa zupa jarzynowa z soczewicą

Nic nie smakuje i nie rozgrzewa lepiej w zimowe dni niż talerz gorącej, gęstej zupy. Bardziej wymyślnej czy zupełnie zwyczajnej, ale koniecznie sycącej i aromatycznej. Dziś jedna z prostych zimowych wersji zupy jarzynowej, zagęszczonej czerwoną soczewicą, pachnącej ziołami i czosnkiem.
To jeden z tych przepisów, którego nie trzeba się trzymać kurczowo, brokuła spokojnie możemy zastąpić kalafiorem, dorzucić papryki czy brukselki. Idealny sposób na zużycie resztek warzyw zalegających w lodówce.


piątek, 28 listopada 2014

Gołąbki z kaszy jęczmiennej i soczewicy

Nieczęsto robię klasyczne, kapuściane gołąbki. Częściej te letnie - zawijane w liście botwiny czy winogron, bo tak prościej i szybciej. Przychodzi jednak czas, kiedy szarość za oknem dokucza dotkliwiej i bardziej nas ciągnie w stronę klasycznych smaków z dzieciństwa i kulinarnego samodogadzania. Gołąbki są jednym z pomysłów na takie dni.
Najczęściej robię je na bazie kaszy jęczmiennej, z prostego powodu - to kasza najmniej lubiana przez moich facetów, a w gołąbkach zjadają ją zachwyceni.
To przepis klasyczny (jak na niemięsożerców), pozbawiony udziwnień, zwyczajnie domowy :)



środa, 10 września 2014

Grassburgery czyli kotlety z soczewicy i brokuła

Pewnie to zabrzmi dziwnie, ale burgery to temat dla mnie dość nowy... Same kotlety bezmięsne to oczywiście codzienność, ale jako, że bezmięsna zrobiłam się w czasach, kiedy jeszcze w kraju nad Wisłą kotleta w bułce nie podawano, ominęła mnie ta przyjemność. Ominęła na długie lata.
Dołożyło się do tego niefajne (i niesłuszne) skojarzenie burgerów z czymś niezdrowym i to wystarczyło, żeby nie wpadać na podobne pomysły, albo zostawić je mięsożercom.
Jakieś trzy lata temu dzieciaki zakomunikowały, że nie jadły nigdy czegoś takiego, jak podawany w ramach obiadu, bułkowy burger na ciepło i że chcą.
Zrobiliśmy toto i ... szajba zawitała z opóźnieniem i do nas.

Pełnią u nas rolę "męskiego" obiadu-nieobiadu i wymiennie, z nieśmiertelnym spaghetti, pojawiają się kiedy matka wybędzie z domu bo "komu by się chciało gotować kaszę czy obierać ziemniaki " :P
Dziś przedstawiam wersję zieloną - soczewicowego burgera z brokułem, ale równie dobrze sprawdzą się też te fasolowo - buraczane, które opisywałam jakiś czas temu.
Takich podawanych w pełnoziarnistej bułce, z masą warzyw i domowym keczupem i sosem z awokado, nie można się nawet czepiać, że niezdrowe :)
Nasi młodzi lubią klasyczne - z żółtym serem, warzywami, mnóstwem sosu czosnkowego i keczupu, ja z  furą rukoli i z dodatkowymi plastrami awokado.