Ruskie to chyba moje ulubione pierogi... Niby wszyscy je znamy, ale każdy pierogomaniak ma na nie swój "jedyny właściwy" i "najlepszy" sposób. Te same składniki i bardzo istotne niuanse, o które toczą się wojny ;) Nasz "jedynie słuszny sposób" to farsz z ziemniaków gotowanych w łupinach i spora ilości smażonej cebuli. Mocno pieprzne i koniecznie z długo zagniatanym ciastem (dzięki temu cienkim i elastycznym). Robię je na dwa sposoby - z tradycyjnego twarogu (i takie przedstawiam dziś) i na bazie sera roślinnego... ale o nich będzie kiedy indziej.
Goszczą na naszym stole nie często (nad czym moi faceci często i gęsto ubolewają), raz na jakiś czas jednak, daję się uprosić i urządzamy hurtowe lepienie (polecam - w stadzie szybciej i raźniej ;) Zresztą, sam akt lepienia bardzo lubię - działa na mnie uspokajająco i kojąco jak mantra, tylko ... efektem ubocznym lepienia są przyciasne ciuchy ;)
Goszczą na naszym stole nie często (nad czym moi faceci często i gęsto ubolewają), raz na jakiś czas jednak, daję się uprosić i urządzamy hurtowe lepienie (polecam - w stadzie szybciej i raźniej ;) Zresztą, sam akt lepienia bardzo lubię - działa na mnie uspokajająco i kojąco jak mantra, tylko ... efektem ubocznym lepienia są przyciasne ciuchy ;)
Podana porcja to właśnie propozycja na takie zbiorowe lepienie tj. minimum podwójny obiad, dla czteroosobowej rodziny.



