Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadania. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 kwietnia 2020

Sałatka jarzynowa, wegańska

Weganizowanie sałatki jarzynowej postępowało u nas w domu etapami, był czas kiedy dodawałam jeszcze do niej jajek, ale już bezjajeczny majonez (klasyczny kupny to najgorszej jakości jajka i najgorzej traktowane kury). Całkowite jej zweganizowanie okazało się jednak prostsze niż mi się wydawało i nawet wegetariańska część familii przyjęła to bez jakiegokolwiek buntu.
Wersja bezjajeczna wymaga jednak kilku drobnych zmian, dodatku soli kala namak (jej nie da się uniknąć bo zastępuje smak jajka), dodatku kukurydzy (słodkawy smak, kolor i dobra konsystencja) i dodatku gotowanego selera, którego wcześniej unikałam.
Nie zmieniło się za to najważniejsze: warzywa MUSZĄ być gotowane na parze (te po gotowaniu bulionu można użyć do wszelakich pasztetów, ale nie do sałatki), ziemniaki jeszcze dodatkowo MUSZĄ być gotowane w łupinach, a kiszone ogórki MUSZĄ być najlepsze (u mnie domowe) tj. jędrne, aromatyczne, prawdziwie kiszone, a nie pachnące plastikową beczką i szmatą...
Nie zmieniło się też to, że w jej wielkanocnej wersji  uwielbiam dodatek obgotowanych kiełków fasolki mung, bo pachną wiosną i smakują jak młody groszek :)



piątek, 17 stycznia 2020

Drożdżówki z syropem klonowym i orzechami pekan

Ciepła drożdżówka podana z kubkiem kawy do łózka, to coś czemu się oprzeć nie umiem, mimo że do szczególnych miłośników drożdżowego ciasta nie należę (w przeciwieństwie do mojego męża).
Pachnące, aromatyczne mięciutkie i ... takie które rosną w nocy, tj których przygotowanie możemy zacząć dzień wcześniej i ograniczyć czas czekania na nie o poranku :)
Ten przepis, to zweganizowana wersja przepisu z niezawodnych Moich Wypieków KLIK
Gorąco polecam na nadchodzący weekend, na walentynki i każdy inny moment, kiedy potrzebujemy sobie podbić nastój ;)



poniedziałek, 7 stycznia 2019

"Ser" kanapkowy z nerkowców

Dawno na blogu nie było wytrawnych wyrobów seropodobnych... pomijając fakt, że generalnie ostatnio na blogu nie bywa wielu rzeczy :/ Skruszona nadrabiam zaległości, seropodobnym smarowidłem kanapkowym, które ostatnio wybitnie raduje moje serducho. W zależności od potrzeb, świetnie się rozsmarowuje na pieczywie, ale też daje pokroić na eleganckie kawałki.
Wybornie smakuje i urozmaica nasze zimowe kanapki...co podwójnie cenne, kiedy aura mocno ogranicza warzywno-owocowe wybory.



piątek, 13 lipca 2018

Kalafiornica z wegańskim boczkiem

Proste, lekkie danie, znane miłośnikom oczyszczającej diety dr. Dąbrowskiej i kolejny dowód na wszechstronność poczciwego kalafiora. W mojej wersji, nie jest co prawda aż tak lekkie, jak każe  oryginał (tłuszcz i wegański boczek robią swoje), ale sporo zyskuje na smaku :) Mimo nazwy, która często działa jak płachta na rozmiłowanych w semantyce mięsożerców, jajecznicę przypomina tylko z wyglądu. Jest za to zaskakująco smaczna i dobrze urozmaica roślinne śniadania.


sobota, 2 lipca 2016

Pancakes na mleku roślinnym

Pisałam już wielokrotnie, że słodkie śniadania, to nie jest coś, co wzbudza we mnie jakieś specjalnie mocne emocje, a wszelkie naleśniki, bliny czy racuchy zdecydowanie wolę w wersji wytrawnej. Mam tak od zawsze.
Jednak nawet takiemu wadliwemu osobnikowi jak ja, przyjdzie czasem ochota eksces typu: słodkie placki do porannej kawy... szczególnie w roli nieśpiesznego weekendowego śniadania.
Pancakes'y są idealne w roli takiego wyjątku od reguły, lekkie, puszyste z mocno słodkim syropem i furą sezonowych owoców smakują po królewsku.
Oryginalne powinny być oczywiście na maślance i z jajkiem ale... mleko roślinne, odrobina octu jabłkowego i poczciwy banan zastępują je bez uszczerbku dla smaku ;)



czwartek, 31 marca 2016

Tofucznica z pieczarkami

Wszelkie roślinne zamienniki tradycyjnych potraw to temat niekończących się dyskusji... że "po co podrabiać", że "jak się już z czegoś rezygnuje, to ponosząc pełne konsekwencje", że "to nie to samo w smaku" lub, że "tofu jest beeee"... Ja jestem z tych co z lubością poszerzają spektrum roślinnego gotowania, lubię różnorodność smaków, baaaardzo lubię zabawę w kuchni i (co najważniejsze) uwielbiam tofu, więc jestem oczywiście na TAK. 
Tofu samo w sobie ma smak nijako-tekturowy, ale jest cudownie plastyczne i jeśli tylko je troskliwie dopieścić, lub potraktować  jako "budulec", daje nieograniczone możliwości smakowe... Prawie tak samo nieograniczone jak kasza jaglana :)
Dzisiejsza tofucznica, to jedna z prostszych potraw z tofu, dobra dla ocieplenia stosunków z tofusceptykami. Świetnie znana wszystkim weganom, obecna na wielu wege blogach i choć jest kopią tej jajecznej, radzę dać jej szansę ... bo jest po prostu bardzo smaczna.

poniedziałek, 26 października 2015

Paprykarz wege (z tofu)

Z sentymentami czasem trudno dyskutować, dopadają znienacka i kuszą przeniesieniem w krainę smaków z dzieciństwa,  namiotu i innych siermiężnych rozrywek ;) Jednym z takich moich bardziej wstydliwych sentymentów jest ... zwykła biała buła z paprykarzem. Przypomina o sobie rzadko, ale jak już dopada, to łatwo nie odpuszcza... Na szczęście bezrybny paprykarz robi się szybko i banalnie prosto :) Już pierwszy kęs wyzwala lawinę endorfin, głupkowato "rozbanania" paszczę i uszczęśliwia bardziej niż całe stado wymyślnych cudów... Czasem i tak trzeba :)



sobota, 29 sierpnia 2015

Roślinny twarożek z nerkowców

Wegańskie odpowiedniki nabiału, czy innych dań odzwierzęcych (lub mięsnych) budzą zawsze wiele dyskusji... Dyskusje sobie odpuszczam, bo to już nudne, a do roślinnego twarogu zachęcam wszystkich tych, którzy lubią eksperymenty lub z różnych przyczyn nabiał ograniczają czy eliminują... Bez względu na to czy dzieje się to z powodów zdrowotnych, moralnych czy jakiś tam innych. Ja jestem z tych co starają się ograniczać zgodnie z tezą "mleko nie jest potrzebne dorosłym ssakom", a wszelkie roślinne "serki" zwyczajnie bardzo lubię... za smak :) Nie, nie smakują identycznie jak "zwykły" twarożek, choć podawane z duża ilością zieleniny (koperku czy szczypiorku) i rzodkiewki dość skutecznie przechytrzą kubki smakowe ...

Poniżej jeden z naszych ulubionych roślinnych  twarożków, tj taki na bazie nerkowców, moczonych w wodzie po kiszonych ogórkach. Metodę tą podpatrzyłam kiedyś na blogu Sojaturobię KLIK, stosuję regularnie i uważam, że jest genialna, więc wysyłam dalej :)




niedziela, 5 lipca 2015

Pasta z bobu (koperkowa)

Królem naszego stołu na początku lipca, jest niezaprzeczalnie bób. Bób wyżerany prosto z garnka, bób w sałatkach, kotletach, bobowe makarony i zupy. Kilka naszych propozycji na dania z bobu już na blogu podawałam KLIK, a dziś zapraszam na kolejną bobową pastę do pieczywa. Prostą, pachnącą koperkiem i podkręconą smakiem bałkańskiego sera (fety). Przepyszne, zwyczajne, letnie śniadanie.... szczególnie w kombinacji ze słodkim pomidorem i domowym razowcem.



środa, 25 marca 2015

Naleśniki z kaszy gryczanej - bezmleczne, bezglutenowe

Zdecydowanie najlepsze bezglutenowe i bezmleczne naleśniki jakie robiłam i jadłam.
Naleśniki z moczonych kasz (jaglanej czy gryczanej) zawojowały pod koniec zeszłego roku internet i sama już nie wiem gdzie widziałam je po raz pierwszy, ale na pewno najbliżej mi do przepisu z bloga sojaturobie. Mają jak dla mnie same plusy - są przepyszne, stuprocentowo roślinne i proste do zrobienia... choć nie błyskawiczne, bo wymagające czasu na moczenie kaszy. Elastyczne mimo braku jajka, cienkie z chrupiącymi boczkami. Pyszne nie w stylu takich białomącznych, a raczej jak pełnoziarniste, ale to akurat dla mnie plus, a nie minus ;)
Oczywiście świetne są w wersji na słodko (dzieciakom radzę dodać do ciasta łyżeczkę waniliowego cukru trzcinowego lub ekstraktu z wanilii) ale i wytrawne w roli pełnoprawnego obiadu np z brokułowym pesto z TEGO przepisu, ze szpinakiem czy pieczarkami.
Zdecydowanie polecam bezglutenowcom, beznabiałowcom, ale nie tylko :) U nas w każdym razie zadomowiły się na dobre.



czwartek, 5 marca 2015

Wiosenne śniadanie w biegu - koktajl

Szczerze mówiąc nie tylko śniadania ostatnio jadam w biegu... niestety :/
Tak czy siak to mój najczęstszy patent na dni, kiedy poranek kurczy się do absolutnego minimum i nie mam czasu, ani na przygotowanie, ani na spokojne zjedzenie czegoś w typie normalnej owsianki.
Jak wiadomo koktajl robi się szybko, można go zabrać ze sobą nawet do auta i wypić w drodze do pracy... Pobudza lepiej niż kawa, syci (płatki i awokado), a dodatkowo daje nam zastrzyk witamin trudny do przecenienie na przednówku :)
Skład to oczywiście rzecz dowolna i ściśle związana z sezonem - grunt, że mamy płatki owsiane, siemię lniane, awokado, jakieś owoce i dowolne jadalne liście. Póki co trzeba jeszcze trochę poczekać na ogródkowy szpinak czy pokrzywę, więc przyrządzam go z doniczkowej pietruszki (lub jarmużu) i najpyszniejszych o tej porze roku pomarańczy.


piątek, 20 lutego 2015

Owsianka pieczona w jabłkach

Ostatnio najczęściej sięgam po zwyczajności. Pieczone jabłka to jeden z tych smaków, które najlepiej radzą sobie z rozwiewaniem zimowych szarug i łatwiejszym czynią czekanie na wiosnę. Już sam ich zapach wydobywający się z piekarnika, działa jak balsam na duszę. Pyszne zawsze - zwyczajne bez dodatków (takie robiła mi babcia), w wersji deserowej - nadziewane czekoladą i ciasteczkami, ale ostatnio najczęściej jadamy je w owsiankowej wersji. Nie potrzebują wcześniejszego gotowania płatków i świetnie sprawdzają się w roli deseru przygotowywanego na ostatnią chwilę (np. kiedy wyziębionym dzieciakom zachce się czegoś słodkiego). Rano zwyczajną owsiankę zmieniają w pyszny deser - idealne weekendowe śniadanie do łóżka :)


wtorek, 17 lutego 2015

Pudding chia, czekoladowo-orzechowy

Mleczne/bezmleczne puddingi z nasion szałwii hiszpańskiej, czarowały zeszłego lata z niemal każdego wegetariańskiego bloga. Świetne z sezonowymi owocami, lekkie, odżywcze i delikatnie słodkie.W czasie upałów były (i będą) niezastąpione, ale i zimową porą warto sobie o nich przypomnieć, ze względu na pyszny smak i prozdrowotne właściwości szałwii. 
Niezaznajomionym przybliżę - te niepozorne nasionka, zalane płynem i zostawione same sobie, pęcznieją i żelują, w duecie z roślinnym mlekiem tworząc pyszny kremowy deser. Deser banalnie prosty do zrobienia i dający cała masę (nie tylko mlecznych) możliwości. 
Dziś moja zimowa wersja puddingu chia, orzechowo - czekoladowa.



środa, 10 grudnia 2014

Koktajl buraczano - migdałowy z pomarańczą i awokado

Przyzwyczajeni jesteśmy do buraka na surowo w zielonych koktajlach czy sokach, ja jednak do zimowych  "mlecznych" koktajli często wykorzystuję też buraki upieczone (całe, nieobrane zawinięte w folię) lub ugotowane (całe, nieobrane, gotowane najlepiej prawie bez wody). 
Zimą przyjemniej mi sięgać po takie, mniej surowe zestawienia, a pieczone buraki dodatkowo doskonale podbijają słodycz koktajli. Mają mniej ostry smak od surowych i chętniej w tej formie wypijają je dzieci, a kolor to ich dodatkowy atut :)
W zestawieniu z mlekiem migdałowym i awokado stają się pysznym i sycącym kremowym śniadaniem.
Polecam :)



środa, 22 października 2014

Bezglutenowe racuchy dyniowe

Placki dyniowe można robić na wiele różnych sposobów - z startej na tarce surowej dyni (jak ziemniaczane czy cukiniowe) lub z upieczonego wcześniej dyniowego pure.
Takie z dodatkiem pure to dobry sposób na raczenie się plackami już po sezonie na dynie, bo pure świetnie się przechowuje zamrożone (lub zawekowane). 
Te racuchy  równie dobre wychodzą oczywiście z zastosowaniem zwyczajnej mąki pszennej, ale dziś przedstawiam ich wersję bezglutenową, dodatkowo bez grama nabiału (na migdałowym mleku). Możne je jeszcze wzbogacić o rozgrzewające przyprawy (cynamon imbir i kardamon), ale i bez tego smakują bosko :)
Podane z kremem czekoladowo-orzechowym lub powidłami śliwkowymi stały się ostatnio ulubionym śniadaniem moich facetów :)


piątek, 17 października 2014

Bakłażany duszone i jajko w koszulce

Bakłażany uwielbiam bezgranicznie ... prawie tak samo bardzo jak pomidory :) Mogę je jeść w ramach każdego posiłku i na setki sposobów, choć te najprostsze wersje kuszą mnie zawsze najbardziej.
Dzisiejsze danie to patent na późne (np. weekendowe) śniadanie, podpatrzony w książce Sophie Dahl. Jem je najczęściej z kromką świeżego razowca, którą cudownie jest później wytrzeć talerz , ale podane bez jajka - z kaszą, ryżem czy makaronem będzie równie dobre. Zapieczone na spodzie z ziemniaków (np takich pozostałych z poprzedniego dnia) i posypane kozim serem, stanie się bardzo sycącym obiadem ... czarować można do woli :)
Wiem, bakłażan czasem niewprawionym kucharzom sprawia problemy - wychodzi gąbczasty i niedorobiony,  ale to jedno z tych dań, na których łatwo poćwiczyć. Polecam gorąco :)




środa, 25 czerwca 2014

Czekoladowy jaglany pudding w wersji śniadaniowej

Dziś wpis polecający. Czy jest jeszcze ktoś, kto nie próbował budyniu czekoladowego z Jadłonomii????
Myślę, że samo zerkniecie na fotę tego deseru u Marty wystarczy, żeby ślinianki dały nam do wiwatu i nie pozwoliły zapomnieć :)
Smak idealnie skrojony dla mnie - czekolada, chilli i jedwabisty gładki mus.
Zakochałam się w nim zaraz po publikacji na blogu i cyklicznie do niego wracam, robiąc go dla siebie, lub zdrowo dogadzając mojej domowej młodzieży. Jedyne co zmieniam to dodaję odrobinę mniej daktyli bo da nas jest jednak ciut za słodki.
Pyszny w wersji pikantnej, ale bez chilli również.
Dla mnie był odkryciem, bo jaglaną kaszę lubię i jadam od zawsze, ale zazwyczaj w postaci obiadowej, wytrawnej.
W wersji słodkiej średnio chętnie, za wyjątkiem wyżej wspomnianego budyniu, ale to taki rozpustny deser raczej.

Na tym mogłabym skończyć ten wpis, bo tam mamy wersję idealną, ale przypomnienie o nim chcę rozbudować jeszcze trochę i przedstawić odsłonę śniadaniową.
Zwyczajniejszą, mniej słodką, mniej czekoladową i mniej kaloryczną.
Dziś taką właśnie zaczęłam dzień. To trochę taka poranna kasza, trochę pudding.
Jedzony z owocami, orzechami czy płatkami migdałowymi syci ciało, duszę i oko :)
Polecam całą sobą.



wtorek, 24 czerwca 2014

Musli domowe "z patelni"

Ostatnimi czasy moda na koktajle zdominowała pierwsze śniadania.
Też jej z przyjemnością uległam, bo nie ma co mówić, są lekkie, sycące i zastrzykiem energii na głowę biją kawę. Ale jako, że gluten mi nie straszny nie zapominam też o płatkach. Płatki dobre są zawsze.
Jesienią i zimą lubimy zaczynać dzień od ciepłego posiłku, więc pierwsze śniadanie to najczęściej płatki gotowane (lub kasza). Lato natomiast to pora, w której dominuje granola czy musli z jogurtem.

Granolę i musli znamy wszyscy, różnicę między nimi też w większości - granola jest pieczona, słodka i chrupiąca, a musli "surowe" i mniej kaloryczne.
Pierwsza jest traktowana przeze mnie trochę jak zdrowe słodycze, musli jak "fitnessowe" śniadanie ... Oba zdrowe ale kaloryczność rożna...
Przepis, który dziś podaję, to tak naprawdę wersja pośrednia - płatki prażone i chrupiące, ale nie tak słodkie jak klasyczna granola. My nie dodajemy do nich suszonych owoców, bo lubimy płatki z jogurtem naturalnym, bananem i sezonowymi owocami, a wtedy smaków słodkich byłoby jak dla mnie za dużo.
Takie musli(granolę) lubię najbardziej i takie, najlepsze na świecie (moim zdaniem) robi mój mąż.
To on stoi przy patelni i cierpliwie miesza płatki, żeby idealnie równomiernie się prażyły... To jego cierpliwe mieszanie to trochę taki sekretny składnik.
Jak zadaję mu pytanie czy nie wolałby wrzucić wszystkiego na blachę, wsunąć do piekarnika i mieć z głowy, spogląda na mnie takim wzrokiem, że wiem od razu, że to nie to samo...
Dziś zrobił kolejną porcję, a ja tylko patrzyłam mu na ręce, spisałam proporcje i zrobiłam zdjęcia.





środa, 18 czerwca 2014

pasta ze słonecznika i pieczonej marchewki

Czasem o różnych rzeczach zapominam ... także tych smakowych. Całe miesiące czegoś nie robię, a później przypominam sobie przypadkowo i wpadam w zachwyt.
Wczoraj piekłam marchewki w zupełnie innym celu i uświadomiłam sobie, że o czymś zapomniałam na zdecydowanie za długo.
Pasta!!!
Jedna z moich ulubionych. Jak ją jem zawsze jest tą ulubioną najbardziej, ale to samo mam jeszcze z kilkoma innymi wariacjami, więc obiektywna nie jestem na pewno ;)
Uwielbiam jej delikatną słodkawo-orzechową nutę, bez udziwniania, a jednak wyjątkową.
Słonecznik dzięki namoczeniu nabiera zupełnie nowej jakości, a pieczona marchewka ... to klasa sama w sobie.
Ma wady - trzeba ją zacząć przygotowywać dzień przed (moczenie słonecznika), ale to jej jedyna wada... no może jeszcze jedna - nie jest specjalnie piękna :)
Tak czy siak gorąco polecam.



środa, 21 maja 2014

Sałata ze szparagami, awokado i jajkiem w koszulce

To moje ulubione drugie śniadanie sezonu szparagowego. Oczywista oczywistość, a wygląda i smakuje bosko i...  łączy wszystko to co lubię najbardziej :)
Jako uzupełnienie tej "sałatki" służą mi wymiennie: rzodkiewki, suszone pomidory z oliwy, zielony groszek i pokrojony szczypior lub dymka. Z kromką świeżego razowca lub tostem razowym smakuje jak śniadanie bogów.
Jajko w koszulce można oczywiście zastąpić zwykłym gotowanym, zapakować wszystko do pudełka i zabrać jako przekąskę do pracy.
Polecam póki jeszcze trwa sezon szparagowy :)