Wstyd się przyznać, ale jeszcze do niedawna zupełnie nie znałam zupy chrzanowej.
Nie było jej w tradycyjnym menu świątecznym w moim domu rodzinnym, a później... jakoś tak nigdy mnie nie nie naszło na chrzan w zupie.Zresztą przez lata z chrzanem byłam na bakier trochę, bo kojarzył mi się nieprzyjemnie ze smakiem gotowanej kiełbasy, której w dzieciństwie nie znosiłam...
Tak czy siak w tym roku przed Wielkanocą zaczarował mnie przepis, który zobaczyłam na Jadłonomii i musiałam spróbować.
Zakochałam się oczywiście i już w kilku odsłonach zupę chrzanową serwowałam od tego czasu.
Podaję przepis na wersję porowo-chrzanową z dodatkiem cukinii, ale sprawdza się świetnie w innych, delikatno warzywnych wersjach (z zielonym groszkiem, większą ilością korzenia pietruszki czy kalarepą).
Zupa porowa z chrzanem
Składniki:
(na 4-6 porcji)
- 5 dużych porów
- szklanka pokrojonej w kostkę cukinii
- 2 duże korzenie pietruszki
- 2-3 pędy selera naciowego
- pęczek liści lubczyku (można zastąpić suszonym)
- 3 spore łyżki tartego chrzanu
- kulka mozzarelli (można zastąpić dużym ziemniakiem i kilkoma łyżkami zmielonych migdałów)
- 2-3 liście laurowe,
- 2 ziarenka ziela angielskiego,
- sól, pieprz,
- odrobina dobrego oleju lub klarowanego masła
Białe części porów kroimy na plasterki.
W garnku z grubym dnem podgrzewamy odrobinę oleju lub klarowanego masła, wrzucamy pory, ziele angielskie, liście laurowe, solimy i podduszamy chwilę.
Wrzucamy pokrojoną resztę warzyw - pietruszkę, seler,cukinię (i ziemniak jeśli go dodajemy) Zalewamy wodą (ok. 1-1,5 litra).
Wrzucamy lubczyk i całe zielone części porów pozbawione suchych fragmentów (możemy lubczyk i pory związać sznurkiem, wtedy łatwiej nam je będzie wyłowić przed miksowaniem).
Gotujemy na małym ogniu aż warzywa zmiękną.
Wyławiamy większe pędy lubczyku, zielone części porów, liście laurowe i ziele angielskie.
Dodajemy chrzan, mozzarellę (lub mielone migdały) i miksujemy wszystko blenderem na gładki krem.
W razie potrzeby dolewamy odrobinę wody.
Solimy i pieprzymy do smaku.
Podajemy z koperkiem, skropioną olejem lnianym.
Smakowicie wygląda ta zupka:))Ja chrzan kocham bardzo,ale tylko ten prawdziwy,świeżo wykopany i pieczołowicie starty;)Słoiczkowym,sklepowym wynalazkom mówię stanowcze nie:)Pozdrawiam cieplutko:)
OdpowiedzUsuńja też tylko taki - w słoiczkowym przeraża mnie skład :) Buziaki pozdrowieniowe wzajemne :)
OdpowiedzUsuń