Puddingi z nasion chia czy tapiokowych kuleczek, zawładnęły kilka lat temu masową wyobraźnią i pojawiły się we wszystkich możliwych knajpach dla roślinożerców i z roślinożercami sympatyzujących. Konkretnie ta wersja tapiokowego puddingu, była swojego czasu moim ulubionym deserem podawanym w poznańskim "Wypasie" ... do którego cyklicznie zaglądam.
Deser bardzo prosty w przygotowaniu, więc od kilku lat przyrządzamy go w wielu różnych wersjach w domu, ale do tego konkretnego zestawu (mango + kokos), wracam najchętniej w sezonie jesienno-zimowym, w ramach walki z jesienną szarówką.
Przyjemnie mami dalekowschodnią nutą i słonecznie stymuluje ślinianki :)
Przyjemnie mami dalekowschodnią nutą i słonecznie stymuluje ślinianki :)
Pudding z tapioki z mango
(4-6 porcji)
- 400 ml mleka kokosowego (1 puszka)
- 400 ml mleka migdałowego lub ryżowego
- 1/2 szklanki drobnych kuleczek tapioki
- nasiona wyskrobane z 1/2 laski wanilii)
- 3 łyżki cukru muscovado (ksylitolu lub dowolnego ulubionego słodzidła)
- 1 duże dojrzale mango
Przygotowanie:
Tapiokę zalewamy mlekiem i odstawiamy na 45-60minut.
Dodajemy cukier, wanilię i gotujemy całość na małym ogniu (mieszając bo tapioka ma tendencje do przywierania), aż tapioka stanie się zupełnie przeźroczysta (ok.15 min).
Przelewamy do pucharków i odstawiamy do przestygnięcia.
Mango obieramy, pozbawiamy pestki, miksujemy i wykładamy na przestudzony pudding.
Podajemy.
Ten słoneczny kolor faktycznie stymuluje :)
OdpowiedzUsuńPyszności :)
Uwielbiam!
OdpowiedzUsuńtak sie to robi!
OdpowiedzUsuń