Klasyczny śmietankowy tofurnik męczył mnie bardzo długo. Wszystkie domowe próby i wszystkie testowania gotowych ciast, w wersjach najprostszych tj. waniliowej czy śmietankowej, kończyły się delikatnym zawodem i wiecznym "ale". Ten WRESZCIE mnie kupił bez reszty :) Jest dokładnie taki jak trzeba, kremowy, delikatny, pyszny i baaaardzo śmietankowy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BOŻE NARODZENIE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BOŻE NARODZENIE. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 17 grudnia 2018
poniedziałek, 4 grudnia 2017
Trufle czekoladowe
Na blogu jest już kilka przepisów na zdrowe i pyszne pralinki , ale nigdy za wiele pomysłów na słodycze i własnoręcznie przygotowane upominki. Te pralinki/trufle są mocno czekoladowe, baaaardzo łatwe do zrobienia i pyszne. Niezawodne mikołajkowe last minute.
niedziela, 18 grudnia 2016
Pierogi bezglutenowe
Są potrawy, które na bezglutenowe przerabia się łatwo, ale i takie, od których potrafi rozboleć głowa. Ciasto pierogowe należy niestety do tych bardziej problematycznych. Przepisów na nie jest wiele, ale albo w smaku są szkliste i nijakie, albo ich elastyczność pozostawia wiele do życzenia.
To dzisiejsze ciasto stawia na mieszankę różnych mąk, tj takich, które zapewniają elastyczność (głównie tapioka) i bardziej wyraźny smak (mąka gryczana).
Praca z takim ciastem wymaga ciut innej taktyki i więcej cierpliwości, ale efekt, tj smak samego ciasta, jest bardzo zbliżony do tego, które znamy z tradycyjnych pierogów.
czwartek, 15 grudnia 2016
Boczniakowa zupa bezrybna
Baza dzisiejszej zupy, to tak naprawdę produkt uboczny, bo wykorzystuje wywar pozostały po gotowaniu selerowych plastrów z przepisu na "selerybę" KLIK. Produkt uboczny, albo kolejny dobry powód żeby selera a'la ryba przygotować. Część mojej rodziny twierdzi nawet, że to seler a'la ryba jest ubocznym produktem pozostałym po przygotowaniu tej boskiej zupy ale... nie mnie rozstrzygać ;)
Tak czy siak jest to jedna z naszych ulubionych zimowych zup bulionowych. Może nie specjalnie wartościowa w warzywa czy białko, ale znakomita w roli przystawki do bardziej treściwego obiadu (czy kolacji). Roboczo nazywam ją zupą bezrybną (morski smak glonów potęguje rybne skojarzenia), ale nie umiem powiedzieć czy jest to faktycznie smak jakkolwiek zbliżony do klasycznej. Tą w każdym razie gorąco polecam.
wtorek, 13 grudnia 2016
Seler a'la ryba
Kotlety z selera, udające rybne filety, zna każdy wegetarianin siermiężnych lat dziewięćdziesiątych. Podobnie jak proteina sojowa a'la schabowy i flaki z boczniaków, rozpalały "masową" wegetariańską społeczność, bardziej niż dziś pudding chia i wegańskie bezy z wody po cieciorce.
Kotlety z selerowych plastrów lub bezrybne pulpety, brylowały w jedynym ówczesnym wegetariańskim "portalu informacyjnym" czyli w "wegetariańskim świecie" i serwowane były w wrocławskiej Vedze.
Mówiąc, że znał je każdy ówczesny roślinożerca nie przesadzam ani trochę... znał nawet taki co to (wtedy) nie za bardzo lubił rybne przypominacze, czyli np ja. Zaryzykowałabym nawet tezą, że co prawda trochę później, ale wciąż jeszcze na długo przed nastaniem mody na sushi, niejeden z roslinożerców myślał, że nori to taki typowo wegetariański specyfik, mający umilać życie stęsknionym rybnego smaku roślinożercom ;)
Oczywiście selerowe kotlety pojawiały się i na naszym stole, przyprawione "przyprawą do ryb", obtoczone pokruszonymi płatkami kukurydzianymi i usmażone na złoto, ułatwiały zabawę w "typowo polski obiad".Mówiąc, że znał je każdy ówczesny roślinożerca nie przesadzam ani trochę... znał nawet taki co to (wtedy) nie za bardzo lubił rybne przypominacze, czyli np ja. Zaryzykowałabym nawet tezą, że co prawda trochę później, ale wciąż jeszcze na długo przed nastaniem mody na sushi, niejeden z roslinożerców myślał, że nori to taki typowo wegetariański specyfik, mający umilać życie stęsknionym rybnego smaku roślinożercom ;)
Przypomniały mi o nich swego czasu otwarte klatki KLIK (polecam obejrzeć tym, których zawijanie selera w nori manualnie przerasta), a rok czy dwa później wyniosły je na salony dwie kultowe Panie czyli WeganNerd i Jadłonomia... Wszak moda się lubi powtarzać :)
środa, 7 grudnia 2016
Pierogi z kapustą i grzybami
Jakiś czas temu, przeglądając stary babciny zeszyt z przepisami, stwierdziłam ze smutkiem , że mimo całej masy bezcennych przepisów na mniej lub bardziej wymyślne dania, brakuje mi w nim kilku tych najprostszych, codziennych, typu: zwykła, gotowana biała kapusta czy kluski z jabłkami. Babci pewnie wydawały się zbyt banalne by o nich pisać (przecie "ręka sama pamięta") a ja, mimo że starałam się zapisywać i zapamiętywać jak najwięcej, też nie wszystko dziś umiem odtworzyć tak dokładnie jak bym chciała.
Przypomniałam sobie o tym bólu serducha, przy planowaniu tegorocznych grudniowych wpisów i postanowiłam nie pomijać, początkowo odrzuconej wigilijnej oczywistości tj. pierogów z kapustą i grzybami.
Oczywista oczywistość jest taką tylko dla mnie i tylko teraz, nie wiem czego kiedyś przyjdzie żałować i komu ;)
poniedziałek, 21 marca 2016
Pasztet warzywno-orzechowy z czarnuszką
Świąt roślinożercy bez pasztetów sobie nie wyobrażam, ćwikła czy sos tatarski same nie miałyby bez nich racji bytu.... Układając w głowie tegoroczny zestaw nie mogłam pominąć tego przepisu, bo powstał z tęsknoty za jednym z moich ulubionym pasztetów - dyniowym KLIK. Bazą tego są co prawda warzywa korzeniowe, ale wachlarz smaków mamy bardzo zbliżony. Podobna jest też jego tekstura i łatwość krojenia (mimo, że nie ma w nim kaszy czy płatków). Idealny pasztet na pożegnanie zimy :)
sobota, 12 marca 2016
Sos bezmięsny (pieczeniowy) do klusek
Wielkopolskie "kluski na parze", "szagówki" lub tradycyjne kluski śląskie, z nieśmiertelną gotowaną kapustą, to jedne z tych dań, do których zwykły wachlarz sosów roślinożercy nie wystarcza. Pomidorowy to kompletnie nie ta bajka, warzywny jest zbyt wielosmakowy, pieczarkowy czy grzybowy od biedy daje radę, ale nic nie zastąpi tu jednorodnego gładkiego sosu z wyraźną nutą "wędzono-smażoną". Takie niezbędne, bardzo wyraźne niby nic...
Lata temu (na początku mojego mięsoniejedzenia), na wszelkie kluskowe okazje, moja mama przygotowywała dla mnie oszukany sos mięsny, tj. soczewicowy z karmelizowanym cukrem i cebulą. Prawie o nim zapomniałam, bo na co dzień rzadko gotujemy dania, które jakkolwiek wpisują się w taki najbardziej typowy polski schemat. Kiedy półtora roku temu Marta Dymek wstawiła na swojego bloga roślinny sos pieczeniowy KLIK, zapachniało mi nostalgicznie i wróciłam do maminej metody, mocno jednak podrasowanej patentem Marty. I tak zeszłoroczna zima minęła nam pod znakiem cyklicznych obiadów "prawie patriotycznych"... Tradycja zdecydowanie warta podtrzymania ;)
Lata temu (na początku mojego mięsoniejedzenia), na wszelkie kluskowe okazje, moja mama przygotowywała dla mnie oszukany sos mięsny, tj. soczewicowy z karmelizowanym cukrem i cebulą. Prawie o nim zapomniałam, bo na co dzień rzadko gotujemy dania, które jakkolwiek wpisują się w taki najbardziej typowy polski schemat. Kiedy półtora roku temu Marta Dymek wstawiła na swojego bloga roślinny sos pieczeniowy KLIK, zapachniało mi nostalgicznie i wróciłam do maminej metody, mocno jednak podrasowanej patentem Marty. I tak zeszłoroczna zima minęła nam pod znakiem cyklicznych obiadów "prawie patriotycznych"... Tradycja zdecydowanie warta podtrzymania ;)
poniedziałek, 21 grudnia 2015
Nalewka pomarańczowo - korzenna (szybka)
Z góry zaznaczam, że żaden ze mnie nalewkowy ekspert. Popełniam je raz na czas jakiś z dużą przyjemnością, ale bez wieloletniego doświadczenia i nalewkowej historii rodowej ;) Może dlatego, że nalewki potrzebują dużo czasu, a ja jestem raczej z tych w gorącej wodzie kąpanych... Jest jednak kilka przepisów na nalewki błyskawiczne i właśnie taka jest ta dzisiejsza, pomarańczowo-korzenna. W smaku zdecydowanie świąteczna, o barwie przyjemnie rozświetlającej zimowe ciemnice. Potrzebuje minimum 2-3 dni, więc dziś przygotowana, może być skosztowana jeszcze w trakcie tegorocznej Wigilii, lub przysłuży się tym, którzy szukają pomysłu na własnoręcznie wykonany prezent.
niedziela, 20 grudnia 2015
Boczniakowe sledzie po kaszubsku
To moja ulubiona wariacja na temat roślinnych śledzi i pozycja, której na pewno nie zabraknie na naszym tegorocznym świątecznym stole. Jeśli boicie się, że bocznikowe śledzie w formie podstawowej KLIK, będą tylko i wyłącznie "śledziowe", to warto spróbować właśnie tych podkopconych pomidorami (szczególnie jeśli lubiliście wersję oryginalną). Jednak jak wszystkie udawane ryby, niosą spore ryzyko dyskusji przy stole, na tematy... nazwijmy to "egzystencjalne". Dobrze mięć pewność, że to uniesiemy ;)
sobota, 19 grudnia 2015
Boczniakowe sledzie w oleju
Poza tym, że boczniaki same w sobie są oczywiście wyborne, mają wielki talent w graniu ról różnych mięsnych, czy rybnych zamienników... wie o ty każdy roślinożerca z dłuższym stażem. W kuchenne zamienniki od czasu do czasu bawimy się wszyscy, bez względu na to czy się do tego przyznajemy, czy nie. Bawimy się z różnych powodów - dlatego, że zwyczajnie tęsknimy za smakiem ryby, czasem bo mamy ochotę pobawić się w kuchennego magika, a czasem żeby utrzeć nosa rodzinie i zadrwić z ich kubków smakowych. Tym razem boczniaki udowadniają nam, że wege dieta, nie oznacza wykluczenia przy świątecznym stole, smaku klasycznych śledzi w oleju.
środa, 9 grudnia 2015
Uszka z grzybami
Na pewne smaki czekamy cały rok, a ich wspomnienie mamy wdrukowane jak podskórny tatuaż. Kapusta z grochem musi być dokładnie taka, jaką robiła mama i babcia, sernik taki jaki robię od lat, a barszcz w tej wersji, którą bezgranicznie uwielbia mój mąż... Wigilia to czas kiedy mocno ograniczam kulinarne rewolucje i twórczo wyżywam się w tych mniej bazowych pozycjach, albo ... tylko delikatnie koryguję sposób ich serwowania (np. przez wiele lat kiedy moi chłopcy przechodzili fascynację fantasy, nasze uszka KONIECZNIE musiały być szpiczaste, czyli elfie...)
Wigilijny barszcz i uszka z suszonymi grzybami, to dla mnie właśnie takie smaki nie do ruszenia, "od zawsze" przygotowywane według tej samej receptury, bo... lepiej się już chyba nie da :)
Wigilijny barszcz i uszka z suszonymi grzybami, to dla mnie właśnie takie smaki nie do ruszenia, "od zawsze" przygotowywane według tej samej receptury, bo... lepiej się już chyba nie da :)
niedziela, 6 grudnia 2015
Ciasto makowe z jabłkami, bezglutenowe
To ulubiony makowiec mojej mamy. Bardzo prosty w przygotowaniu, bezglutenowy z konieczności, lekki, delikatnie słodki i rozpływający się w ustach. Klasyczny, jak większość naszych świątecznych dań, pachnący rokrocznym czekaniem na wspólną, wielopokoleniową kolację. Jedna z tych pozycji, której nie umiem pominąć w podstawowym zestawieniu świątecznych potraw.
niedziela, 25 października 2015
Bigos wege
Uwielbiam bigos... Wiem, bluźnię, już słyszę rechot "co wegetarianin może wiedzieć o bigosie"... Pewnie niewiele, bo smak tradycyjnego ledwo pamiętam, ale ten który robimy od lat, wydaje mi się cudem natury wręcz ;) Jedwabisty dzięki cukinii, białkowy dzięki proteinie sojowej (i ewentualnie jeszcze ciecierzycy czy soczewicy), aromatyczny za sprawą jałowca, suszonych grzybów i śliwek... Lżejszy niż tradycyjny, choć też wymagający długiego gotowania i trochę cierpliwości, ale wart wszystkiego...
niedziela, 19 kwietnia 2015
Tarta czekoladowa na migdałowym spodzie
Tarty i wszelakie kruche spody to moje ulubione ciacha... niestety ;)
Dziś przepis na kolejną wersję tego typu deseru, ale na spodzie bez dodatku jakiegokolwiek zboża. Pierwszy raz zrobiłam ją w tym roku przed Wielkanocą, szukając sposobu na bezglutenowy mazurek dla mamy i przypadła nam do gustu na tyle, że na stałe wchodzi do zestawu ulubionych deserów (nie tylko wielkanocnych). Jeśli lubicie wszelkie bakaliowe ciacha typu florentynki, to zasmakuje Wam i ta tarta. Czekoladowo pomarańczowa, na spodzie z chrupiących migdałów i żurawiny... Pyszna :)
poniedziałek, 16 marca 2015
Ciasto marchewkowe z kremem kokosowym
Mimo, że pachnące przyprawami korzennymi marchewkowce, kojarzą nam się raczej z ciastami środka zimy ( i grudniowymi świętami), to właśnie teraz wychodzą one najlepsze, bo... u schyłku zimy mamy najsłodsze marchewki.
Marchewkowiec to ciasto uniwersalne, kradnie serca wszystkim i idealnie sprawdza się w wielu rolach - świetny jako zwykły domowy deser ale i jako tort na specjalne okazje.
Pyszny, niezawodny, prosty w przygotowaniu, idealny dla niewprawionych cukierników (nie wymaga miksera), dietujących (kaloryczny, ale pełne wartości odżywczych, a nie kalorii pustych), dzieci (słodki, a zdrowy) i alergików (łatwo można w nim pominąć mleko i jaja).
Pyszny, niezawodny, prosty w przygotowaniu, idealny dla niewprawionych cukierników (nie wymaga miksera), dietujących (kaloryczny, ale pełne wartości odżywczych, a nie kalorii pustych), dzieci (słodki, a zdrowy) i alergików (łatwo można w nim pominąć mleko i jaja).
Polewą klasycznego marchewkowca jest zwykle serek kremowy (typu philadelphia) utarty z cukrem i masłem, ale my często zastępujemy serek gęstym mlekiem kokosowym - dzięki temu w mogą je jeść także unikający nabiału czy weganie.
Właśnie na taką, kokosową wersję ciasta marchewkowego zapraszam dziś.
Właśnie na taką, kokosową wersję ciasta marchewkowego zapraszam dziś.
środa, 7 stycznia 2015
Sałatka z buraków i pomarańczy
Zima to co prawda średnia pora na surowizny, ale ja bez surowego nie potrafię. Dwie moje ukochane zimowe sałatki to buraczane carpaccio i sałatka z pomarańczy i czerwonej cebuli. Dzisiejsza jest ich kombinacją, więc oczywiście też ją uwielbiam do granic. Pewne połączenia nie nudzą mi się nigdy :)
Ta sałatka jest sycąca, lekka i pyszna. Świetnie się sprawdza na imprezach (kolorowa i efektowna), jako codzienny dodatek obiadowy (np z zapiekanką porową z tego przepisu lub dowolną wytrawną tartą :), albo jako lunchowe lekkie danie, z kromką świeżego razowca lub bagietką.
wtorek, 23 grudnia 2014
Buraczane brownie
Znów ciasto i znów w odchudzonej wersji. Tym razem będzie o jednej z lżejszych wersji rozpustnie czekoladowego ciasta. Wilgotne, baaaaardzo czekoladowe, zdrowe i stosunkowo małokaloryczne - skusi łasuchów i idealnie wpasuje się jako propozycja dla tych, którzy nie bardzo mają ochotę, dokładać sobie kalorii typowych dla tradycyjnych świątecznych wypieków. Jest proste w przygotowaniu, można je upiec nawet na ostatni moment (pod warunkiem, że upieczemy wcześniej buraki). Z dodatkiem przyprawy do pierników może udawać świąteczny piernik :)
Tych, którzy się boją buraków w cieście zapewniam, że w wypiekach sprawdzają się znakomicie. Dodają wilgoci, sprawiają, że można bardzo mocno ograniczyć dodatek tłuszczu i cukru, a same w sobie są niewyczuwalne, uzupełniając za to świetnie smak czekolady.
Idealna propozycja na czas łasuchowania bez wyrzutów sumienia :)
Lekki sernik z makiem na śliwkowo-czekoladowym spodzie
Ten przepis to sernik tradycyjny, ale dużo lżejszy niż zwykłe serniki pieczone z masłem, bo zamiast tłuszczu mamy tu mleko kokosowe. Sernik biały jak śnieg (którego nam zdecydowanie brakuje), utrzymany w klimacie świątecznym - z makiem, na czekoladowym spodzie, z orzechami i suszonymi śliwkami. Pieczony moją ulubiona metodą tj. dłużej i w niskiej temperaturze, dzięki czemu jest cudownie kremowy, jak najpyszniejszy deser.
To idealny sernik dla tych, którzy mają ochotę na tradycyjny smak, ale chcą też dyskretnie obciąć kalorie ... w ekstremalnej wersji można jeszcze pominąć polewę ;)
poniedziałek, 15 grudnia 2014
Kapusta czerwona z pomarańczą i suszonymi śliwkami
Dziś przepis na czerwoną kapustę z pomarańczowo-śliwkową "wkładką". Niby ten sam skrypt słodko kwaśny co w klasycznej, gotowanej modrej kapuście (którą zresztą uwielbiam), ale zamiast cukru mamy tu suszone śliwki i pomarańczę, a zamiast zwykłego octu - balsamiczny lub jabłkowy.
Ta kapusta jest wyraźnie korzenna i świetna do świątecznego obiadu, choć ... ja najbardziej lubię ją na codzienny zimowy obiad - podaną z kopytkami i sosem pieczarkowym :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















