Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieczarki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieczarki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 listopada 2019

Kotlety pieczarkowe


Kotlety pieczarkowe (obok sojowych "schabowych"), były moim głównym obiadowym zamiennikiem mięsa, w zamierzchłych latach 90. Do dziś mam do ich spory sentyment i z rozrzewnieniem wspominam ich babciną, czy mamina wersję. Były klasyczne w smaku i mocno pieczarkowe, ale też ze sporym dodatkiem jajka (wieczna obsesja, że nastolatka potrzebuje duuuuużo białka).
Moja dzisiejsza wersja, to zabawa z tamtym  klasycznym smakiem, wzbogacona białkiem z fasoli, a przyrządzona tak, że nie wymaga stosowania zagęszczaczy, typu płatki owsiane czy kasza jaglana. Kotlety, które idealnie się sprawdzą w zestawie z ziemniaczanym pure i klasyczną surówką. 




piątek, 8 września 2017

Kotlety kalafiorowo pieczarkowe

Lato zwykle mocno ogranicza moją kalafiorową fantazję, do ukochanej, powtarzanej dzień w dzień,  sałatki z surowego kalafiora i pomidorów KLIK. Tegoroczne chłody trochę ten ciąg zaburzyły i jeśli miałabym typować wygranego w konkursie " najczęściej powtarzany kalafior późnego lata", to zdecydowanie wygrałyby kotlety. Steki, kofty czy bardziej tradycyjne - kotlety kalafiorowo pieczarkowe. Wszechstronność to drugie imię kalafiora.


środa, 29 marca 2017

Tempeh i szpinakowo-pieczarkowe curry

Mocny bukiet przypraw i pierwszy tegoroczny szpinak, uderzają do głowy prawie tak samo mocno jak ciepłe wiosenne słońce. A kiedy ten zestaw uzupełnimy plastrami zamarynowanego, podsmażonego tempehu, mleczkiem kokosowym i kiełkami fasolki mung, moje ślinianki wariują jak rozkręcony przedszkolak. Uwielbiam.


środa, 12 października 2016

Placki dyniowe z sosem pieczarkowym

Jesienią, placki ziemniaczane na chwilę odchodzą w zapomnienie, a panowanie nad plackowym światem przejmują te dyniowe. Banalnie proste w przygotowaniu, świetne z wieloma dodatkami i kolorem rozświetlające szarą, jesienną rzeczywistość.


czwartek, 31 marca 2016

Tofucznica z pieczarkami

Wszelkie roślinne zamienniki tradycyjnych potraw to temat niekończących się dyskusji... że "po co podrabiać", że "jak się już z czegoś rezygnuje, to ponosząc pełne konsekwencje", że "to nie to samo w smaku" lub, że "tofu jest beeee"... Ja jestem z tych co z lubością poszerzają spektrum roślinnego gotowania, lubię różnorodność smaków, baaaardzo lubię zabawę w kuchni i (co najważniejsze) uwielbiam tofu, więc jestem oczywiście na TAK. 
Tofu samo w sobie ma smak nijako-tekturowy, ale jest cudownie plastyczne i jeśli tylko je troskliwie dopieścić, lub potraktować  jako "budulec", daje nieograniczone możliwości smakowe... Prawie tak samo nieograniczone jak kasza jaglana :)
Dzisiejsza tofucznica, to jedna z prostszych potraw z tofu, dobra dla ocieplenia stosunków z tofusceptykami. Świetnie znana wszystkim weganom, obecna na wielu wege blogach i choć jest kopią tej jajecznej, radzę dać jej szansę ... bo jest po prostu bardzo smaczna.

sobota, 19 marca 2016

Kotlety pieczarkowo-jaglane

Dziś prosty przepis na bezmięsne kotlety. Nie ma w nich nic zaskakującego dla wieloletnich roślinożerców, ale na pewno ucieszą tych początkujących. Przygotowane z łatwo dostępnych składników, nie wymagające blendowania, czy mielenia - bezproblemowe. Idealne dla tych, którzy wolą klasyczne znane smaki i swojski zestaw przypraw bez wydziwiania. Zwyczajnie pyszne.
Łatwo za ich pomocą  przekonać do jaglanki nawet największych kaszosceptyków. 


sobota, 11 kwietnia 2015

Zupa pieczarkowo-fasolowa

Gęsta, pieczarkowa zupa, ale bez grama mąki czy śmietany. 
Wymyślił ją kilka lat temu mój mąż, w odpowiedzi na moje wybrzydzanie, że zwykła śmietanowa pieczarkowa to zupa nic - kalorie praktycznie bez składników odżywczych. Patent z fasolą jest prosty, genialny i ... nie nowy. Zabielanie zup strączkowymi, widziałam już oczywiście wielokrotnie (głównie na wegańskich blogach), ale dla nas to wtedy nie było takie oczywiste ;) Fasola sprawdza się tu idealnie - świetnie się łączy z pieczarkami i stanowi kremową bazę - jest delikatna, choć ciągle delikatnie wyczuwalna w smaku. Ten przepis polecam szczególnie dietującym i tym, którzy z jakiś przyczyn unikają nabiału czy glutenu, a lubią konsystencję i kremowość klasycznych, zabielanych zup. Nie można jej chyba nie polubić, my w każdym razie nigdy już nie wróciliśmy do zwykłej wersji :)



sobota, 28 marca 2015

Pieczeń z selera

To danie chodziło za mną długo, tj odkąd zobaczyłam je w książce Jamiego Olivera. Później przypomniała mi o nim Sylwia, z zaprzyjaźnionego bloga chlebem i solą i już nie było odwrotu :) Od tego czasu robiłam pieczeń z selera już kilkukrotnie, bo oczywiście jest wyśmienita. 
Ja najbardziej lubię podaną z gęstym i wyraźnie kwaskowym sosem pieczarkowo - porowym (jak poniżej), ale polecam też przy tej okazji wypróbować  pieczeniowy sos Marty Dymek z Jadłonomii.
Seler przygotowany w ten sposób jest delikatny, orzechowy, kremowy w środku, z pysznie aromatyczną skórką i ... daje sporo możliwości smakowych, bo zestaw przypraw możemy zmieniać w zależności od osobniczych preferencji (ja zmieniam zioła, ale zawsze zostaję przy jałowcu, wędzonej papryce i kolendrze). Przypadnie do gustu wszystkim miłośnikom selera i tym, którzy zwyczajnie lubią zabawę w kuchni.
Świetnie sprawdzi się w roli świątecznego obiadu
... ale na pewno zapoczątkuje sporo dyskusji przy stole ;)


środa, 21 stycznia 2015

Placki po "węgiersku"

Nie zliczę ile razy przez ostatnie dwadzieścia kilka lat usłyszałam frazy typu: "chętnie zrezygnowałbym z mięsa, ale żaden facet długo nie pojedzie na sałacie", albo "ale wiesz twoi faceci jednak muszą zjeść coś treściwego?" lub "ja dużo ćwiczę i biegam, więc nie mogę być wege", czy ostatnio: "latem fajnie,  fajnie, ale ja zimą po nartach muszę zjeść jakiś konkret" ...
Już nawet na tego typu stwierdzenia/pytania nie odpowiadam, ale pamiętam jeszcze ile kosztują stresu ... szczególnie mamy wegetariańskich dzieci czy nastolatków płci męskiej ;)
Ten post to jednak nie rozważania na temat diety, zdrowia, tego ilu sportowców nie je mięsa, ile białka w białku, tłuszczu w tłuszczu, czy czego tam jeszcze. Dziś przepis zupełnie nie dietetyczny, mający pokazać, że nawet męski żołądek, zimą i po wysiłku fizycznym, można przyjemnie nasycić czymś zwyczajnym, treściwym i wartościowym, ciągle jednak bez kawałka mięsa :)



środa, 7 stycznia 2015

Bakłazanowo - pieczarkowe "curry" z kaszą jaglaną

To propozycja codziennego obiadu. Nic szokującego czy wyrafinowanego, ot dobre na chłody, warzywne curry. Z bakłażanem, pieczarkami i pomidorem, bez zaskakujących i specjalnie "wegetariańskich", czy "wegańskich" dodatków ;). Proste do zrobienia, sycące, aromatyczne i rozgrzewające. Zwyczajnie pyszne.
Ten przepis przyda się szczególnie tym, którzy z gotowaniem i dietą wegetariańską zaczynają, lub tym którzy mają osobę roślinożerną nakarmić, a nie bardzo mają pomysł czym :)



piątek, 28 listopada 2014

Gołąbki z kaszy jęczmiennej i soczewicy

Nieczęsto robię klasyczne, kapuściane gołąbki. Częściej te letnie - zawijane w liście botwiny czy winogron, bo tak prościej i szybciej. Przychodzi jednak czas, kiedy szarość za oknem dokucza dotkliwiej i bardziej nas ciągnie w stronę klasycznych smaków z dzieciństwa i kulinarnego samodogadzania. Gołąbki są jednym z pomysłów na takie dni.
Najczęściej robię je na bazie kaszy jęczmiennej, z prostego powodu - to kasza najmniej lubiana przez moich facetów, a w gołąbkach zjadają ją zachwyceni.
To przepis klasyczny (jak na niemięsożerców), pozbawiony udziwnień, zwyczajnie domowy :)



wtorek, 25 listopada 2014

Kluski jaglano-dyniowe z fetą

Moda na "bezgluten" ma się w najlepsze i mimo, że jako moda jeży mnie ona ździebko, staram się widzieć jej plusy - przepisów na bezglutenowe odpowiedniki mnóstwo wszędzie, więc chorym na prawdziwe nietolerancje glutenu łatwiej :)
Zaczęłam kombinować z bezglutenowymi przeróbkami, odkąd kilka lat temu, mojej mamie zdiagnozowano celiakię... i kombinowałam oczywiście z różnym skutkiem.
Są rzeczy, których (moim zdaniem) podrobić się prawie nie da (jak np. ciężki, prawdziwie razowy chleb), takie o których każdy przy próbowaniu powie "super jak na bezglutenowe" i takie, które na stałe zastąpiły w mojej kuchni glutenowy odpowiednik.  Tak jest z kluskami leniwymi.
Nigdy nie byłam ich specjalną pasjonatką, zdecydowanie wolałam swojskie ziemniaczane kopytka czy włoskie gnocchi. A już ich dyniowa wersja kompletnie rozkłada mnie na łopatki - w sensie pozytywnym oczywiście :)
W tym roku jakoś tak wyszło, że klasycznych, pszennych kopytek dyniowych nie zrobiłam jeszcze ani razu, tak nas opętały dyniowe kluski jaglane.
Najczęściej podaję je jak w tym przepisie - z "sosem" pieczarkowym (gotowaną czerwona kapustą, surówką lub innymi warzywami), ale równie dobre będą z klasycznym śmietanowo - grzybowym sosem.
Baaaardzo polecam - kluskolubom, bezglutenowcom i tym, którzy ciągle jeszcze nie mogą oswoić kaszy jaglanej :)



czwartek, 6 listopada 2014

Kotlety z ciecierzycy i pieczarek

Nic rewolucyjnego. Proste kotlety, białkowa baza do tradycyjnego polskiego obiadu typu ziemniaki/kasza surówka i kotlet. Dobra pozycja np. dla wegetarianina w typowo mięsożernym domu, bo można je zamrażać i odgrzewać, czy odsmażać po kilka sztuk, kiedy tylko będą potrzebne. 
Są mniej zwarte i nie tak chrupiące wewnątrz jak burgery do podawania w bułce, ale uzupełnione o większą ilość pestek dyni czy słonecznika, sprawdzą się i w takiej formie... Zresztą zawsze im więcej pestek tym zdrowiej :)
Można oczywiście pestki/nasiona zupełnie pominąć i zastąpić większą ilością "mącznego" zagęszczacza - płatków owsianych, kaszy czy mąki. Ja jednak wolę podać kaszę osobno, a białkowy dodatek zostawić białkowym, więc zazwyczaj zagęszczam je mąką z ciecierzycy i pestkami.
Można je panierować i smażyć jak tradycyjne kotlety na patelni, ale można też piec w piekarniku - dzięki pieczarkom i cebuli podsmażanym wcześniej na tłuszczu,  nie mają tendencji do nadmiernego wysuszania w trakcie pieczenia (tak jak np. falafel).





sobota, 12 kwietnia 2014

pasztet fasolowy z cukinią i pieczarkami

Ta wersja pasztetu króluje u nas zazwyczaj w okresie świąt Wielkanocnych. Z prozaicznego powodu - idealnie komponuje się z domowym sosem tatarskim. Dzięki dodatkowi cukinii i pieczarek jest wilgotny i kremowy. Nie wybija się żadną nadmiernie szaloną nutą, gra rolę bazy, do której świetnie pasuje zarówno chrzan, sos musztardowy czy ćwikła, ale (co ważne) nie można o nim powiedzieć, że jest nudny.
Ot dobry klasyk :)

Ale zanim przejdę do konkretów, pobajdurzę jeszcze chwilę na temat własnych w tym temacie świrów, bo z pasztetem (każdym) mam zawsze pewien problem.
Wersji lubię wiele - te wyraźnie kojarzone z konkretną okazją czy porą roku (np z grzybami leśnymi czy śliwką), aromatyczne warzywne (np dyniowy z orzechami i rozmarynem), te bardziej wymyślne i te najprostsze. Wszystkie je jednak łączy jedno - moja niechęć do zbożowych dodatków w postaci płatków owsianych czy jęczmiennych, kasz, mąk, o tartych bułach nie wspominając... Jakoś idea jedzenia zboża z chlebem do mnie nie przemawia.
A że jeść go lubię najbardziej w formie grubego plastra polanego sosem jogurtowym zagryzanego kromką domowego razowca, odpuszczam zazwyczaj kolejne zbożowe dodatki... choć istnieje niebezpieczeństwo, że będzie się delikatnie kruszył.
Każdy ma swoje bziki :)