Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fasola. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fasola. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 listopada 2019

Kotlety pieczarkowe


Kotlety pieczarkowe (obok sojowych "schabowych"), były moim głównym obiadowym zamiennikiem mięsa, w zamierzchłych latach 90. Do dziś mam do ich spory sentyment i z rozrzewnieniem wspominam ich babciną, czy mamina wersję. Były klasyczne w smaku i mocno pieczarkowe, ale też ze sporym dodatkiem jajka (wieczna obsesja, że nastolatka potrzebuje duuuuużo białka).
Moja dzisiejsza wersja, to zabawa z tamtym  klasycznym smakiem, wzbogacona białkiem z fasoli, a przyrządzona tak, że nie wymaga stosowania zagęszczaczy, typu płatki owsiane czy kasza jaglana. Kotlety, które idealnie się sprawdzą w zestawie z ziemniaczanym pure i klasyczną surówką. 




wtorek, 15 października 2019

Zupa krem z dyni i fasoli

Dziś coś dla tych, którym wiecznie brak białka w roślinnej diecie, lub tych, którym znudziły się klasyczne wersje zupy dyniowej. Ta powstała u nas co prawda przez przypadek, kiedy rozpędziłam się w produkcji dyniowego musu i kombinowałam gdzie upchnąć jego nadwyżki, ale wracamy do niej cyklicznie :) Pięknie łączy słodki smak pieczonej dyni i aromat mojego ukochanego marokańskiego kremu z fasoli. Polecam gorąco :)




środa, 8 listopada 2017

Chili sin carne z proteiną sojową

Muszę przyznać, że nie jestem specjalną miłośniczką kuchni południowoamerykańskiej czy meksykańskiej, a zestawienie czerwonej fasoli, kukurydzy i papryki, to zupełnie nie moja bajka.
Chili sin carne (w tej wersji) jest jednak wyjątkiem, bo dymne aromaty wędzonej papryki i czekolady, rozkręcają pozytywnie moje kubki smakowe. Koniecznie gorące, koniecznie ostre, koniecznie zagryzane kawałkiem awokado... Nadal nie umiem się przekonać w tym zestawieniu do kukurydzy, ale na co komu kukurydza, skoro bez niej jest tak pysznie.
Bazą naszego bezmięsnego chili jest proteina sojowa i oczywiście fasola, więc to danie z gatunku białkowej bomby, którym nie pogardzi najbardziej stereotypowy  mięsożerca.


piątek, 17 lutego 2017

Fasola z jarmużem w pomidorach

Prosta, pyszna białkowa strawa W towarzystwie dobrego razowca stanowić będzie idealne zimowe drugie śniadanie, a podana z kaszą lub makaronem, doskonały dodatek obiadowy. Pomijając wcześniejsze gotowanie fasoli, przygotowanie jej nie jest pracochłonne  i nie wymaga żadnych umiejętności kulinarnych. Potrawa idealna na dni kiedy nie chce nam się długo stać przy garnkach.

sobota, 28 listopada 2015

Fasolowe brownie

Boom na fasolowe wypieki, który kilka lat temu mocno stymulował moją (i nie tylko moją) wyobraźnię lekko już przebrzmiał, ale na stałe zostało mi po nim czekoladowe ciasto z fasoli ... Dietetyczne choć nie bezkaloryczne, bezmleczne, a jednak dające sporo mocnoczekoladowej frajdy. Cieszy brakiem konieczności dodawania jakiejkolwiek mąki, tłuszczu czy cukru... Idealny deser dla dietujących, ale też dla dzieciaków - jest  kusząco słodkie, a nie bezwartościowe. Prawie raj na ziemi ;)



poniedziałek, 28 września 2015

Marokański krem z białej fasoli

Dziś przepis z typu "pocztówka z wakacji", trochę w ramach usprawiedliwienia mojego  ostatniego zaniedbywania bloga, a trochę żeby samej sobie przedłużyć wakacyjne fascynacje. Ta zupa zaczarowała mnie w jednej z małych marakeskich knajpek i przyciągała w to samo miejsce kilkukrotnie. Pani która ją przygotowywała twierdziła, że to tradycyjny berberski przepis ale ... ręki za to oczywiście nie dam;) Tak czy siak jest pyszna, bardzo aromatyczna, rozgrzewająca i idealnie wpasowuje się w nasze jesienne klimaty. Odbiegająca dość mocno od smaku klasycznej fasolowej i przenosząca smakiem na inną, cieplejszą część globu.



wtorek, 26 maja 2015

Pasta z fasoli, najprostsza

Past do pieczywa jest już na blogu trochę, ale ... cóż począć skoro możliwości tyle. Wege pasty można zrobić niemal ze wszystkiego - proste czy mocno wymyślne, z długim spisem przypraw i te kilku składnikowe.
Ta dzisiejsza jest z działu prostych do wykonania i przyprawienia. W smaku dość bezpieczna, choć wcale nie nudna. Całoroczna i idealnie pasująca do sezonowych dodatków - zimą w duecie z ogórkiem kiszonym a latem z pomidorem. Idealna dla początkującego roślinożercy, czy studenta, który ma ciekawsze rzeczy niż gotowanie ;P Dobra dla mam roślinożernych nastolatków, które nie bardzo wiedzą co począć w sytuacji kiedy latorośl komunikuje "od dziś z powodów etycznych chleb z szynką odpada". Na jej bazie można kombinować później do woli :)



sobota, 11 kwietnia 2015

Zupa pieczarkowo-fasolowa

Gęsta, pieczarkowa zupa, ale bez grama mąki czy śmietany. 
Wymyślił ją kilka lat temu mój mąż, w odpowiedzi na moje wybrzydzanie, że zwykła śmietanowa pieczarkowa to zupa nic - kalorie praktycznie bez składników odżywczych. Patent z fasolą jest prosty, genialny i ... nie nowy. Zabielanie zup strączkowymi, widziałam już oczywiście wielokrotnie (głównie na wegańskich blogach), ale dla nas to wtedy nie było takie oczywiste ;) Fasola sprawdza się tu idealnie - świetnie się łączy z pieczarkami i stanowi kremową bazę - jest delikatna, choć ciągle delikatnie wyczuwalna w smaku. Ten przepis polecam szczególnie dietującym i tym, którzy z jakiś przyczyn unikają nabiału czy glutenu, a lubią konsystencję i kremowość klasycznych, zabielanych zup. Nie można jej chyba nie polubić, my w każdym razie nigdy już nie wróciliśmy do zwykłej wersji :)



czwartek, 26 marca 2015

Majonez z fasoli

Majonez to temat na wiele dyskusji... Jedni go przeklinają za kalorie, inni za nieetyczność (jajka), a jeszcze inni kochają bezkrytycznie i używają do wszystkiego (np moja domowa trójka facetów). Tak czy siak większość z nas, bez względu na jakiekolwiek argumenty, ma takich kilka potraw, które bez majonezu nie istnieją i tyle.
Mimo, że jadam jajka,  lubię bezjajeczne majonezowe eksperymenty (sojowy, z awokado czy słonecznikowy). Samo ich wytwarzanie jest przyjemne i "ekscytujące", są zdrowsze i zwykle dużo lżejsze niż kupny majonez jajeczny  i o wiele prostsze do zrobienia niż klasyczny domowy (nie ma ryzyka, że się zwarzy, nawet jak nie wszystkie składniki będą w identycznej temperaturze).
Bez względu czy można takie sosy zwać majonezami czy nie, warto z nimi poeksperymentować np. właśnie w te święta, by choć trochę ograniczyć jajeczne szaleństwo i nie jeść jajka z jajkiem, do jajka....
Dzisiejszy, fasolowy patent zawdzięczam pomysłowi WeganNerd KLIK. Jest pyszny w jej wydaniu, świetny w roli sosu chrzanowego, lub jak u mnie dziś - z dodatkiem pieczonego czosnku, słodkiego i mniej inwazyjnego niż czosnek surowy.
Taki majonez/sos świetnie się sprawdza do faszerowanych jajek, pieczonych ziemniaków, sałatki ziemniaczanej, grzanek i wszystkiego tego, czego nie wyobrażamy sobie bez majonezu.
Baaaaardzo polecam.


poniedziałek, 23 lutego 2015

Barszcz ukraiński

Luty nie jest łaskawy dla roślinożercy - w warzywniaku z rodzimych warzyw zostały prawie tylko te kapuściane i korzeniowe, więc pozostają nam głównie wariacje na ich bazie. To jednak wcale nie tak mało jak się może wydawać :) Końcówka sezonu zimowego, to dobra pora na przypomnienia sobie wszystkich treściwych, tradycyjnych "polskich" zup. Krupnik, ogórkowa, kapuśniak i różnego rodzaju barszcze - to ciągle dobry moment na nie. Poza tym, że sycąca zupa ze strączkowymi (czy kaszą) to świetne, rozgrzewające danie, to wszelkiego rodzaju kiszonki (obok kiełków) są doskonałym zastrzykiem witamin  i dobrym sposobem na wzmocnienie odporności... rzecz nie do przecenienia na przednówku.
Dziś na tapecie barszcz ukraiński. Dobrze znana, tania i sycąca zupa, która tak naprawdę sama w sobie może służyć za pełnowartościowy posiłek.
Jako, że jestem uzależniona od pieczenia warzyw (a w szczególności buraków ;), mój przepis na barszcz ukraiński opiera się na burakach pieczonych... ale oczywiście nie musi ;)




czwartek, 12 lutego 2015

Zupa krem z białej fasoli z jabłkiem

Delikatna kremowa zupa, z leciutko słodkawą nutą i "drugim dnem" w postaci aromatu duszonego z jabłkiem czosnku. Mogłabym się długo nad nią rozwodzić, z zachwytem aż do granic egzaltacji, ale ... oszczędzę Wam czytania, a sobie wstydu. Powiem tylko oględnie, że jest PYSZNA :)
Prosta w przygotowaniu, choć nie szybka - fasola ma swoje ograniczenia czasowe....
Zazwyczaj przyrządzałam tą zupę z klasycznie moczonej przez noc i gotowanej (jak w TYM przepisie) fasoli. Ostatnio jednak, bardzo mi przypadła do gustu metoda miłośniczki Pięknego Jasia - Pani Janiny Molek ( PRZEPIS na jej stronie). Polecam. Ja nie widzę różnic jeśli chodzi o działanie na przewód pokarmowy (tak czy siak fasola mi nie szkodzi), ale gotowana w ten sposób wychodzi przepyszna, słodka i rozpływająca się w ustach i... nie trzeba jej wcześniej namaczać. Warto choć raz spróbować ugotować fasolę tą metodą, a do zupy zdecydowanie warto wracać wielokrotnie :)




poniedziałek, 26 stycznia 2015

Fasola w pomidorach

Kiedy w kość daje aura, praca wysysa ostatnie soki,  z nosa cieknie i wszystko wydaje się szare, żadna fikuśna potrawa,  nie poprawia mi nastroju tak, jak gorąca miska zwykłej do bólu strawy. Wyraźnej w smaku, pikantnej, a w gratisie przywodzącej na myśl smarkackie czasy i lato pod namiotem.
Taka fasola po "bretońsku", to idealne danie-plaster, jedzona na kanapie pod kocem, nabiera magicznie uzdrawiających właściwości. Prosta tak, że wstyd podawać przepis, ale ... zdecydowanie warta przypomnienia :)



czwartek, 4 grudnia 2014

Pasztet fasolowo-grzybowy z suszonymi śliwkami

Ten pasztet może być oczywiście propozycją typowo świąteczną, ale i codziennym, utrzymanym w zimowym klimacie daniem. Przybliża trochę temat świąt grzybowo-śliwkowym aromatem, świetny na kanapki, ale też jako danie obiadowe (niby "pieczeń") np. z sosem i kaszą. Znakomity z dodatkiem konfitury z czerwonej cebuli KLIK.
Jak pisałam kiedyś, przy okazji innego pasztetu fasolowego, nie przepadam za dodawaniem do pasztetów i past żadnych kasz, mąk czy płatków... i ten przepis przyrządzany w formie małych pasztecików (np w foremkach na muffinki) zupełnie tego nie wymaga. Kiedy jednak robię go w większej keksówce (i zależy mi na ładnym krojeniu w plastry) łamię się i dodaję czerstwy chleb, kaszę jęczmienną lub gryczaną. Tym razem w ramach wyjątku będzie więc pasztet ze zbożowym zagęstnikiem.
Polecam z okazji świąt ale nie tylko.



wtorek, 19 sierpnia 2014

Fasola z rozmarynem i czosnkiem

Nawet nie wiem czy nazwać to potrawą, czy może tylko metodą, albo bazą, na której można dopiero zaczynać kucharzenie... Wracam do takiego gotowania fasoli od lat - tj odkąd opisała tą potrawę Marta Gessler w Wysokich Obcasach.  Zdecydowałam się ją opisać, kiedy usłyszałam po raz kolejny "ja nie mogę strączkowych, bo mi nie służą"...
Myślę, że w tym przypadku sam sposób gotowania może wiele ;)

Fasolę lubię w wielu bardziej wyszukanych wersjach, lecz ta najprostsza potrafi czasem powalić na łopatki bardziej niż najbardziej fikuśne dania. Przynajmniej mnie potrafi.
Tak mam ze swojską wigilijną wersją fasoli z masłem i miodem, tak też z tą - podobną, też prostą, ale w bardziej włoskiej wersji.
Pajda własnego chleba i parujący talerz fasoli pachnącej rozmarynem, wystarczyć może za cały niebiański, choć minimalistyczny posiłek... Może też być po prostu białkowym dodatkiem obiadowym, albo zaczątkiem innych fasolowych wariacji - np zwykła fasola w pomidorach gotowana od początku w ten sposób, nabiera ciekawszego smaku.
Nie jest to może danie typowo letnie, zazwyczaj przypominam sobie o nim jesienią kiedy pogoda bardziej ciągnie w kierunku ciepłego talerza, a ogrodowe krzaczki rozmarynu ogałacam
z ostatnich gałązek, hurtowo przyrządzając suszone pomidory i oliwę aromatyzowaną rozmarynem.
Tym razem deszczowy chłodniejszy dzień, okazał się dobrym pretekstem do jej zrobienia i podania dalej, co niniejszym czynię.




piątek, 27 czerwca 2014

Tortille pszenno-kukurydziane i kotlety z fasoli, buraczków i orzechów

Dziś chcę zachęcić do tortilli  robionych samodzielnie. Nie mówię, że nigdy nie korzystamy z gotowych, bo czasem nam się zdarza, ale jeśli tylko nie muszę (czyli nie ogranicza mnie czas), robię swoje.
Wiem wtedy co w nich jest, mogę spokojnie modyfikować skład (zastępując mąkę kukurydzianą mąką gryczaną, żytnią czy owsianą). Świństw polepszająco-konserwujacych w nich nie ma żadnych, więc są o niebo zdrowsze... i lepsze.
Z czasem, gdy nabierzemy wprawy okazuje się też, że nie trwa to nawet aż tak długo, jak się początkowo wydaje.
Tych, którzy próbowali tortille robić w domu, z średnim skutkiem uspokajam - da się je zrobić tak, żeby się nie łamały i dobrze zwijały... ale o tym później.
Jeść możemy  je oczywiście z czymkolwiek - ulubioną sałatą z najróżniejszymi warzywami i grillowaną cukinią, z fetą, z guacamole i z duszonymi warzywami itp itd.

Dziś duetem do nich będą kotlety (czy jak to się mówi teraz modnie - burgery) z czerwonej fasoli, buraczków i orzechów włoskich.
Lubię je za smak ... i za absurdalny kolor ;)))))) Idealne teraz, kiedy młode buraczki są już większe na tyle, że da je się swobodnie zetrzeć.
Kotlety można przygotować z fasoli samodzielnie gotowanej (takie wolę), ale można też z takiej puszkowej jeśli (jak ja dziś) nie mamy czasu na jej gotowanie.




czwartek, 15 maja 2014

ciastka fasolowo-owsiane

Ciasta fasolowe znamy i lubimy, ale fasolowiec klasyczny, czy fasolowe muffiny to zawsze jednak zdrowe desery dla zapaleńców i trochę płoszą słodyczowych tradycjonalistów... No  i kruchości zwykłych owsianych ciastek w nich nie uzyskamy żadną miarą.

Tu mamy dwa w jednym: ciastka fasolowe (czyli białkowy posiłek), ale bez wykluczenia pełnoziarnistych zbóż - zdrowe, ale udające najnormalniejsze w świecie słodycze.
Taka pełnowartościowa, zdrowsza i lżejsza wersja zwykłych owsianych ciastek.
Słodzone są daktylami, a mimo fasoli jest w nich też odrobina tłuszczu, który pozwala uzyskać kruchość klasycznych ciastek.
Ilość słodyczy (w tym przypadku daktyli) zależy oczywiście od indywidualnych upodobań - te ciastka są delikatnie słodkie, bo takie do porannej kawy lubię najbardziej, ale jeśli mają do gustu przypaść też mniejszym niż ja dzieciom, to radzę dodać jeszcze kilka łyżek miodu, brązowego cukru czy innego ulubionego słodzidła i wymienić czekoladę na mleczną ;)

Łatwo da się je przerobić na ciastka wegańskie - jajko zastępując zmielonym siemieniem lnianym (2 łyżki i 2 łyżki wody), a masło np. tłuszczem kokosowym.




kotlety z fasoli i kaszy jaglanej

Zwykłe kotlety fasolowe z dodatkiem kaszy, jeden z bazowych przepisów.
Ostatnio najbardziej lubimy je z kaszą jaglaną (jak w tym przepisie), ale gryczana, jęczmienna czy np. pozostałe ze śniadania, ugotowane płatki owsiane też sprawdzą się dobrze (ja zazwyczaj zagospodarowuję w ten sposób kaszę, która została mi z poprzedniego dnia).
Dobre będą jako danie główne - z sosem pieczarkowym, pomidorowym i surówką, lub w wegetariańskich burgerach.




sobota, 12 kwietnia 2014

pasztet fasolowy z cukinią i pieczarkami

Ta wersja pasztetu króluje u nas zazwyczaj w okresie świąt Wielkanocnych. Z prozaicznego powodu - idealnie komponuje się z domowym sosem tatarskim. Dzięki dodatkowi cukinii i pieczarek jest wilgotny i kremowy. Nie wybija się żadną nadmiernie szaloną nutą, gra rolę bazy, do której świetnie pasuje zarówno chrzan, sos musztardowy czy ćwikła, ale (co ważne) nie można o nim powiedzieć, że jest nudny.
Ot dobry klasyk :)

Ale zanim przejdę do konkretów, pobajdurzę jeszcze chwilę na temat własnych w tym temacie świrów, bo z pasztetem (każdym) mam zawsze pewien problem.
Wersji lubię wiele - te wyraźnie kojarzone z konkretną okazją czy porą roku (np z grzybami leśnymi czy śliwką), aromatyczne warzywne (np dyniowy z orzechami i rozmarynem), te bardziej wymyślne i te najprostsze. Wszystkie je jednak łączy jedno - moja niechęć do zbożowych dodatków w postaci płatków owsianych czy jęczmiennych, kasz, mąk, o tartych bułach nie wspominając... Jakoś idea jedzenia zboża z chlebem do mnie nie przemawia.
A że jeść go lubię najbardziej w formie grubego plastra polanego sosem jogurtowym zagryzanego kromką domowego razowca, odpuszczam zazwyczaj kolejne zbożowe dodatki... choć istnieje niebezpieczeństwo, że będzie się delikatnie kruszył.
Każdy ma swoje bziki :)

piątek, 28 marca 2014

Fasolowy smalec

Przepisów na wegetariański "smalec" w necie jest mnóstwo, na temat sposobu doprawienie można się spierać godzinami, bo jedni wolą z zielem angielskim i liściem laurowym inni z tymiankiem, jeszcze inni nie wyobrażają sobie smalcu bez czosnku… Sposób doprawienia, to pewnie bardziej kwestia uruchomienia tego co nam podpowiadają wspomnienia z babcinych, czy maminych działań w kuchni. Moja babcia robiła go z jabłkiem i cebulką a doprawiała banalnie prosto– majerankiem. O „smalcu” przypomniałam sobie właśnie wspominając babcię i próbując pomóc wyobraźni w przywołaniu klimatu z czasów smarkackich. Robiłam go w wielu wersjach (np. na samym tłuszczu kokosowym) ale ten, który jako bazę ma fasolę, poza przyjemnością łechtającą wspomnienia,  ma jeszcze jakiś sens żywieniowy (białko), więc ostatnio taki robimy najczęściej.
Trochę rozbudowałam wachlarz smakowy pamiętany z dzieciństwa o jałowiec i sezam, bo oba ładnie podkręcają smak, a sezam dodatkowo dodaje trochę „tłuszczowo wędzonej” nuty paście, w której samego tłuszczu jest niewiele.