Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wege fast food. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wege fast food. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 listopada 2015

Wege hot dogi

Wegetarianizm nie jest równoznaczny z dietą pełną wyrzeczeń i życiem na samej sałacie, kaszy jaglanej i tofu. Fast foody zdarzają się i nam, tylko ... chyba jednak w dużo smaczniejszej wersji ;) Bardzo długo z hot dogami, a właściwie ich sednem, czyli z parówkami w wersji wegetariańskiej, było mi baaaardzo nie po drodze. Nigdy nie przepadałam za zwykłymi wędlinami, więc tym bardziej ich podróbki nie przemawiały do mnie zupełnie, ale bawiąc się z dzieciakami w "dni kuchni świata", zbłądziliśmy jakoś w hotdogowe rejony i ... okazało się, że prawie wszystko można przygotować smacznie. Wypracowaliśmy sobie bazę, która poza oczywistościami (parówka, majonez musztarda czy keczup) ma grillowaną cukinię lub bakłażana, podsmażoną cebulę i sezonową zieleninę (o tej porze roku zwykle ogórki kiszone i kiełki. Nie robimy ich często, ale raz na jakiś czas dają nam zaskakująco dużo frajdy :)


środa, 20 maja 2015

Wege kebab ( w tortilli)

Fast food robiony w domu nie jest ani niezdrowy, ani (niestety) nie taki bardzo fast... szczególnie jak placki na tortille robimy własnoręcznie ;) Tak czy siak zdecydowanie warto takie uliczne jedzenie udomowić.
Dziś coś co trochę przypomina bezmięsny kebab (proteina sojowa robi nam tu za wkładkę białkową), przypomina teksturą i formą, bo smaku dublować się nie podejmuję (nigdy tradycyjnego nie jadłam). Sałatka w placku, zmienia się w zależności od tego na jakie akurat warzywa mamy sezon - latem szparagi zastępujemy grillowaną cukinią, a zimą sałatę uzupełniamy np czerwoną kapustą i ogórkiem kiszonym.
Bardzo zachęcam do zabawy  - nadziewanie i zwijanie placków to świetna czynność społeczna, więc i przyjemność z wspólnego (np rodzinnego) przebywania w kuchni.

środa, 10 września 2014

Grassburgery czyli kotlety z soczewicy i brokuła

Pewnie to zabrzmi dziwnie, ale burgery to temat dla mnie dość nowy... Same kotlety bezmięsne to oczywiście codzienność, ale jako, że bezmięsna zrobiłam się w czasach, kiedy jeszcze w kraju nad Wisłą kotleta w bułce nie podawano, ominęła mnie ta przyjemność. Ominęła na długie lata.
Dołożyło się do tego niefajne (i niesłuszne) skojarzenie burgerów z czymś niezdrowym i to wystarczyło, żeby nie wpadać na podobne pomysły, albo zostawić je mięsożercom.
Jakieś trzy lata temu dzieciaki zakomunikowały, że nie jadły nigdy czegoś takiego, jak podawany w ramach obiadu, bułkowy burger na ciepło i że chcą.
Zrobiliśmy toto i ... szajba zawitała z opóźnieniem i do nas.

Pełnią u nas rolę "męskiego" obiadu-nieobiadu i wymiennie, z nieśmiertelnym spaghetti, pojawiają się kiedy matka wybędzie z domu bo "komu by się chciało gotować kaszę czy obierać ziemniaki " :P
Dziś przedstawiam wersję zieloną - soczewicowego burgera z brokułem, ale równie dobrze sprawdzą się też te fasolowo - buraczane, które opisywałam jakiś czas temu.
Takich podawanych w pełnoziarnistej bułce, z masą warzyw i domowym keczupem i sosem z awokado, nie można się nawet czepiać, że niezdrowe :)
Nasi młodzi lubią klasyczne - z żółtym serem, warzywami, mnóstwem sosu czosnkowego i keczupu, ja z  furą rukoli i z dodatkowymi plastrami awokado.






piątek, 27 czerwca 2014

Tortille pszenno-kukurydziane i kotlety z fasoli, buraczków i orzechów

Dziś chcę zachęcić do tortilli  robionych samodzielnie. Nie mówię, że nigdy nie korzystamy z gotowych, bo czasem nam się zdarza, ale jeśli tylko nie muszę (czyli nie ogranicza mnie czas), robię swoje.
Wiem wtedy co w nich jest, mogę spokojnie modyfikować skład (zastępując mąkę kukurydzianą mąką gryczaną, żytnią czy owsianą). Świństw polepszająco-konserwujacych w nich nie ma żadnych, więc są o niebo zdrowsze... i lepsze.
Z czasem, gdy nabierzemy wprawy okazuje się też, że nie trwa to nawet aż tak długo, jak się początkowo wydaje.
Tych, którzy próbowali tortille robić w domu, z średnim skutkiem uspokajam - da się je zrobić tak, żeby się nie łamały i dobrze zwijały... ale o tym później.
Jeść możemy  je oczywiście z czymkolwiek - ulubioną sałatą z najróżniejszymi warzywami i grillowaną cukinią, z fetą, z guacamole i z duszonymi warzywami itp itd.

Dziś duetem do nich będą kotlety (czy jak to się mówi teraz modnie - burgery) z czerwonej fasoli, buraczków i orzechów włoskich.
Lubię je za smak ... i za absurdalny kolor ;)))))) Idealne teraz, kiedy młode buraczki są już większe na tyle, że da je się swobodnie zetrzeć.
Kotlety można przygotować z fasoli samodzielnie gotowanej (takie wolę), ale można też z takiej puszkowej jeśli (jak ja dziś) nie mamy czasu na jej gotowanie.