Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kalafior. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kalafior. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 lipca 2020

Letnie curry z bobem i kalafiorem

Nastał ten moment kiedy prawie już nasyciłam ślinianki bobem w formie najprostszej ( bób z solą, bób z oliwą i bób z ... bobem) i mogę zacząć szaleć. Dziś w związku z tym bób w lekkim letnim curry,  łatwy, niezawodny i pyszny.




piątek, 13 lipca 2018

Kalafiornica z wegańskim boczkiem

Proste, lekkie danie, znane miłośnikom oczyszczającej diety dr. Dąbrowskiej i kolejny dowód na wszechstronność poczciwego kalafiora. W mojej wersji, nie jest co prawda aż tak lekkie, jak każe  oryginał (tłuszcz i wegański boczek robią swoje), ale sporo zyskuje na smaku :) Mimo nazwy, która często działa jak płachta na rozmiłowanych w semantyce mięsożerców, jajecznicę przypomina tylko z wyglądu. Jest za to zaskakująco smaczna i dobrze urozmaica roślinne śniadania.


piątek, 8 września 2017

Kotlety kalafiorowo pieczarkowe

Lato zwykle mocno ogranicza moją kalafiorową fantazję, do ukochanej, powtarzanej dzień w dzień,  sałatki z surowego kalafiora i pomidorów KLIK. Tegoroczne chłody trochę ten ciąg zaburzyły i jeśli miałabym typować wygranego w konkursie " najczęściej powtarzany kalafior późnego lata", to zdecydowanie wygrałyby kotlety. Steki, kofty czy bardziej tradycyjne - kotlety kalafiorowo pieczarkowe. Wszechstronność to drugie imię kalafiora.


czwartek, 6 lipca 2017

Kofty kalafiorowe w sosie pomidorowym

Czasy kiedy na hasło "danie z kalafiora", wyświetlał się w naszych głowach tylko kalafior pod okropną, grubą warstwą tartej bułki, na szczęście bezpowrotnie minęły.
Można z niego przygotować niemal wszystko, bo równie dobrze sprawdza się w roli bazy, jak pierwszoplanowej gwiazdy.
Dziś polecam jedno z ulubionych kalafiorowych dań moich facetów - kofty, tj pulpeciki w pomidorowym sosie, inspirowane kuchnią indyjską.
Proste w przygotowaniu, pyszne bez nadmiernych udziwnień.
Znalazłam je swego czasu na blogu Medytujemy KLIK , pokochałam i na stałe wprowadziłam do naszego domowego menu, w prawie niezmienionej wersji.



wtorek, 28 lipca 2015

Kuskus z kalafiora z migdałami i miętą

Kuskus z kalafiora już się na blogu pojawił KLIK, ale w wersji wiosennej - szparagowo groszkowej.
Uwielbiam to danie w wielu odsłonach, jest lekkie, łatwe i szybkie w przygotowaniu i rewelacyjnie smakuje w czasie upałów, podane w roli sałatki.
Dziś wersja podpatrzona na niezawodnej Jadłonomii. Ciut tylko pozmieniana (bez rodzynek, za to z marchewką i porem) i przygotowana moją starą metodą (czyli bez użycia piekarnika). Bazująca na tym samym zestawie przypraw, aromatyczna, lekka i pyszna.
Bardzo polecam obie wersje, oryginał Marty i moją wariację na temat.



środa, 27 maja 2015

Stek z kalafiora

Kalafiorowe steki to dla mnie odkrycie ostatnich kilku miesięcy... podobnie jak pyszne steki z czerwonej kapusty KLIK. Te kalafiorowe były już oczywiście na wielu blogach - nie pamiętam gdzie widziałam je po raz pierwszy, ale  na pewno wersja Wegenona KLIK była jedną z tych pierwszych :)
Wiem, nazwa średnio przypadnie do gustu mięsożercom, ale moim zdaniem pasuje tu idealnie... bo zadziornie ;)
Najbardziej lubię to danie w wersji półtwardej (i tą metodę przedstawiam dziś), czyli bez wcześniejszego gotowania kalafiora, lub długiego przetrzymywania go na patelni, ale oczywiście gusta są różne :)
Baaaaaardzo polecam - to świetna przystawka, lekki dodatek do obiadu i jedna z lepszych metod na wyzwolenie kalafiora z terroru okropnej tartej bułki...


środa, 6 maja 2015

Kuskus z kalafiora z zielonymi warzywami

Kuskus z kalafiora to zawsze świetna propozycja na lekki posiłek typu "pudełko do pracy", lub lekką warzywną  obiadową bazę (np w towarzystwie kotletów). Pyszny w wielu wersjach: w pikantno-korzennej, w słodkawej orzechowo-miętowej, ale w maju/czerwcu  najpyszniejszy ze szparagami i młodym zielonym groszkiem. Już sam kolor powoduje, że mi się gęba śmieje, a smak... nie może być lepiej :)



niedziela, 15 lutego 2015

Curry ze szpinakiem, kalafiorem i czerwoną soczewicą

To ostatnimi czasy nasza ulubiona wersja curry. Rządziło co prawda na naszym stole jesienią, ale jako, że wtedy nie załapało się na zdjęcia, pojawia się dziś. Trochę z tęsknoty za jesienną obfitością warzywniaka, trochę z rozmarzonego wypatrywania wiosennych smaków. Składniki może i nie sezonowe, ale ciągle jeszcze do kupienia... i zdecydowanie warte by je ułożyć w ten właśnie zestaw. Kolorowe jak pełna tęcza i aromatyczne tak, że kręci się w głowie - z mojej perspektywy nie może być piękniej :)



piątek, 30 stycznia 2015

Cottage pie z soczewicą i kalafiorowo ziemniaczanym pure

"Cottage pie" w wersji wegetariańskiej to oczywiście pomysł nie nowy. Podobną soczewicową wersję tej potrawy gotowałam jako nastolatka z  mojej pierwszej książki z wegetariańskimi przepisami, podobną widziałam też już na bardzo wielu blogach...
Ta, to nasza ulubiona wersja. Soczewicę wzbogacam zazwyczaj warzywami jakie sezon (lub lodówka) daje - czasem fenkułem, czasem szpinakiem, a czasem zieloną papryką. Czasem zmniejszam ilość soczewicy na rzecz większej ilości pieczarek, ale zawsze pozostawiam niezmienione to co charakterystyczne w cottage pie, czyli pure... u nas koniecznie w kalafiorowo-ziemniaczanej wersji. Takie pure jest lżejsze niż zwykłe ziemniaczane, delikatnie podkręcone czosnkiem ... pyszne :)


środa, 19 listopada 2014

Pieczony kalafior z papryką i sezamem

W dzieciństwie gotowany kalafior podawany z bułką tartą, był czymś, czego nie byłam w stanie przełknąć - lubiłam to warzywo tylko w postaci surowej. Dziś przygotowuję go na wiele różnych sposobów, ale i tak zawsze najbardziej lubię go w chrupiącej wersji. Ta sałatka (lub dodatek obiadowy), to propozycja kalafiora na ciepło, ale jednocześnie bez utraty, ulubionej przeze mnie, chrupkości. Pyszny zawsze i banalnie prosty do zrobienia. 
Można go od biedy przygotować w woku, ale dużo lepiej w piekarniku np. w czasie zapiekania czegoś innego.
Mój dzisiejszy zestaw przypraw jest bardzo prosty, ale to akurat kwestia drugorzędna - można go jeszcze bardziej ograniczyć lub szaleć do woli, w zależności od chwilowych fascynacji. U nas najczęściej występuje w tej wersji (lub z papryką zieloną, czosnkiem i czarnuszką), ale pyszny jest zawsze - zupełnie bez niczego, albo z dodatkami jakie nam tylko do głowy wpadną.


czwartek, 13 listopada 2014

Krem z kalafiora i gorgonzoli

Dziś nie będzie ani dietetycznie, ani wegańsko, tylko dość rozpustnie... To jedna z moich ulubionych wersji zupy kalafiorowej. Zresztą nie może być inaczej - uwielbiam sery z niebieską pleśnią. 
Nie jemy jej często, bo to nie ten rodzaj zupy, który można ot tak zaserwować na obiad i zjeść wielgachny talerz z dokładką. Tu lepiej się sprawdza mała porcja od czasu do czasu... np na specjalną okazję.
Pięknie (i zimowo) wygląda biała, posypana tylko podprażonymi płatkami migdałów, lub jak dziś - z dodatkiem wyrazistych w smaku suszonych pomidorów... najlepiej oczywiście własnych :)



czwartek, 16 października 2014

Czerwony ryż z kiełkami i kalafiorem

Za wiele się rozwodzić nie będę - zwykła, pyszna miska ryżu. Tym razem czerwonego, z kiełkami i jesiennymi warzywami.  Szybki do zrobienia, nie wymagający specjalnego zaangażowania - zwyczajny codzienny patent na ciepły i sycący posiłek. Aromatyczny choć nie jakiś specjalnie efektowny.
O tej porze najlepszy gorący, ale oczywiście równie dobrze się sprawdzi na zimno (np zabierany w pudełku do pracy).


czwartek, 31 lipca 2014

Zupa kalafiorowa z kukurydzą i curry

Kalafior znów,  tym razem pod postacią zupy. Robię ją w zależności od pory i okazji na kilka bardzo różnych sposobów - klasycznie po babciowemu (czyli jasną, gęstą z koperkiem), z serowym dodatkiem gorgonzoli i orzechów, "rosołkową"czystą wersję mojej mamy.
Dziś przedstawiam lekką, letnią wersję zupy kalafiorowej z (uwielbianą przeze mnie) świeżą  kukurydzą.
Prostą i szybką do zrobienia bo nie wymagającą wcześniejszego gotowania bulionu, kusząco żołto-słoneczną, delikatną, ale nie mdłą.




niedziela, 27 lipca 2014

Sałatka z kalafiora i pomidorów

W dzieciństwie nienawidziłam gotowanego kalafiora, ale od zawsze uwielbiałam go w formie surowej i zupełnie nie mogłam pojąć, z jakiego powodu mama go tak psuje, przetwarzając.
Kiedy nie widziała, podżerałam surowe kalafiorowe różyczki namiętnie, mimo przestróg, że będzie mnie bolał brzuch, bo ... jakoś nigdy nie bolał.
Dziś oczywiście bezkarnie zjadam go na surowo, w przeróżnych formach.
To zdecydowanie moja ulubiona sałatka drugiej połowy lata i jedna z tych najukochańszych w ogóle.
Niezmiennie gości na naszym stole od kilkunastu lat i nie znudzi mi się chyba nigdy.
Prosta, dobra podawana w ramach drugiego śniadania z pieczywem i jako dodatek obiadowy (np. w duecie z pieczonymi ziemniakami).
W wersji podstawowej można spokojnie pominąć oliwki i kukurydzę - dobra jest zawsze :)