Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śliwki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śliwki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 października 2019

Drożdżówki ze śliwkami i budyniem, wegańskie

Początek października przywlókł ze sobą szarówkę, deszcz i fatalny humor. Z trudem próbowałam sobie przypomnieć za co właściwie lubię tę porę roku, aż do momentu kiedy rozgrzałam piekarnik, powąchałam pięknie wyrośnięte drożdżowe ciasto i złapałam w ręce śliwki. Jesień zdecydowanie da się lubić... pod warunkiem, że ma się piekarnik ;)



wtorek, 6 stycznia 2015

Pralinki śliwkowo-orzechowe

Jeśli szukacie zdrowej, słodkiej przekąski, która dodatkowo cieszy oko, to praliny zawsze będą idealne. Za wiele się rozwodzić nie będę - są pyszne, zdrowe, a kilka sztuk podanych do kawy powoduje, że szerzej się uśmiecham wewnętrznie :)
Podawałam już kiedyś przepis na praliny "mleczne bezmleczne" (na bazie jaglanej kaszy) i na praliny kokosowe. Dziś pora na "zimową" wersję - śliwkową.



poniedziałek, 15 grudnia 2014

Kapusta czerwona z pomarańczą i suszonymi śliwkami

Dziś przepis na czerwoną kapustę z pomarańczowo-śliwkową "wkładką". Niby ten sam skrypt słodko kwaśny co w klasycznej, gotowanej modrej  kapuście (którą zresztą uwielbiam), ale zamiast cukru mamy tu suszone śliwki i pomarańczę, a zamiast zwykłego octu - balsamiczny lub jabłkowy.
Ta kapusta jest wyraźnie korzenna i świetna do świątecznego obiadu, choć ... ja najbardziej lubię ją na codzienny zimowy obiad - podaną z kopytkami i sosem pieczarkowym :)



czwartek, 4 grudnia 2014

Pasztet fasolowo-grzybowy z suszonymi śliwkami

Ten pasztet może być oczywiście propozycją typowo świąteczną, ale i codziennym, utrzymanym w zimowym klimacie daniem. Przybliża trochę temat świąt grzybowo-śliwkowym aromatem, świetny na kanapki, ale też jako danie obiadowe (niby "pieczeń") np. z sosem i kaszą. Znakomity z dodatkiem konfitury z czerwonej cebuli KLIK.
Jak pisałam kiedyś, przy okazji innego pasztetu fasolowego, nie przepadam za dodawaniem do pasztetów i past żadnych kasz, mąk czy płatków... i ten przepis przyrządzany w formie małych pasztecików (np w foremkach na muffinki) zupełnie tego nie wymaga. Kiedy jednak robię go w większej keksówce (i zależy mi na ładnym krojeniu w plastry) łamię się i dodaję czerstwy chleb, kaszę jęczmienną lub gryczaną. Tym razem w ramach wyjątku będzie więc pasztet ze zbożowym zagęstnikiem.
Polecam z okazji świąt ale nie tylko.



niedziela, 21 września 2014

Powidła w 100% śliwkowe

Nie jestem wielką fanką dżemów. Jemy ich bardzo mało, więc i robimy znikome ilości. Powidła to inna sprawa, je kochamy i nie umiemy sobie wyobrazić zimy bez nich.
Robię tyle ile dam radę - znikają zjedzone (albo rozdane) wszystkie.
Powidła bez cukru, to dla nas nic odkrywczego. Tak robię je ja, bo tak robiła i do dziś robi powidła moja mama. Nie dodajemy do nich cukru ani innego słodzidła i wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni do ich smaku, słodkiego, ale jednak ciut bardziej wytrawnego niż klasyczne dżemy. Moim zdaniem takie są zwyczajnie najlepsze.
Tajemnicy wielkiej nie ma, poza oczywistą koniecznością zaopatrzenia się w maksymalnie słodkie, baaardzo dojrzałe węgierki. U nas sprawa wygląda tak, że zaprzyjaźniony z rodzicami sadownik, dzwoni z komunikatem "już", przyjeżdżamy po śliwki i zaczynamy rodzinny śliwkowy maraton. 
Właśnie jestem w trakcie smażenia swoich skrzynek :)
Poniżej instrukcja, banalna, bo jak opisać coś co ma jeden składnik?





wtorek, 16 września 2014

Ciasto dyniowe ze śliwkami, bezglutenowe

Uwielbiam dynię (a czego ja nie uwielbiam?), choć zazwyczaj przyrządzam ją w wersjach wytrawnych, rzadko w deserowych.  Moich chłopaków wyraźnie jednak ostatnio ciągnie do słodkiego, a jako że ja tkwię w dyniowej fazie - ciasta z dyni nie dało się uniknąć.
Ten przepis to ciasto zdrowe, choć nie jakoś bardzo dietetyczne, raczej pełnowartościowy posiłek niż pusta rozpusta. Bezglutenowe, wilgotne, pachnące cynamonem ... jesienne.


poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Sałatka z pieczonej dyni hokkaido

Tą sałatkę wyczarowałam sobie po raz pierwszy rok temu. Zajadałam się nią z uwielbieniem całą jesień i kilka ostatnich miesięcy czekałam z utęsknieniem na hokkaido, między innymi właśnie ze względu na nią. Dobrze, że i koniec lata ma swoje plusy ;)
Wszystkie pieczone dynie są świetne, ale pieczona hokkaido w sałatkach, sprawdza się zdecydowanie najlepiej. Nie trzeba jej, jak wiadomo obierać (duży plus dla leniuchów jak ja), jest zwarta, aromatyczna i świetnie komponuje się z innymi smakami.
Bardzo lubię jej słodką, orzechową nutę, złamaną rozmarynem, ostrą papryką i wyraźnym słonym serem... I takie smaki dominują własnie w tej sałatce. A d tego suszone albo wędzone śliwki, włoskie orzechy i ... i  ślinotok gotowy :)
Nie będę zachwalać dłużej ... po porostu polecam spróbować.
Z podanej porcji dyni wychodzi jakieś 4-6 porcji. Ja na jedną porcję zużyłam 1/4, a z reszty dyni zrobiłam farsz do ravioli, ale... o tym kiedy indziej.