Na blogu są już dwie wersje zupy dyniowej - mój ulubiony krem z pieczonej dyni i zupa dyniowo warzywna na mleku kokosowym. Pora na krem dyniowo-paprykowy, wyrazisty, z sycącym dodatkiem zielonej soczewicy, rozgrzewający, gęsty i aromatyczny. Idealny w roli dania obiadowego, lub gorącej jesiennej kolacji.
poniedziałek, 19 października 2015
niedziela, 18 października 2015
Tarta brokułowa
Jedna z ulubionych tart moich chłopaków. Szybka w przygotowaniu, bo na spodzie z gotowego ciasta francuskiego, smaczna bez zbędnego "wydziwiania", łatwa do zrobienia nawet przez bardzo początkującego kucharza.
Tarty czy quiche to niestety nie dania typu light... ta farsz ma akurat stosunkowo lekki, ale jeśli szukamy zdrowszej wersji spodu, to możemy francuski zastąpić TYM pełnoziarnistym, lub TYM gryczanym... Wtedy jednak nie będzie już aż tak szybko :)
piątek, 9 października 2015
Pasta z ciecierzycy, dyni i suszonych pomidorów
"To z czym ty jesz chleb?" to pytanie wszyscy roślinożercy słyszą wielokrotnie... Z doświadczenia wiem też, że właśnie z kanapkami do szkoły czy pracy początkujący wegetarianie mają największy problem... Na szczęście mamy pasty, a pasty można zrobić ze wszystkiego...
Dosłownie, bo inspiracją do większości past bywa po prostu lodówka... wystarczy białkowa czy warzywna baza i dalej samo się robi :)
Pasta z dzisiejszego przepisu to własnie taki miks - ciecierzyca, pieczona dynia hokkaido i suszone pomidory podkręcające smak. Pysznie i prosto jeśli pomyślimy o gotowaniu z wyprzedzeniem np. robiąc sernik dyniowy upieczemy też trochę dyni na pastę (czy dyniową sałatkę KLIK) i mocząc/gotując ciecierzycę na jakieś danie obiadowe, dosypiemy odrobinę więcej do garnka myśląc o tej czy innej ciecierzycowej paście (np mojej ukochanej KLIK) :)
wtorek, 6 października 2015
Sernik dyniowy
W październiku motywem przewodnim większości naszych dań, stopniowo staje się dynia. Króluje na kanapkach i w sałatkach, króluje w daniach obiadowych i zdominowała desery. Dziś przedstawiam przepis na dyniowy sernik. Bezglutenowy, na moim ulubionym, śliwkowo-czekoladowo-orzechowym spodzie. Bez dodatkowego tłuszczu w postaci masła i tym podobnych, kremowy, jedwabisty, pyszny. Słoneczną barwą i zapachem cynamonu osładzający nadchodzące chłody...
poniedziałek, 28 września 2015
Marokański krem z białej fasoli
Dziś przepis z typu "pocztówka z wakacji", trochę w ramach usprawiedliwienia mojego ostatniego zaniedbywania bloga, a trochę żeby samej sobie przedłużyć wakacyjne fascynacje. Ta zupa zaczarowała mnie w jednej z małych marakeskich knajpek i przyciągała w to samo miejsce kilkukrotnie. Pani która ją przygotowywała twierdziła, że to tradycyjny berberski przepis ale ... ręki za to oczywiście nie dam;) Tak czy siak jest pyszna, bardzo aromatyczna, rozgrzewająca i idealnie wpasowuje się w nasze jesienne klimaty. Odbiegająca dość mocno od smaku klasycznej fasolowej i przenosząca smakiem na inną, cieplejszą część globu.
sobota, 29 sierpnia 2015
Roślinny twarożek z nerkowców
Wegańskie odpowiedniki nabiału, czy innych dań odzwierzęcych (lub mięsnych) budzą zawsze wiele dyskusji... Dyskusje sobie odpuszczam, bo to już nudne, a do roślinnego twarogu zachęcam wszystkich tych, którzy lubią eksperymenty lub z różnych przyczyn nabiał ograniczają czy eliminują... Bez względu na to czy dzieje się to z powodów zdrowotnych, moralnych czy jakiś tam innych. Ja jestem z tych co starają się ograniczać zgodnie z tezą "mleko nie jest potrzebne dorosłym ssakom", a wszelkie roślinne "serki" zwyczajnie bardzo lubię... za smak :) Nie, nie smakują identycznie jak "zwykły" twarożek, choć podawane z duża ilością zieleniny (koperku czy szczypiorku) i rzodkiewki dość skutecznie przechytrzą kubki smakowe ...
Poniżej jeden z naszych ulubionych roślinnych twarożków, tj taki na bazie nerkowców, moczonych w wodzie po kiszonych ogórkach. Metodę tą podpatrzyłam kiedyś na blogu Sojaturobię KLIK, stosuję regularnie i uważam, że jest genialna, więc wysyłam dalej :)
poniedziałek, 24 sierpnia 2015
Kuskus Karoliny
Zero nowości na blogu (za co nawet mi trochę głupio), ale ostatnio gotuję boleśnie prosto i szybko. Tego przepisu jednak nie mogłam pominąć.
Na progu lata bliska znajoma ugościła mnie tą sałatką i niechcący mocno od niej uzależniła. Pozmieniałam odrobinę (inaczej nie byłabym sobą) i przyrządzałam ją od tego czasu już baaardzo wiele razy... Nie wiem czy przypadkiem nie była najczęściej powtarzanym u nas tego lata daniem. Świeżość mięty i słony smak fety, uzupełniony cynamonem i prażonymi migdałami nie znudzi mi się chyba nigdy, a w upały smakuje wybitnie pysznie.
Na pewno ta sałatka na stałe wejdzie do naszego menu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






