Szybka zupa bez kostki, wcale nie oznacza jałowe nic. Kozieradka, kurkuma, swojski czosnek i jałowiec dają radę podkręcić ją smacznie, bez pomocy glutaminowych atrap. Taka zupa jest błyskawiczna w przygotowaniu... no może nie, jak porównujemy ją z zalaniem proszku wrzątkiem, ale o niebo lepsza i zdrowsza. To zawsze dobry patent na dni kiedy wracamy do domu tak głodni, że nie mamy siły na długie dłubanie przy garnkach, a chcemy zjeść coś innego niż jajecznica. Świetna na drugie śniadanie - jako gorący dodatek do zwykłej kanapki, albo na lekką, gorącą kolację.
Warzywami możemy tu dowolnie żonglować, brokuła zamieniając na cukinię czy mrożony groszek, ale we wszystkich wariantach radzę zostawić pory, bo świetnie sprawdzają się w roli kremowej bazy.






