środa, 4 lutego 2015

Gorący kubek porowo-brokułowy

Szybka zupa bez kostki, wcale nie oznacza jałowe nic. Kozieradka, kurkuma, swojski czosnek i jałowiec dają radę podkręcić ją smacznie, bez pomocy glutaminowych atrap. Taka zupa jest błyskawiczna w przygotowaniu... no może nie, jak porównujemy ją z zalaniem proszku wrzątkiem, ale o niebo lepsza i zdrowsza. To zawsze dobry patent na dni kiedy wracamy do domu tak głodni, że nie mamy siły na długie dłubanie przy garnkach, a chcemy zjeść coś innego niż jajecznica. Świetna na drugie śniadanie - jako gorący dodatek do zwykłej kanapki, albo na lekką, gorącą kolację.
Warzywami możemy tu dowolnie żonglować, brokuła zamieniając na cukinię czy mrożony groszek, ale we wszystkich wariantach radzę zostawić pory, bo świetnie sprawdzają się w roli kremowej bazy.


piątek, 30 stycznia 2015

Cottage pie z soczewicą i kalafiorowo ziemniaczanym pure

"Cottage pie" w wersji wegetariańskiej to oczywiście pomysł nie nowy. Podobną soczewicową wersję tej potrawy gotowałam jako nastolatka z  mojej pierwszej książki z wegetariańskimi przepisami, podobną widziałam też już na bardzo wielu blogach...
Ta, to nasza ulubiona wersja. Soczewicę wzbogacam zazwyczaj warzywami jakie sezon (lub lodówka) daje - czasem fenkułem, czasem szpinakiem, a czasem zieloną papryką. Czasem zmniejszam ilość soczewicy na rzecz większej ilości pieczarek, ale zawsze pozostawiam niezmienione to co charakterystyczne w cottage pie, czyli pure... u nas koniecznie w kalafiorowo-ziemniaczanej wersji. Takie pure jest lżejsze niż zwykłe ziemniaczane, delikatnie podkręcone czosnkiem ... pyszne :)


poniedziałek, 26 stycznia 2015

Fasola w pomidorach

Kiedy w kość daje aura, praca wysysa ostatnie soki,  z nosa cieknie i wszystko wydaje się szare, żadna fikuśna potrawa,  nie poprawia mi nastroju tak, jak gorąca miska zwykłej do bólu strawy. Wyraźnej w smaku, pikantnej, a w gratisie przywodzącej na myśl smarkackie czasy i lato pod namiotem.
Taka fasola po "bretońsku", to idealne danie-plaster, jedzona na kanapie pod kocem, nabiera magicznie uzdrawiających właściwości. Prosta tak, że wstyd podawać przepis, ale ... zdecydowanie warta przypomnienia :)



środa, 21 stycznia 2015

Placki po "węgiersku"

Nie zliczę ile razy przez ostatnie dwadzieścia kilka lat usłyszałam frazy typu: "chętnie zrezygnowałbym z mięsa, ale żaden facet długo nie pojedzie na sałacie", albo "ale wiesz twoi faceci jednak muszą zjeść coś treściwego?" lub "ja dużo ćwiczę i biegam, więc nie mogę być wege", czy ostatnio: "latem fajnie,  fajnie, ale ja zimą po nartach muszę zjeść jakiś konkret" ...
Już nawet na tego typu stwierdzenia/pytania nie odpowiadam, ale pamiętam jeszcze ile kosztują stresu ... szczególnie mamy wegetariańskich dzieci czy nastolatków płci męskiej ;)
Ten post to jednak nie rozważania na temat diety, zdrowia, tego ilu sportowców nie je mięsa, ile białka w białku, tłuszczu w tłuszczu, czy czego tam jeszcze. Dziś przepis zupełnie nie dietetyczny, mający pokazać, że nawet męski żołądek, zimą i po wysiłku fizycznym, można przyjemnie nasycić czymś zwyczajnym, treściwym i wartościowym, ciągle jednak bez kawałka mięsa :)



Sezamowa surówka z kapusty pekińskiej

Czasami pewne potrawy wydają mi się za bardzo oczywiste żeby o nich pisać, bo przecież każdy zna i każdy wie. Tak jest np z zwykłymi obiadowymi surówkami, ale ... ostatnio kilka razy okazało się, że przepis się jednak komuś przyda, więc pojawi się tu kilka takich właśnie, niby oczywistych surówek :)
Dzisiejsza to surówka z kapusty pekińskiej. Nie jestem jakąś specjalną fanką pekińskiej kapusty (no może za wyjątkiem kimchi, które uwielbiam), ale zima wystarczająco mocno ogranicza surówkowe wybory, a w tym, bardzo sezamowym zestawieniu, pekińska sprawdza się idealnie.


piątek, 16 stycznia 2015

Zupa krem z selera i brukselkowe chipsy

Krem z selera to jedna z moich ukochanych zimowych zup. Kremowa, delikatna, prosta, a jednocześnie bardzo wykwintna. Uwielbiam, szczególnie taką z pieczonym czosnkiem. Jego dodatek  cudownie podkręca smak, ale w sposób łagodny - bez ryzyka, że zdominuje całość.
Generalnie pieczenie wyciąga z czosnku nową jakość, potęguje aromat,a łagodzi ostrość na rzecz cudownej słodyczy, więc zdecydowanie polecam do najróżniejszych dań - także tym, którzy do czosnku podchodzą z delikatną rezerwą.
Jak wiadomo do wszystkich zup kremów niezbędne są chrupiące dodatki - grzanki, posypki z prażonych pestek czy kiełki. Tu mamy orzechy włoskie i brukselkowe chipsy, które odkąd zobaczyłam je na sojaturobię, stały się moim ulubionym dodatkiem do... do wszystkiego :)
Obie posypki na raz sprawdzają się świetnie i ... cieszą oko.



czwartek, 15 stycznia 2015

Hummus z pieczonym burakiem

Był już hummus klasyczny, był dyniowy, nie może więc zabraknąć różowej wersji tej pasty :) Tym bardziej, że ma idealny zimowy skład.
Buraczany hummus jest słodszy od klasycznego, w naszym dodatkowo mniej dominuje nuta sezamu i chyba ogólnie najmocniej odbiega od klasycznego. Najbardziej lubię tą wersję robioną nie z oliwy z oliwek, a ze swojskim olejem lnianym, z mniejszą ilością sezamu, ale za to obficie posypany czarnuszką... Polecam szczególnie ze świeżym pieczywem i kiszonym ogórkiem :)